Przeskocz do treści

przedporodowo

Mam poczucie, że nie ogarniam niczego, na smsy odpisuję po czasie, oczywiście z ogromnymi wyrzutami sumienia, że tak późno. Chciałabym już urodzić, bo zaczynam się męczyć z lekka. Czuję się słoniem, który wszędzie zawadza i przeszkadza. Dobre rady wychodzą mi bokiem i  nie mam ochoty ich już  słuchać ani trochę. Weszłam chyba w etap, że nawet rozmowy mnie denerwują, przeszkadzają. I wredna się zrobiłam, dla Onego też. Ciszy potrzebuję i najlepiej schowania się gdzieś głęboko i daleko od ludzi.
Jednakże porodu się nie boję, mam raczej poczucie, że jest zadanie do wykonania 🙂

 

Kolejna część etapu pierwszego nabywania nieruchomości za nami, podpisaliśmy umowę kredytową. W przyszłym tygodniu podpisujemy akt notarialny. Ciekawe czy zdążę przed porodem. Oby.

Frezje mi na balkonie rozkwitają! 🙂

 

 

10 thoughts on “przedporodowo

  1. mama_zochulka

    O ludzie:) to witaj w klubie, ja też powoli mam dość.
    Najbardziej mnie wkurza, że tak niewiele mogę, ani się gdzieś dalej wybrać, ani zabrać dzieci na rowery, basen czy gdziekolwiek, bo nigdy nie wiadomo... No i to czekanie na to co stać się musi...

    Ale już niedługo:)
    Nie mogę się doczekać pierwszego kontaktu z Maluszkiem. To jest naprawdę niesamowity moment (wręcz uzależniający:)). Życzę, by był wspaniały również dla nas.
    I na ile się da lekkiego... 😉

    Odpowiedz
    1. basja

      o to to! Niewiele można, ale co można to robię, więc pomiędzy jednym spaniem a drugim wykazuję się aktywnością domową 😉
      Choć u mnie wicie gniazda to jakaś bujda 😉

      też życzę lekkiego i w miarę szybkiego 🙂

      Odpowiedz
  2. myibali

    Oj biedaku chyba każda z nas to przechodziła, końcówka ciąży jest tak uciążliwa że już nawet poród nie straszny . Pozdrawiam ciepło

    Odpowiedz
  3. Promyczek

    Ja w ostatnim miesięcu już marzyłam o porodzie, strach nieważny, ważne było tylko to, żeby w koncu poczuć się lekko i móc spać na plecach a nie na siedząco 😛
    Basiu jeszcze dosłownie chwilka i będziesz tuliła córeczkę !

    Odpowiedz
  4. Agnieszka

    Hehe skąd ja to znam... Ja podobnie czułam się po porodzie przez pierwsze dni ale to ze względu na moje powikłania, później jak sytuacja była już opanowana to cieszyłam się każdą chwilą i każdym postawionym przez siebie krokiem, w końcu też mogłam zacząć opiekować się Szymonkiem, bo tak to obydwoje potrzebowaliśmy opieki.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz