Przeskocz do treści

Właśnie to odkryłam leżąc na hamaku w ogrodzie. Żyję pełnią życia! Tu i teraz. Żyjąc z Bożej obecności, z kawą w ręku, słuchając ptaków, patrząc w niebo, dostrzegając budzące się życie, spędzając czas z mężem, z dziećmi. Właśnie to jest dla mnie pełnia życia.. Każdy musi szukać swojej pełni życia. Dla każdego co innego będzie oznaczała ta pełnia. Kiedyś ciągle jej szukałam i zazdrościłam jej innym. A okazało się, że ona stale jest przy mnie 🙂

Wdzięczność to jej część składowa. Podstawowa. Wdzięczność otwiera oczy i otwiera serce.

Ancilla. Pamiętnik wieśniaczki francuskiej - w tłum. Jana Rybałta

Tytuł i autor napisany przewrotnie, bo ani to o francuskiej wieśniaczce ani nie tłumaczył tego Jan Rybałt. Jan Rybałt to pseudonim Teresy Dmochowskej, polskiej pisarki i tłumaczki.

Przeczytanie tej książki było czystą przyjemnością! Nie da się też jej przeczytać jednym duszkiem, trzeba ją dozować, bo treści w niej zawarte są zbyt bogate i treściwe. Często są pokrzepieniem dla mojej kobiecej duszy. Autorka pisze o wzroście do świętości w codziennym i zwyczajnym życiu, w trudach codziennej, zwykłej pracy. W piękny sposób dostrzega przenikanie się świata materialnego i duchowości w przyrodzie, porach roku. To książka o dojrzewaniu do radości dostrzeganej w codzienności i odnajdywaniu własnej drogi wiary w codzienności. Odnajdywaniu Boga.

Bojowa pieśń tygrysicy. Dlaczego chińskie matki są lepsze? - Amy Chua

Autorka, chińska matka mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, która ma wiele ciekawych i inspirujących spostrzeżeń o wychowaniu dzieci. O różnicach pomiędzy podejściem do wychowania, postrzegania dzieci, ich możliwości przez rodziców 'chińskich' i 'zachodnich' i o tym jak można budować poczucie wartości u dziecka.

Napisana zgrabnym językiem z dawką humoru, więc treść pochłania się szybko i z przyjemnością. Polecam 🙂

Wyspa na prerii - Wojciech Cejrowski

Lubię książki Cejrowskiego. Często mnie rozśmiesza, przyjemnie się czyta, bo barwnie pisze, ma wiele celnych i cennych spostrzeżeń dotyczących życia.

Jest to książka o życiu na prerii w Arizonie, wśród kowbojów, wiatrów, 'ciszy', termitów... Czytając czujesz ta przygodę i masz ochotę od razu tam pojechać, by sprawdzić osobiście 😉

W tej książce najbardziej podoba mi się definicja wolności, więc zacytuję:

Zachowałem sobie ten gwóźdź.
Kiedy przyjeżdżam do Europy, zanurzam dłoń w kieszeni i kłuję się nim w palec - żeby stale pamiętać: jesteś wolny, masz być wolny, masz obowiązek być wolny, zostałeś stworzony do wolności, nie ograniczaj swojego myślenia, horyzontów, poglądów, nie daj się stłamsić, uporządkować, znormalizować, zunifikować. Nie jesteś elementem statystyki - jesteś podmiotem. Nie daj się przestawiać ani ustawiać żadnej władzy, a gdyby… gdyby przyszli pod twój dom, masz pełne prawo gwoździem ich potraktować!

Wiosna w pełni otwarta, bo przyleciał ostatni element wiosny czyli jaskółki. Uwielbiam życie zgodne z porami roku z naturą, z przyrodą. To czysta przyjemność mieszkać na wsi i cieszyć się z dostrzegania najmniejszych elementów budzącego się życia. W mieście mimo wyciągania głowy do góry było to znacznie utrudnione.

Dziś niedziela. To prawdziwa radość móc ją świętować, rodziną i przyrodą. Ostatnio mi się zdarza coraz częściej, by nie powiedzieć codziennie, siadać w hamaku pod budzącymi się do życia drzewami. Wsłuchiwać się w śpiew ptaków, brzęczące owady, obserwować wędrówki biedronek czy mrówek. I najważniejsza rzecz! To wszystko w ciszy 🙂 Choć zazwyczaj po 10 minutach i tak mnie znajdują 😉

Czuję że jest to moje ładowanie akumulatorów. Moje ładowanie zasobów. Odbudowa cierpliwości. Fajnie jest odnajdywać takie TYLKO swoje 5 minut, by złapać oddech.

Wracając do tematu że wiosna w pełni otwarta. Wracam do ogródka. O dziwo naprawdę o dziwo jestem w miarę na bieżąco! Jutro skończę przygotowywać w szklarni posadzę pomidory.

10

Przemiana ogrodu - cz. 2 - dziś wracamy do mojej a'la opowieści. Zaczynamy w 2017 roku...

2017

W maju było jak w raju 😉 a czerwcu było już TAK, jak wyglądało w sierpniu to można podejrzeć TU 😉

Jedna sprawa jednak była najistotniejsza czyli wybudowanie szklarni przez mego męża! Nigdy wcześniej tego nie robił a ZROBIŁ SAM 🙂

Kolejny teren wydarty chaszczom 🙂

Tu fajnie widać jak kolejne chaszcze próbują się wdzierać i nas wołają 😉

2018

hmmm... już nie pamiętam co robiliśmy w tym konkretnym roku... w ciąży byłam! 😉 Niemniej działo się swoją drogą.... TU można podejrzeć wpisy z 2018.

Najważniejsze to zniknęła ogromna hałda gruzu poremontowego sprzed domu, teren został zniwelowany i została zasiana trawa.

Ogród warzywny żył swoim życiem tzn. bez większych zmian.

Przypomniałam sobie! Zrobiłam płotek wiklinowy 🙂

A chaszcze na wiosnę nas zaczęły wołać i Ony podjął wyzwanie 😉 Zniknęła siatka dzieląca naszą działkę (ciężka była!), było karczowanie i walka.

Aż pewnego ranka, przed śniadaniem na sąsiednią działkę przyjechał traktor 😉 I wykorzystaliśmy to! Pan nam pięknie skosił całe chaszcze!!! Milowy, zupełnie niespodziewany, krok do przodu [trudność polegała na tym, że nie ma jak wjechać na tą część działki, chyba że przez chaszcze sąsiada, ale nikt nie chciał. Sąsiad jednak zechciał podjąć się budowy i skosił swe chaszcze, a my to wykorzystaliśmy]. Poszliśmy za ciosem i uzgodniliśmy z Panem Traktorzystą od razu orkę.

To było prawdziwe święto! 🙂

ogródek też się ucieszył, bo wreszcie pozbył się uciążliwego, choć czasem pięknego, towarzystwa 😉

Nowe koleżanki kury z kolegą kogutem zamieszkały na naszej posiadłości 😉

2019

Rok ziemniaka, pomidora, siania trawy oraz nowego wybiegu dla kur... wreszcie wiele rzeczy zaczyna mieć swoje stałe miejsce i nie trzeba już ich przestawiać. To ogromna ulga, ułatwienie oraz mniej pracy 🙂

Pamiętam moment robienia tego zdjęcia i radość, że już nie ma chaszczy 🙂

Powiększyliśmy ogród o zagon z ziemniakami i ogród uzyskał swój docelowy kształt.

Kury na nowym wybiegu 🙂
Przypatrzcie się tym drzewom i krzakom, bo zaraz będzie tak...

Rozpoczął się ostatni etap niwelowania terenu i zagospodarowywania...

W 2020 roku plany mamy jak zwykle zacne, koronawirus nam trochę pomógł w ich realizacji, bo przyspieszył tempo 😉

Na razie za nami 2,5 tygodnia palenia ogniska, część ogrodzenia zrobiona, roszada w ogródku, wysiana trawa...

Chciałabym zrobić takie podsumowanie remontu, bo zaczynamy etap robienia poddasza czyli jeden z ostatnich. To jednak zdecydowanie grubsza sprawa niż przemiana ogrodu 🙂