Przeskocz do treści

etap I

hejże ho:))
no to jestem po pierwszym weekendzie remontowym:-D...hehe... rozpoczęło się w piątek w miarę spokojnie.. przyszedł pan od instalacji wszelakich, orzekł, że niby wszytstko ok, ale ... potrzebna opinia kominiarza(o_o), bo on od bez tego nie zacznie....  więc w sobotę od rana bieganie za kominiarzem i kominiarz sie znalazł:-], o 12.00 przyszedł kominiarz napisał piękną opinię i zabrał 140 zł:-o ( a tak na marginesie to rozpoczęcie od kominiarza to chyab oznacza farta:-D).. w międzyczasie okazało się, że moja siostrzyczka ma do oddania prawie 10m2 kafelek dokładnie takich jak chcę czyli mam do łazienki:-D.... narysowałam, wymierzyłam już sobie wszystko jak ma być... jeszcze hcwile później okazało się, że znalazł sie ofiarodawca nowego zlewozmywaka z szafką:-]... pomyśłałam, że może już tego szczęścia jak na jeden dzień wystarczy0:-).. ale..
.
w mieszkaniu był piec kaflowy, który miałam w planie rozebrać w sobotę, no ale z powodu tej bieganiny, nic nie wyszło... siedzimy już późnym popołudniem z Onym na tym mieszkaniu i dla zabawy zaczeliśmy rozbijac pieclimo... i o prawie 17 zaczęła się rozbiórka....ehhh.. na koniec chodziłam jak pijana... najgorsze było to, że nie można było wyrzucić tego do śmieci, bo jakiś dziadek zrobił awanturę, że nie można...że jak chcemy wyrzucać gruz to mamy sobie wynająć kontener itd.... wkurzył mnie trochę dziadek, bo niepotrzebnie krzyczał mógł powiedzieć i byłby ten sam efekt:-/.. ale On wymyślił pewne miejsce i tam wszystko wywieźliśmy:-D.... rozbijanie pieca to była jak zabawa, ale wyniesienie tego z I piętra i wywiezienie w owe miejsce to masakralimo.. wyglądaliśmy jak dwa diabełki, czarne, osmolone i biegające jak w amoku]:->:-D... a najbardziej śmiał się On jak myłam klatkę schodową na koniec i zaczepiła mnie moja nowa sąsiadka, z która chwilę porozmawiałam... hehe..dziw, że nie uciekła, bo kto by chciał rozmawiac z czarnym diabełkiem:))))))
na koniec zapyliliśmy kurzem maksymalnie i dalej w nogi, ratuj się kto może*-O... hehe.. akurat sąsiadów z dołu nie było, więc ich szczęśćie:-D
.
i już chyba wiem jak będzie wygladała kuchnia, z murków chyab nic nie będzie, ale będzie za połka w ścianie:-D i tak oto zakończył sie etap I mego remonciku:-)

a teraz trzeba pracować by na niega zarobićco nieco0:-)

słonecznego i ciepłego dzionka:)

1 thought on “etap I

  1. basja

    * dodano: 10 października 2006 14:26

    Tak swoją drogą to ciekawe ile tych etapów będzie? 🙂
    oglądałaś już zdjęcia?

    Twórca...: Ania

    Miejsce w sieci...: http://www.mamusia-muminka.blog.onet.pl
    * dodano: 09 października 2006 21:54

    No to mieliście wesoło 🙂 Dobrze że już tego, okropnego pieca nie ma.

    Twórca...: Żyleta

    Miejsce w sieci...: uciec-ale-dokad.bloog.pl
    * dodano: 09 października 2006 11:29

    No kochana, zapał macie niezły, oby tak dalej :).
    Mnie w przyszły roku, jak dobrze pójdzie, pewnie będzie czekał remont łazienki.

    Twórca...: Ania

    Miejsce w sieci...: http://www.mamusia-muminka.blog.onet.pl
    * dodano: 09 października 2006 10:31

    no no poważne wyzwanie z tym remontem.. ale już masz własnye cztery konty 😀
    gratuluję 😀

    Twórca... (Login WP): agnieszka.archi

    Miejsce w sieci...: mojeanioly.bloog.pl

    Odpowiedz

Dodaj komentarz