Przeskocz do treści

raport weekendowy

Żeby nudno nie było, żeby kolejny post nie był o braku czasu i tym podobnych historiach to się podzielę weekendem 🙂
Piątkowe popołudnio - wieczór był  bardzo domowy czyli taki jak ostatnio nam się często zdarza i dzięki temu stał się naszym ulubionym czasem całego tygodnia. Nigdzie nie trzeba jechać, brak dodatkowych zajęć i obowiązków, można być w domu, muzykę włączyć, dobrej herbaty w spokoju się napić, ciasto (tudzież ciasteczka) upiec, spokojniej porozmawiać, książkę poczytać - no wiecie pełna, prawdziwa, niczym nieskrępowana wolność 🙂
Sobota zaczęła się u nas wcześnie, bo w sobotę to ja mam zawsze wrażenie, że im szybciej wstanę tym więcej soboty mam. Korzystam zatem z tego dobrodziejstwa i to jedyny poranek w tygodniu, kiedy lubię rano wcześnie wstać 🙂 Tym razem rankiem po śniadanku zaliczyliśmy okoliczny targ celem zaopatrzenia się przedzimowego. Naszą największą zdobyczą była poszatkowana kapusta, którą późnym wieczorem ukisiliśmy z kminkiem i nasionami kopru nieźle się przy tym bawiąc (wczoraj do obiadu już była super!) 🙂 W planie było zakupić 10 kg kapusty, a Ony na targu się rozochocił i kupiliśmy 30 kg 😉 W międzyczasie byliśmy u moich Rodziców, doprowadzając nieco ogródek do stanu zimowego, i na imieninach, których miało nie być (to taki myk rodzinny, niby nie ma a są) 😉
Niedziela. Hmmm... wyspałam się nareszcie i taki niespieszny czas był, do Teściowej poszliśmy na obiadek i do kościoła na 16.30 dopiero (nasza rocznicowa Msza św. była :-)). A tych którzy przyszli zaprosiliśmy do siebie na jabłecznik, fajnie było, pośmialiśmy się, z dzieciakami poganialiśmy i był koniec dnia 😉
Poniedziałek - pracujący był, ale popołudnie niczym piątkowe 😉
Wtorek - wyjazdowo - rodzinny, a o 19.30 padłam wykąpana do łóżka z książkami dr Dąbrowskiej i już nie wstałam 🙂
I tu proszę Państwa szykuje się u nas w domu rewolucja kuchenna, bo po przeczytaniu tych książek nabrałam ochoty na zmiany w naszym żywieniu - zamarzyły mi się na co dzień kasze, kiełki, więcej warzyw, mniej mięsa. Zamarzyły mi się - zobaczymy jak z realizacją pójdzie 🙂

[z netu] - w takim garnku kisiliśmy 🙂

 

dobrego ultra krótkiego tygodnia  😉

6 thoughts on “raport weekendowy

  1. Kantadeska

    Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ;o))
    Lubiłam tez takie piątki.
    W sobotę też wolę wstac wcześniej by miec dłuższy dzień ;o) Szkoda że pozostali się gramolą 😛

    Kapusty nie kisiłabym tylko dla siebie w takich ilościach. Wolę kupić - wtedy kiedy mi potrzeba - tyle ile mi potrzeba ;o))

    Odpowiedz
  2. Rose

    Basiu to o której Ty wstajesz w tygodniu, że w sobotę tak wcześnie rano?;) Mnóstwooo kiszonej kapusty.

    Wszystkiego dobrego z okazji minionej rocznicy, dalszego owocnego wspólnego życia Wam życzę:) Ściskam.

    Odpowiedz
  3. basja

    Malgodia - dziękuję 🙂

    Polly - już nawet 1,5 tygodnia po ;))

    Kantadeska - aleź ta kapusta się nie psuje, ani nie trzeba jej "dokarmiać" itd. teraz zapłaciliśmy 5zł za 10 kg, a później zapłacilibyśmy 2 żł za 1 kg.
    A poza tym my dośc sporo kapusty zjadamy 🙂

    Rose - w tygodniu 5.45, a w sobote ok. 7 - 7.30 🙂 Dziękuję 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz