Przeskocz do treści

pędząc..

mam ogromną ochotę powtórzyć za Anną Marią Jopek:

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Świat wokół mnie zwariował, a z nim chyba ja... wystarczy jedna kartka papieru, by zmienić na nowo mój rytm w pędzącą ciuchcię... i pędzę, padam w domu o 21 nieżywa...
jakaś chyba niedouczona jestem, bo nie potrafię zapanować nad swoim światem, w połowie sierpnia opracowałam 'wspaniały' plan zorganizowania się i rzeczywistości wokół mnie; koniec sierpnia przyniósł tyle, że popołudnio-wieczorami jestem zbyt wykończona by móc większość rzeczy z tego planu zrobić 😉
za to moja sierpniowa uaktualniona lista sprawunków jest dość mocno zrealizowana, tylko nie wiem czy to bardziej dzięki mnie czy dzięki Onemu 🙂
a krzesełka czekają na moje łaskawe spojrzenie i me cudne rączki... oj czekają, pełne nadziei na realizację 🙂
dobrego popołudnia 🙂
PS. melduję, że grzyby w lesie są; zebraliśmy w sobotę dość sporo

5 thoughts on “pędząc..

  1. Promyczek

    Oooo grzybki są??? Trzeba do lasu skoczyć raz dwa.
    Basja , właśnie jak koleżanka wyżej napisała, pewnie zaraz się zatrzymasz i będziecie sie urlopować 🙂 oby do urlopu 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz