Przeskocz do treści

285 szczęsliwych dni…

Bardzo mnie to dziś ruszyło, gdy spojrzałam na suwaczek, a tam: "Od 285 dni razem tworzymy dom"...

mam wrażenie jakbyśmy przebiegli razem przez ten czas, tak wiele dobrych rzeczy się zdążyło wydarzyć, tak wiele zmienić, aż trudno dziś w to uwierzyć..
Każdy zawierając Sakrament Małżeństwa ma określone wyobrażenia o nim, lęki, obawy, ale tez i nadzieje, plany...
moje małżeństwo jest cudowną podróżą, która nieustannie mnie zaskakuje, zachwyca.. jestem zdumiona jak dziecko z otwarta buzią, że może być tak pięknie, a nawet bym powiedziała, że z każdym dniem coraz piękniej... i na szczęście nie widać końca...
Zdaje mi się, że kocham Onego z każdym dniem coraz mocniej i bardziej, czasem zadaję sobie tylko pytanie czy można kochać jeszcze bardziej, by po czasie okazywało się, że można, że miłość to jest coś rozwijającego w każdym wymiarze naszego życia...
Nie jest to też ani moje wyobrażenie ani jednostronne, bo Ony czuje tak samo...

dziękuję Panu za każdy dzień naszego Małżeństwa, 
że nam tak bardzo błogosławi.. 

25 thoughts on “285 szczęsliwych dni…

  1. Promyczek

    Prawdziwa miłość jest taka piękna , ona rozwija się powoli z czasem, każdego dnia umacnia się i przybiera na sile . Życzę Wam,niekończących się wspólnych dni 🙂
    A sobie życzę, że i ja kiedyś będę budowała swe małżeńskie szczęście:)

    Odpowiedz
  2. zagubionaaa

    chyba najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby uczucie było rozwijające. nie ma nic gorszego niż stanąć w miejscu na pewnym etapie i nie posuwać się do przodu

    Odpowiedz
  3. basja

    Polly naprawdę pierwszy raz?? niemożliwe... a raczej aż trudno mi uwierzyć...

    Zagubiona właśnie, ale ja jestem w zachwycie że teraz tego doświadczam 🙂

    Odpowiedz
  4. basja

    a teraz rozumiem...
    owszem zdarzają się czasem niesnaski, ale to normalne, natomiast jesteśmy oboje bardzo szczęśliwi i wielce zachwalamy małżeństwo 🙂

    Odpowiedz
  5. Polly

    no właśnie a inni albo nie widzą różnicy między tym co było przed ślubem albo aż tak wielkiej zmiany i poprawy nie dostrzegają. Ja po roku od wyjścia za mąż niestety też miałam na ten temat gorsze zdanie niż przed a po 1,5 roku już mnie nie było ... pst iskierka zgasła ....

    Odpowiedz
  6. basja

    dla nas były spore różnice, bo nie mieszkaliśmy przed ślubem razem... ja nie uznaję mieszkania na próbę, bo uważam że tak naprawdę nie ma możliwości sprawdzenia siebie, bo nie ma tej pewności że to na zawsze, brak jest ufności i przede wszystkim nie jest to zgodne z moją wiarą...

    może to zależy jacy ludzie się spotykają? nie wiem, ale ciesze się że my się spotkaliśmy 🙂

    Odpowiedz
  7. Polly

    my też nie mieszkaliśmy przed ślubem razem. Ślub był w sobotę a mąż się wprowadził w następny poniedziałek i oczywiście, że to od wielu czynników zależy czy się ułoży czy nie. Ale chodzi o to, że nie znam po prostu drugiego takiego przypadku jak Wasz.

    Odpowiedz
  8. Polly

    nie no ja też znam szczęśliwe i nawet sporo ale miałam na myśli, że nikt z nich po roku od ślubu nie był aż tak zadowolony i aż tak się nie cieszył jak Wy 🙂 oni po prostu są zwyczajnie szczęśliwi i sobie spokojnie żyją a Wy szczęśliwi niezwyczajnie :)))

    Odpowiedz
  9. Kantadeska

    Mam podobnie kochana. Cieszę się, że kolejna kobieta trafiła na dobrego mężczyznę - bo chyba jest ich już mało ;o))
    Buziaki

    Odpowiedz

Dodaj komentarz