Przeskocz do treści

2

Witam się w maju! Tegoroczny maj to nie raj, zimno i wietrznie, choć słońca trochę jest. W połowie wreszcie zrobiło się cieplej, ale znowu pada... Za to wszystko ruszyło i ROŚNIE 🙂 Dawno mnie nie było i żałuję, bo pewnie wiele już mi uleciało z pamięci.

Nowe życie

Powiększyło nam się stadko kurze, bo wykluły się dwa kurczaczki. Aktualnie wyprowadzamy je na podwórko i z kotami na zmianę prowadzimy obserwacje 😉

Antek

Antek ma już pięć zębów, przemieszcza się na brzuchu po całym domu, zaczyna dyskutować a nawet się kłócić, śpi całe noce z przerwą na 1-2 karmienia, najchętniej pobiegłby za towarzystwem, uwielbia patrzeć na ich zabawę i być w ich obecności. Oni zresztą też.

Józek

Józek to jest Józek 😉 Skończył 3 lata, uwielbia zabawy z Marceliną i mają swój świat, chodzi po krzakach i drzewach, kiepsko je, przynosi mi kwiatki, z trybu buntownika przeskoczył na tryb psuja i łobuza ;-), lubi się przytulać, chce być pierwszy, twierdzi, że jest tatą, nadal uwielbia kosiarki i wszelkie narzędzia, jest najwierniejszym towarzyszem w pracy z Tatą.

Marcelina

Mam wrażenie, że wydoroślała jakoś. Uwielbia słuchowiska, tworzy świetny team z Józiem, często bawi się i zaczepia Antosia, zaskakuje mnie ostatnio różnymi pomysłami (np. zaprasza mnie do sypialni, bo ma dla mnie niespodziankę a tam zrobiła i poustawiała dekoracje z kwiatów), nadal pasjonują ją książki i zwierzęta, chce zostać żoną rolnika i marzy o farmie, od września awansuje w zespole ludowym, w sobotę ma egzamin do szkoły muzycznej na fortepian, o którym marzy, jest nieustannie gadająca, ostatnio bardzo często opowiada wymyślane przez siebie bajki, lubi poznawać nowe miejsca, wycieczki i ludzi. I place zabaw to jej miłość 🙂

Nie mogę przestać się cieszyć możliwością bycia w domu z dziećmi, obserwowania ich rozwoju, budowania relacji i więzi. Wdzięczność nieustannie najczęściej mam w sercu za bogactwo, którym mnie Bóg obdarzył.

Ogród

Po 5 latach nie mamy chaszczy!!! Nie możemy się temu nadziwić i przestać cieszyć. Na połowie mamy już trawę. Warzywnik znacznie powiększony spisuje się znakomicie, jak opiele jeszcze to i owo będzie czyściutki 😉 hahaha.... realnie jednak na pewno zarośnie od nowa 😉

Mam pierwszego pomidora w szklarni, już całkiem sporego. Kwiaty wiosenne jakoś wyjątkowo mało w tym roku są obecne i to mnie smuci leciutko.

4

Ogrodem żyję teraz całkowicie i dopóki nie wysieję założonego planu to nie spocznę. Znaczy inne sprawy domowe leżą lub prawie leżą... Antek jest mało współpracujący, bo za mało śpi w dzień... hahaha... Plany ogrodowe na ten rok mam rozległe, więc jak zrealizuję 90% to będzie wyczyn 😉

Generalnie nie umiem przestać cieszyć się przyrodą, spacerami, podglądaniem ptaków, budzącej się roślinności - coś pięknego! I dzieci są w tym świetne 🙂

Trampolina wyskoczyła już ze stodoły otwierając sezon 2019. Wszystkie przydasie i zabawki podwórkowe takoż. Mam plan w tym roku to zorganizować sensownie, najgorzej z piaskownicą, bo nie mogę się zdecydować na miejsce.

Dziś stworzyłam pierwszą mapę do podwórkowej gry terenowej. Pewnie to za duże słowo, ale co tam 😉 Zabawa była przednia! Jak będę chciała godzinę spokoju to jest to świetna recepta, jak wejdą zadania to będzie dłużej 😉 Pomysł jest prosty - na kartce namalowałam nasz teren, zaznaczyłam główne drzewa i punkty orientacyjne zrozumiałe dla dzieci, a na koniec naniosłam miejsca ukrytych skarbów 🙂 Ukryłam skarby w zaznaczonych miejscach, czasem wspomogłam namalowaną strzałką i już. Wręczyłam mapę w rękę i dwie pierwsze skrytki częściowo razem odszukaliśmy, a dalej już sami szukali 🙂

W poprzednim tygodniu włączyliśmy się w akcję Noc sów. W przyszłym roku też się wybieramy. Polecam wziąć udział, bo akcja prowadzona jest w całej Polsce. Oprócz sów podziwialiśmy żaby, które stały na drodze jak małe posągi 😉 Sowy też słyszeliśmy 🙂

I w międzyczasie w kuchni na jednej ze ścian położyłam tapetę i wykończyłam listwą drewnianą. Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej 🙂 Efekt mnie zaskoczył! Nie skończony to jeszcze projekt, bo prace w ogrodzie mi przerwały.

4

Myślałam, że mam już pewne tematy poukładane w głowie, sercu, że już nie muszę do nich wracać, a tu okazuje się, że trzeba stale wybierać, potwierdzać itd. Być może byłam w błędnym przekonaniu.

Ludzie czasem są jednak tacy, że chcą podważyć twoje decyzje, twój sposób życia, twoje wybory. Zasiać wątpliwości, nie za wiele powiedzieć i zostawić cię z tym.

Po całym dniu wewnętrznej zgryzoty, szarpania dopiero wieczorem uzmysłowiłam sobie, że nie od dobrego to pochodzi a od złego. Dopiero nadszedł spokój.

I po raz kolejny w życiu zastanawiam się dlaczego muszę (może nie muszę?) tłumaczyć się ze swoich decyzji, wyborów.

Kiedy mi by to do głowy nie przyszło wobec drugiego!

Mam trochę poczucie paranoi. Z jednej strony chciałabym, żeby mnie ktoś zrozumiał. Z drugiej wcale nie mam ochoty na tłumaczenia.

4

Jak widać czy raczej nie widać z dyscypliną pisania u mnie słabo 😉 Wiosna przyszła kalendarzowa i pogodowa też, więc oddychamy wreszcie pełna piersią na dworze. Ptaki śpiewają cudnie. Najchętniej zamieszkalibyśmy w szklarni, bo tam cieplutko i bezwietrznie 🙂 Umówiliśmy się jutro na pierwszy, wiosenny piknik w szklarni. Może przy okazji zrobimy herbatkę poetycką z wierszami o wiośnie 💕

Z ogrodowego życia. Przepikowałam pomidory. Wysiałam marcowe wysiewy kwiatów i ziół do doniczek oraz bób, groszek, rzodkiewki, sałaty, musztardowce i inne zielone do gruntu. Po corocznej chwilowej panice, znów mam poczucie panowania nad ogrodem 😉 Pracy jednak jeszcze ogrom, a Antek słabo współpracuje 😉 Niemniej krok po kroku i do przodu. Kontakt z ziemią, roślinami działa na mnie ogromnie pozytywnie, odstresowująco. Chyba nawet mam więcej endorfin niż po ćwiczeniach 🙂

No właśnie ćwiczenia! Ćwiczę! Od połowy stycznia, 5 razy w tygodniu. Cieszę się jak dziecko, że trwam 😉 Znikł mi rozstęp brzucha, kręgosłup nie boli, wyprostowałam się, czuje się bardziej zwarta, deski już robię, bo na początku to udawałam że robię 😉 Fajnie byłoby, żeby waga jeszcze poszła w dół. Czekam cierpliwie, niestety jestem z frakcji, że przy karmieniu piersią nie chudnę. Dodatkowo staram się wprowadzić stopniowo dobre zmiany w żywieniu domowym. To już za mną chodzi od dawna i jest moim wyrzutem sumienia, więc działam.

Czekamy na termin badania w poradni pedagogicznej Marceliny, w kwietniu mamy rozmowę kwalifikacyjną do szkoły muzycznej, zdumiewają mnie postępy M. w matematyce (ostatnio z wielkim zapałem robi zadania na Khan Academy - serdecznie to polecam nie tylko do matematyki) i w malowaniu. Nie mogę się nacieszyć, że mam możliwość bycia z nimi w domu, obserwowania ich rozwoju, odkrywania świata, tłumaczenia i wyjaśniania (to bardzo rozwijające dla mnie!)... Wdzięczność mam stale w sercu!

Wielkopostnie. W tym roku zrobiłam po raz pierwszy kalendarz wielkopostny. Nie ma zadań. Spisuje się znakomicie, jest doskonałą okazją do codziennych rozmów i przypomina o upływającym czasie. Mnie osobiście motywuje do pracy nad sobą i trwaniu w postanowieniach wielkopostnych. Dodatkowo przygotowaliśmy specjalne miejsce - atrium - postawiliśmy w nim krzyż i świecę, by nam przypominało o modlitwie w ciągu dnia. Tu zainspirowałam się Katechezą Dobrego Pasterza i wpisem Ani na IG z Więcej niż edukacja.

I pewnie powinnam jeszcze sporo napisać, ale idę spać 😀