Przeskocz do treści

kim jestem…

Rozsmakowałam się ostatnimi czasy w poznawaniu siebie, dociera do mnie świadomość własnej osoby i tego kim jestem. Piękny to dla mnie czas i o dziwo największe wsparcie otrzymuję teraz od mojej, osobistej mamy. Chyba dojrzała do tego, aby pozwolić mi "fruwać" o własnych skrzydłach. Dodatkowo, a może przede wszystkim, powróciłam do regularnej modlitwy, już zapomniałam jak wiele to ułatwia i porządkuje:)

Czasem czuję się jakbym stała przed otwartymi szeroko drzwiami, za którymi jest moja przyszłość, pełna możliwości, szans i niepewności. Nie ma we mnie lęku. Wiem, że nie mogę ich przekroczyć dopóki nie będę wiedzieć kim jestem.

Czuję jak łapię wiatr w skrzydła... i nie mogę się nadziwić - potrafię fruwać!
PS. Dość sporo myślałam, żeby zamknąć blog, piszę od dłuższego czasu jakieś nijakie notki, ale jeszcze spróbuję:) Może mnie już ominął brak weny twórczej. Na materiał nie narzekam, może właśnie zbyt wiele się dzieje?:)

Dodaj komentarz