Przeskocz do treści

próba klawiatury

Chyba zapomniałam już jak się posty pisze 😉
Nawet nie pamiętam na czym skończyłam pisać!
Listopad to był nasz miesiąc gigant. Sprzedaż mieszkania, wyprowadzka rzeczy na wieś, przeprowadzka nasza do tymczasowego lokum (które jest zresztą moją starą, panieńską kawalerką), sprzątanie starego mieszkania (co jest gorsze niż przeprowadzka), wesele brata Onego, szał kominowo - dachowy + zapisy na kurs Filip. To tak w skrócie miesiąc wyglądał.
Aaaaaa i pierwsze dwa zęby Marceli w międzyczasie 🙂

Mam nadzieję na chwilową małą stagnację. Adwent od niedzieli. Jutro chcę poczynić przygotowania do drzewka Jessego.

Idę ogarnąć zdjęcia i coś może pokaże.

 

Dodaj komentarz