Przeskocz do treści

7 tydzień

Wiem, wiem winnam coś napisać, tylko czas zbyt szybko mknie do przodu. Uczę się niby zwalniać, dbać o siebie tylko czasem mam wrażenie, że kiepsko mi to idzie.
7 tydzień mamy. Nauczyłam się, mam nadzieję na zawsze, jeść śniadania + co 1,5 godziny coś, bo inaczej kiepsko się widzę. Pomaga to na mdłości, a mdli mnie non stop, ale tak poza tym ok. Nic się nie dzieje, albo ja mam może obniżoną wrażliwość 😉

dyniowate 2012 🙂

Jesiennie u nas, pięknie po prostu, drzewa wyglądają przecudnie, zachwycają kolorami! W ogródku tez podziałaliśmy. Kwiatki, warzywka wykopane, schowane przed zimą do piwnicy. Jeszcze różom ochronki porobić i będzie ok. Marzy mi się jeszcze zrobienie kapusty kiszonej, ale to pewnie w sobotę, o ile Ony nie będzie mocno protestował, bo sporo zadań mamy wyznaczonych 😉

Dziś jeszcze wszelkie możliwe pocztowe zaległości wysyłam, a mam ich trochę, więc jak ktoś się z Was spodziewa czegoś ode mnie to je otrzyma  po niedzieli 🙂

 

22 thoughts on “7 tydzień

  1. Cicha

    dbaj, dbaj o siebie 🙂 u mnie poczatki ciaz zawsze beznadziejne pod wzgledem samopoczucia... ;/
    a dynie cudne - kupilam jedna i dumam i dumam co z nia poczac, bo w zyciu cuda nie jadlam...

    Odpowiedz
    1. basja

      u mnie o dziwo nie, początki będą mi się kojarzyć z mega powerem do działania i mdłościami 😉
      dynia jest pyszna ja robię zazwyczaj dżem z jabłkami, do obiadu i dziś próbuję ciasto 🙂

      Odpowiedz
    1. basja

      postaram się, choć mam za dużo dalej na głowie i nie wyrabiam czasowo, dni mi lecą okropnie, ale mam nadzieję na poprawę 🙂
      dziś robię ciasto z dyni 🙂

      Odpowiedz
  2. Kama Oleszczuk

    Uwielbiam dynie... Basieńko, wywierasz na mnie niesamowity wpływ, taki bardzo pozytywny. Tak się ucieszyłam twoją ciążą i maleństwem Promyczka, że aż mnie skręca na samą myśl o własnym maleństwie. Mam nadzieję, że to już niedługo. Ściskam mocno i cieplutko. Buziaki.

    Odpowiedz
  3. Agnieszka

    Hehe, czyli mamy 30 tygodni różnicy. 😉 Mnie mdłości też męczyły ale mam wrażenie, że o wiele gorsza jest od nich zgaga, zwłaszcza jak dopada w nocy. Ja zwalniać tempo już nie muszę, mój organizm sam się zwolnił, bo ciężarek brzuszka robi swoje i nie wszystkie czynności są tak oczywiste do wykonania. No cóż błogosławiony stan ma swoje prawa. 😉

    Odpowiedz
    1. basja

      na zgagę podobno dobre są migdały albo woda z cytryną 🙂
      Mi sam się organizm zwalnia, czuję to po kościach... cieszę, że w końcu 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz