Przeskocz do treści

wiosna… nadzieja..

na dworze jest rewelacyjnie, wreszcie czuć nadchodzącą powolutku wiosnę:).. chyba pojdę dziś na dłuższy spacerek po pracy, by nacieszyć się słoneczkiem ..nawet zakwitły mi w domku żonkile na żółciutko..w ogóle to mój organizm czuje wiosne, bo nawet rano sie budze przed budzikiem od 4 dni i nie moge wyjść z tego powodu ze zdumienia...
w tym klimatycznym nastroju wiosennym jakoś chwilami mi więcej zielonej nadziei przybywa, że jakoś to moje życie się wreszcie poskłada w całość,że uzupełnią się te brakujące elementy,a zwłaszcza o tego jednego jedynego faceta:)).. a nadziei w tym sporo i raczej nie są to płonne nadzieje... choć nie wiem czy uda mi się go przekonać, a to bardzo skomplikowana sprawa.. ehh .. że też musiałam się w nim zakochać...mam nadzieje że starczy mi cierpliwości dla niego, ale i on musi wykazać,udowodnić mi że zależy mu własnie na mnie... ale jak wiadomo z uczuciami nie pospieszysz ani nie zwolnisz, wszytsko wymaga czasu, czasu,....
wracam w papierki..:) słonecznego popołudnia:)

1 thought on “wiosna… nadzieja..

  1. basja

    # dodano: 24 marca 2006 18:18

    Czym jest człowiek... czy tylko gadającą głowom... a może jeszcze mniej...
    Zapraszamy do dyskusji:

    Kabura-na-tchnienie.bloog.pl

    Pozdrawiam 🙂

    Twórca...: główka_robaczywka
    # dodano: 24 marca 2006 8:26

    słonecznego całego dnia:) to prawda. wiosna ma w sobie jakąs wyjątkową moc, która daje nam nadzieje na lepsze jutro. nie wspominając na ulozeniu sobie zycia "od nowa" jeslo trzeba:)
    pozdrawiam
    karolca.bloog.pl

    Twórca... (Login WP): karolcia2k

    Odpowiedz

Dodaj komentarz