2

Za każdym prawie razem, gdy rozpoczynam pisanie postu, myślę, że powinnam robić to regularnie i stale mi nie wychodzi... haha...  Ma ktoś sposób na to? Tyle zdarzeń i wydarzeń mi ucieka, ciężko będzie później kronikę rodzinną uzupełniać, bo oczywiście nie prowadzę jej systematycznie 😉

dalie

Za nami pierwsze sianokosy i mam nadzieję, że królik będzie zadowolony tak samo jak my przy suszeniu 😉 Rytuał karmienia i doglądania Wacka musi codziennie odbywać się po czujnym okiem czworga oczu, a gdybym przypadkiem poszła sama to lament jest na pół wsi 😉 Jeszcze nie rozstrzygłam kto lepiej lamentuje Marcelina czy Józek 🙂 Dzięki podpowiedziom Polly nasz królik chyba wiedzie zdrowe i szczęśliwe życie 😉 Dzięki Polly!

sianokosyOgród sprawia mi w tym roku jeszcze większą radość niż w zeszłym, trochę pewnie dlatego, że część kwiatów dwuletnich posadzona w zeszłym roku teraz pokazuje swoje piękno. Poza tym to wielka frajda pójść rano do ogródka pojeść truskawek i śniadanie mieć z głowy 😉 albo przynieść zieleniny czy bobu i posiłek jest.

Przy okazji napiszę świeżo odkryty sposób na bób - na masełku podsmażyć drobno pokrojoną cebulkę i 2-3 ząbki czosnku, dodać soli i polać to wcześniej ugotowany bób. Niebo w gębie! Jutro chyba zrobię powtórkę 🙂

Z przyziemnych spraw to jutro muszę  odchwaszczyć buraczki, bo będzie z nimi kiepsko 😉 Pomidorami się mogę pochwalić, bo nawet pierwszy się czerwieni

pomidory
Maki - chwyciły mnie za serce i mam wrażenie, że zdjęcia nie oddają ich uroku i piękna. Pospamuję trochę kwiatowymi zdjęciami, byście choć trochę mogli nacieszyć oczy ich widokiem 😉

makimakimakipąki makoweNie żałuję w tym roku sobie radości i ścinam sporo kwiatów do bukietów, gorzej że młodsi biorą przykład bez mojej zgody i czasami mi przynoszą niczym dary ofiarne 😉

bukietTegoroczne lato będzie mi się kojarzyć z wdzięcznością, która nieustannie we śpiewa głośno. Bardzo wiele mnie wzrusza, a zwłaszcza mąż i nasza codzienność, te wszystkie drobiazgi co na nią się składają.

Wdzięczna jestem Bogu za naszą odwagę i decyzję o zakupie tego domu, że daliśmy radę przetrzymać ten ogromny wysiłek zarówno fizyczny jak i psychiczny. Dużo nas to kosztowało i nie mam na myśli kosztów finansowych (bo to swoją drogą). Wydaje mi się, że teraz łapiemy oddech i jesteśmy zdziwieni, że jest tak pięknie 🙂

Wdzięczna jestem Bogu i św. Józefowi za pomoc, bo cały ten remont pod względem finansowym to jednak nieustanny cud gospodarczy. Polecamy św. Józefa za orędownika 🙂

I cieszę się ogromnie, że mogę być z dziećmi w domu, choć wiele osób tego nie rozumie i nie szanuje naszych decyzji. To wielka radość i łaska patrzeć jak się rozwijają, jak się siebie uczą, jak się bawią... to jest spełnienie moich marzeń. Jeszcze bardziej się cieszę, bo ten okres się wydłuża o kolejny rok 🙂

4

Od dziś mamy nowego mieszkańca, który jako pierwszy przekształcił nasze gospodarstwo w farmę i tym sposobem wpisał się do kroniki rodzinnej 😉 Przestawiam Państwu królika Wacka 🙂

Królik WacekKolega teraz oczekuje koleżanki, żeby nie był samotny 😉

Generalnie poza mężem to wszyscy się cieszą... haha.. najbardziej chyba cieszy się Józek i dziś to był cel jego wycieczek - klatka z królikiem 😉
Marcelinie też nic nie brakuje, na razie o dokarmianie dba, niech się oswaja z zadaniami, potraktujemy to jako wprowadzenie do ed i nauki obowiązku... haha.. 😉

Ja za to muszę przemyśleć strategię zimową i zapasy zrobić, wszak zimą króliki też jedzą 😉

2

nie umiem pisać haha... tak dawno nie pisałam, że wyszłam z wprawy, ale drogę do bloga jeszcze znalazłam 😉
Żyję, nawet dość intensywnie, chwilami z poczuciem zbytniej intensywności co mnie czasem przytłacza. To chyba zgodnie z zasadą, że nadmiar szkodzi. Usiłuję się od jakiegoś czasu zorganizować, by więcej jeszcze z dnia wycisnąć, ale chyba już się nie da, bo padam jak kawka wieczorem. Od 3 miesięcy komputer włączam raz w miesiącu, by rachunki opłacić - nigdy się nie spodziewałam, że takiego czasu dożyję 😉 Za to książki codziennie czytam i rozważanie Pisma Św. piszę 🙂
Wieczorem mam oczywiście multum spraw i rzeczy, które bym chciała spisać, zdjęć, które bym chciała pokazać, ale nie mam już mocy by to zrobić. Ze zdjęciami trochę łatwiej, bo na instagram wrzucam, ale to też się skończyło chyba, bo kamera mi w telefonie odmówiła posłuszeństwa... hahah...

Generalnie resztę napiszę w skrócie i symbolicznie, bo nie da się w jednym wpisie 1,5 miesiąca streścić, a jak teraz tego wpisu nie wypuszczę to nie pójdzie znowu nic  😉
Papier mam, że od 29.06. rozpoczynam urlop wychowawczy - z tego się najbardziej cieszę! Najpierw miałam galop myśli i pomysłów jak ten czas dobrze i owocnie wykorzystać, ale otrzeźwienia doznałam, jak spojrzałam na listę moich zadaniach "w trakcie" i "do zrealizowania". Najważniejszym zadaniem będzie zwolnić, ale jeszcze nie wpadłam jak to zrealizować. Pracuję jednakże nad tym 🙂

piwoniaOgród po zimnym początku majowym nabrał tempa, a aktualnie to nie wiem kto wygrywa: ja czy chwast 😉 Pięknie jest za to, bo coraz więcej kwiatów kwitnie. W tym roku nie żałuję ścinania kwiatów i robię bukiety, dużo bukietów! O dziwo kwiaty nadal są i kwitną 😉 Zaskoczyły mnie w tym roku swoim pięknem naparstnice i dzierotka, jakby skrzydła rozwinęły. Pierwsze miejsce nadal zajmują piwonie 🙂 Lawenda powoli nabiera rozpędu i powoli zaczyna rozkwitać 🙂

różalawendaMini ogródek ziołowy też rośnie 🙂

Rabatę robię kolejną i jeszcze jedną mam w planie lipcowym. Zieleninę powolutku wyjadamy, truskawki takoż, pomidory rosną jak oszalałe i nie nadążam im liści obrywać, groszek i bób będą już za moment, a reszta rośnie. Z koprem w tym roku mam kłopot, ale podjęłam jeszcze kolejna próbę i zobaczymy czy urośnie.

Czterolatkę mamy na pokładzie od 15.06. - Marcysia się rozgadała, uwielbia wszelakie zjeżdżalnie, trampolinę, zwierzątka żywe i książkowe, rower, truskawki, komórkę tatusia, przytulać się, wszystkie dzieci, samochodziki, zrywać nagietki...
W tym roku po raz pierwszy sypała kwiatki podczas procesji Bożego Ciała, do trzeciego ołtarza wytrzymała i już nie chciała sypać, ale szła do końca 🙂

A Józef chodzi samodzielnie od dwóch tygodni! Czasem jeszcze jak pijany zając, ale chodzi. I naśladuje Marcelinę we wszystkim, i złości się jak coś nie jest po jego myśli, a płacze przy tym jakby krzywda się działa 😉

Zrobiłyśmy z Marceliną domek dla królików i aktualnie oczekujemy na króliczych szczęściarzy. Trzeba siano zacząć gromadzić na zimę 🙂

klatka dla królikówNajnajnajnaj to się cieszę, bo jedziemy nad morze. Noclegi już mamy, termin też, a teraz tylko dotrwać do terminu 😉 Od czasu rozpoczęcia remontu domu cztery lata temu nie mieliśmy prawdziwego urlopu, więc ten nas ogromnie cieszy. Potrzebujemy nabrać świeżego, innego powietrza oraz dystansu do naszej codzienności. Miałam robić naszą sypialnię, ale poczekam na świeże spojrzenie, bo mam dwie koncepcje i nie mogę się zdecydować...hahah

Ps. Gdyby ktoś miał chęć i potrzebę to zbieram intencje, które na początku lipca złożę w ręce Matki Bożej na Jasnej Górze. Można wysłać na email albo zostawić w komentarzu.

6

Kwiecień w aparacie! Odnalazłam dziś WRESZCIE kabelek od aparatu, zgrałam zdjęcia i uświadomiłam sobie jak bogaty kwiecień był 🙂 W sumie dziś zdjęciowo będzie, ewentualnie z małym komentarzem 🙂

Zabratkowałam się w tym roku na tarasie w kolorze żółto-fioletowym, ale już powoli kończy się ich królowanie, bo inne kwiaty wchodzą na salony 😉

Józek miał pierwsze ćwiczenia malarskie pod okiem Marceliny 😉

Jednym z moich postanowień noworocznych było, że wraz z wiosną ruszymy na zwiedzanie okolicy bliższej, bo ona ciągle dla nas nowa i nieodkryta. Ostatnio odkryliśmy ścieżkę, blisko naszego domu, która wiedzie na przepiękne przestrzenie 🙂 Kosa przy okazji spotkaliśmy i zdecydowanie muszę nabyć jakiś atlas ptaków 🙂

Zaczęłyśmy budowę domku dla owadów, pewnie jutro lub pojutrze skończymy 🙂

jest ciągła zabawa

I wyjątkowym trafem Fredowi trafiła się wizyta na salonach 😉

Najmłodsza piwonia pokazała swój pierwszy kwiat, a ogród powoli zaczyna się rozkręcać 🙂

Mam nadzieję, że tym razem widać wszystkie zdjęcia 🙂

Pozdrowienia!