Przeskocz do treści

marudzenie…

mam dziś ciężka glowę, autostradę piekielna w gardełku i ogólnie do bani:-( a na dodatek wiem, że marudzę:-] Ony dziś przyjeżdza do mnie i to mnie trzyma przy życiu:-D sprawozdanie jedno zrobiłam, a drugie cosik kiepsko mi idzie, wczoraj 3 godziny szukałam 7 groszy(o_o) kurczę nie lubie chorować!.. facet od remontu tez mi działa na nerwy i gdyby nie to że 1. trudno kogoś znaleźć i 2. mało bierze -  to już bym mu powiedziała "do widzenia"... wczoraj zmolestowałam brata aby podziałał cos w tym kierunku i remont wreszcie się zakończył!!:-/...
zakończe tą moją kiepską notke:-D udanego weekendu:-D i na sanki koniecznie trzeba iść:-D:-D:-D

1 thought on “marudzenie…

  1. basja

    Komentarze do wpisu

    * dodano: 29 stycznia 2007 11:39

    Na sanki nie poszłam na jazdę konną też nie mam katar i cholerka nie chce mnie on zostawić w spokoju :/

    Twórca...: Ania

    Miejsce w sieci...: http://www.mamusia-muminka.blog.onet.pl
    * dodano: 27 stycznia 2007 12:47

    gratuluje zakończenia remontu 😀
    pozdrawiam i zyczę miłego weekendu 😀

    Twórca... (Login WP): agnieszka.archi

    Miejsce w sieci...: mojeanioly.bloog.pl
    * dodano: 26 stycznia 2007 13:02

    Ha! Ja już przedwczoraj zaliczyłam sanki super uczucie! Ciesze sie że remont sie skończył i juz jestes na swoim marudzeniem sie nei przejmuj... My kobiety czasami tak mamy

    Odpowiedz

Dodaj komentarz