Przeskocz do treści

W Wielkim Tygodniu dziś już Wielki Wtorek. Jeszcze 1,5 dnia i będzie w naszym domu koniec prac, a zaczniemy świętowanie. Jakże inne w tym roku, takie mocno ogołocone. Napawa mnie smutkiem zostawienie Jezusa samego.

Znów będzie w kościele sam.

Znów w ciemnicy będzie sam.

Znów drogą krzyżową sam.

Znów przy śmierci sam.

I w grobie sam.

Zmartwychwstanie też sam.

Niby zawsze był w tym sam, ale my choć czuwaliśmy przy Nim. Teraz też będziemy czuwać, ale na odległość. Jakoś bardzo mnie to dotyka, bardzo. Wciąż trudno mi uwierzyć, że świat może w tak krótkim czasie się zmienić. Na nowo powraca do mnie wdzięczność za codzienność, za ludzi wokół, za to co jest, bo tak szybko może się to zmienić.

Poza tym w Wielkim Tygodniu...

W Wielki Poniedziałek bociany przyleciały, zatem do kompletnej wiosny brakuje nam jeszcze jaskółek 😉 Wczoraj wsadziliśmy ziemniaki, jeszcze w czwartek dosieję kwiatów i chyba mam chwilową pauzę od siania i sadzenie. Życie podwórkowo - ogrodowe nam służy, zawiesiliśmy hamaki, taras na nowo ożył, a dzieciaki biegają po drzewach. Codziennie dziękuję Bogu, że mieszkamy na wsi, w domu, a nie w bloku. Choć brakuje dzieciom wyjść na spacery czy Marcelinie koleżanek.

Dziś dokonałam rewolucji ubraniowej czyli wymiany garderoby z zimowej na letnią, przy okazji mam znów na bieżąco kartony opisane w stodole. A Józek z Marceliną robili rewię mody, bo "Mamo mamy tyle fajnych ubrań, że nie wiadomo w co się ubrać" 😉

W tym roku fajnie można dostrzec jak bardzo chcą pomagać i włączać się w domowe i ogrodowe prace. Józek prawie zawsze się cieszy i mówi: Mamo jak fajnie że mamy prawdziwą pracę 🙂 Antek oczywiście najbardziej lubi pomagać w rozwalaniu albo niszczeniu czegoś 😉 Wczoraj usiadł wśród kur i był bardzo szczęśliwy, że chodzą koło niego... hahah.. jest wiele takich różnych, śmiesznych sytuacji 😉

Święta będziemy świętować sami, co mi się zawsze marzyło, a gdy jest taka możliwość to nie wiem czy to jest takie fajne.... nie dogodzisz 😉 Menu dziś ustaliłam i jeszcze jutro na chwilę wpadnę do sklepu, o ile nie będzie kolejek. Inaczej menu uaktualnię i zrobimy z tego co mamy.

Stół w dużym pokoju zamieniliśmy na miejsce modlitwy i scenę ze zmiennymi/uzupełnianymi elementami. Na dzień dzisiejszy stoi przysłonięty krzyż, świeca, Pismo św., palma i ... laptop.

Ps. Miałam ładne zdjęcia na aparacie, bo wreszcie zrobiłam, ale nie mam. Aparat odmówił współpracy z kompem 🙂

Dobrej nocy!

2

Sporo przeczytałam książek jak na moje aktualne możliwości czytelnicze, ale ciągle zapominam o nich napisać 😉

Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie - Agnieszka Maciąg

Do przeczytania książki skusił mnie cytat zamieszczony przez kogoś na Instagramie:

"Twórz swój świat. Twórz swoje piękno. Niezależnie od tego, czy masz pieniądze czy nie - podążaj za swoim marzeniem. A wszechświat będzie cię w tym wspierał."

Generalnie jest to fajna książka, która pozwala zastanowić się nad swoim życiem, swoją życiową podróżą. Na powolnym odkrywaniu siebie, akceptacji swojej rzeczywistości i świata wokół. Ma jednak jedno ALE które ją w moich oczach dyskredytuje: dwuznaczne podejście do kwestii wiary. Wymieszanie elementów hinduizmu, chrześcijaństwa, taki swobodny miks... Bardzo mi się to kłóci i zgrzyta.

Kocham cię mimo wszystko - Małgorzata Lis

Chrześcijańska powieść o miłości, która wciągnęła mnie na 1,5 wieczoru! Bardzo fajnie się czyta, choć początek wydaje się być nieco infantylny. Akcja jednak jest wartka i czasem zaskakująca, jak to w życiu bywa.

Do tej pory jeśli już czytałam takie powieści to były one z perspektywy protestanckiej, pisane przez zazwyczaj amerykańskich autorów. Ta jest z perspektywy katolickiej, ale bez jakiś zniekształceń, skostnień. Trochę to tak jakby porównać do żywego kościoła. Na dodatek akcja dzieje się w Polsce, w czasach współczesnych.

Mam nadzieję, że będzie kolejna część 🙂

Jesteś najlepszym przewodnikiem swojego dziecka - pr. zbiorowa

Książka jest zbiorem artykułów autorów piszących w magazynie Kreda.

Książka jest świetną inspiracją w rodzicielstwie i wsparciem w wychowywaniu dzieci. Pokazuje, że można a nawet trzeba sobie jako rodzicowi zaufać. Że dobrze jest docenić dom, czas, relacje, rodzinę, codzienność.

Podbudowała mnie i umocniła na mojej drodze! Polecam każdemu rodzicowi!

4

Miałam plan na Wielki Post pisać częściej posty i jak zwykle nie wyszło 😉 Życie jest jednak nazbyt bogate w codzienność.. a często wydaje mi się, że ta codzienność jest taka normalna, że aż prawie nudna 😉 Niemniej jestem za nią ogromnie wdzięczna, bo napełnia moje serce spokojem i radością.

Wirus w naszej codzienności nie za wiele nam namieszał, odpadły nam tylko wyjazdy na zajęcia w szkole muzycznej i w zespole ludowym. Wydatnym plusem wirusa jest zwiększona obecność Onego w domu.

Fajnie, że mamy dzieci w edukacji domowej, bo odpadają nam wszelkie zlecane zadania przez szkołę i przedszkole. Patrząc po zaprzyjaźnionych rodzinach to zdalne nauczanie nijak ma się do edukacji domowej. My nadal idziemy swoim rytmem i torem, dążę ed coraz większą miłością 🙂 Polecamy program na YouTube prowadzony przez zespół Mocni w duchu dzieciom. Jest świetnie prowadzony i moje dzieci codziennie na niego czekają 🙂

Największym minusem jest rzadka możliwość codziennego korzystania z Mszy sw. Wciąż trudno mi uwierzyć jak łatwo i szybko zmieniła się sytuacja. Wzbudziła się też moja wdzięczność za każdy dar Komunii Świętej. Pan Bóg się o nas troszczy i na zmianę z Onym udaje nam się korzystać z udziału w Eucharystii. Doceniłam mocno naszego Proboszcza i o wiele częściej pamiętam o nim w modlitwie.

Cała sytuacja wirusowa nie budzi w e mnie lęku. Przyjmuje co jest i co ma być, ale też staram się na maksa ograniczyć wszelkie wyjścia poza własne podwórko.

W zagrodzie 😉

A na podwórku i w ogrodzie dzieje się! Zrobiliśmy tyle pracy przez ostatnie dwa tygodnie, że aż trudno mi w to uwierzyć 🙂 Posadziłam żywopłot, drzewka, wysiałam już całkiem sporo nasion, przygotowaliśmy resztę ogrodu do dalszego siania i sadzenia. Zrobiłam sporo rozsad kwiatowych i warzywnych, poprzesadzałam pomidory, nasadziłam kwiaty do skrzyń na tarasie... Zrodziły nam się kolejne pomysły do realizacji. Może jutro uda mi się jakiś filmik nagrać.

Jedna z tych chwil kiedy masz ochotę wysłać ich w kosmos 😉

A poddasze czeka na rozpoczęcie prac. I o dziwo się doczeka! Pewnie po świętach ruszymy do działania. Plan wstępny zrobiłam, ale jeszcze muszę dobrze przemyśleć pokoje by np. było wiadomo gdzie mają być grzejniki.

Nasze ognisko paliło się 2,5 tygodnia 🙂

Jutro kończę porządki przedświąteczne i zaczynamy świętować Wielki Tydzień. Niedziela Palmowa - palmę mamy, liturgię domową wstępnie omówioną też. To będzie jednak dla mnie bardzo smutny Wielki Tydzień, bo Pan Jezus znów będzie sam, ogołocony nawet z naszego towarzyszenia w ciemnicy czy przy grobie. My w sumie też ogołoceni z Sakramentów....

20.30 codziennie stajemy do modlitwy o ustanie pandemii.

4

Witam w marcu! Przyroda budzi się do życia, ptaki śpiewają, żurawie krzyczą, kwiatki pierwsze wychodzą 😉 Nie wiem kiedy minął luty, a już prawie 10 marzec. Zadziwiające jak ten czas leci, wyszłam z wprawy pisarskiej i czuję kompletną pustkę w głowie. Mam poczucie, że wszystko takie prozaiczne, proste, oczywiste... choć z drugiej strony czuję, że właśnie te oczywiste i proste rzeczy mają ogromną wartość 🙂

Zatem z prostych i oczywistych rzeczy to codziennie ćwiczymy na wiolonczeli, trochę robimy różnych zadań, czytamy książki, spotykamy się z innymi, spacerujemy, zaczynamy prace ogrodowe, gotujemy, oni się bawią, chodzą po drzewach, karmimy kury....

Te wszystkie rzeczy budzą moja wdzięczność, że są moim udziałem. I traktuje to jako wielki prezent od Pana Boga.

O mnie

Wymyśliłam sobie w styczniu, że będę chodzić szybko spać tzn. do 22, bo to podobno pomaga obniżyć kortyzol. Przez półtora miesiąca prawie mi się udawało, ALE narobiło mi się duuużo zaległości w czytaniu i innych drobiazgach. Teoria miała być taka, że szybko idę spać i szybko wstaję - praktyka pokazuje jednak, że spać mogę szybko, ale wstać niekoniecznie. 😉 Niemniej Antoni dba o mnie i codziennie robi pobudki między 5.15 a 6.30 😀 Powoli jednak wracam do starego rytmu, bo zaległości czytelnicze i samotnicze coraz bardziej mi doskwierają.

Skoro już o mnie piszę, to dodam, że wzmacniam się prawie codziennie ćwiczeniami z Chodakowską 🙂 Idzie mi coraz lepiej i mam nadzieję, że wyrobię nawyk codziennego ruchu.

Poziom energii mi jednak jeszcze nie wzrósł i mam w ciągu dnia poczucie marazmu. Dociera do mnie nowo chyba przyczyna - zmęczenie i dbanie o swoje zasoby. Dostrzegam, że nie dbam o swój czas na myślenie, spisywanie myśli. Jak to ktoś powiedział nie stwarzam sobie przestrzeni do zadumy, a moim przypadku jest to niezbędne mi do życia, do odpoczynku.

Wielki Post

Wielki Post mamy w tym roku jakiś niezorganizowany, wprawdzie dużo rozmawiam o nim z dziećmi, śpiewamy pieśni wielkopostne, w piątki idziemy na Drogę Krzyżową, w niedziele na Gorzkie Żale, ale brakuje mi w tym czegoś.

Ten tydzień zapowiada nam się znakomicie, bo odwołali nam większość zajęć dodatkowych. Zatem może nam wyjdą jakieś wielkopostne działania.

Sama dla siebie trzymam reżim w codziennym rozważaniu Słowa Bożego i widzę tego owoce, że nie błąkam się po omacku, ale znajduje wskazówki i odpowiedzi na różne moje bolączki.

W zeszłym roku lepiej to wyglądało 😉