Przeskocz do treści

w lutym

Już miesiąc w zasadzie z Marcelą poza domem jesteśmy.
W domu rodzinnym jestem i wcale nie czuję się tu na swoim miejscu. Znaczy dobrze mi tu, lubię swe stare kąty, ale czuję, że to już nie mój dom.
Zmęczenie daje mi znać o sobie, nie mam kiedy odreagować.
Marzę o powrocie do domu, bycia na innym etapie remontu - bez kurzu i brudu, wakacjach nad morzem i całym mnóstwie różnych rzeczy... a najbardziej o regularnej codzienności.

Tuż przed Wielkim Postem byłam u spowiedzi i dostałam zadanie pt. plan. Mniej więcej po 5 dniach, gdy zastanawiałam się o co chodzi Panu Bogu z tym planem, odsłuchałam świetnej konferencji i w jednym momencie wszystko się poukładało w całość.
Mam zatem plan na Wielki Post, a nawet dłużej, bo przy okazji poukładałam cele do końca roku 🙂 Moim wielkopostnym planem w tym roku jest praca nad sobą zgodnie z planem. Plan jest tu kluczowy, ponieważ mam wyrobić dobre nawyki i popracować nad moją regularnością (a jest to moja bardzo słaba strona).
Z jednej strony się cieszę, a z drugiej po uporządkowaniu widzę jak wiele mam do zrobienia. Zaczełam od modlitwy i uzupełnienia kalendarza 🙂

W sobotę, gdy byliśmy w domu, nie mogłam się opanować, by nie skorzystać z pięknej pogody i rozpaliliśmy ognisko, paląc wszelkie gałęzie, krzaki, kartony - porządek się gdzieniegdzie zrobił! 😉
Pelargonie porozsadzałam do ukorzenienia, przygotowałam miejsce na pomidory, które dziś zamierzam nabyć i jutro posiać.. krokusy w donicach powychodziły się już całkiem sporo.. klucze ptaków lataj nad nami - wiosna chyba nadchodzi 🙂

I wymyśliłam chyba furtkę z bramą jaką chcę. Nawet już wiem z czego je zrobię, ale wykonanie poczeka to do lepszej pogody 🙂
W zamiarze ma być COŚ pomiędzy tym:

Źródło: Pinterest

a tym:

Źródło: Pinterest

Jak wyjdzie to pokaże efekt 😉

Na koniec pochwalić się chciałam siostrzenicą 🙂

i zaprosić do podglądania Indii jej okiem pokazanych 🙂

 

 

8 thoughts on “w lutym

    1. basja

      ja uwielbiam planować, organizować itd.
      Tylko czasem w pewnym momencie nawalam z realizacją, z regularnością i mnie szarpie we wszystkie strony......

      Odpowiedz
  1. Anonimowy

    Z planowaniem jest tak, że my planujemy, a Pan Bóg ma z tego uciechę. Staram się żyć dniem dzisiejszym. Wykorzystywać każdą chwilę. I choć potem wieczorem padam ze zmęczenia, to prawie zawsze jestem ze swojego dnia zadowolona.
    Pozdrawiam
    Joanna
    podrodzinnymdachem.blogspot.com

    Odpowiedz
    1. basja

      Też się staram żyć dniem dzisiejszym, ale jednak brak mi pewnych dobrych nawyków i regularności. Brak powyższego odbija się na mężu i Marcelinie przede wszystkim.
      Jak poczytałam Twój codzienny dzień to działasz wg planu i dzięki temu wykorzystujesz go maksymalnie 🙂

      Ja myślę, że Pan Bóg jak nas słucha to ma prawie zawsze uciechę, ale myślę że i ład z porządkiem też lubi 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz