Przeskocz do treści

mocarz

Ostatnio zaczęłam uczestniczyć w kursie "Mocarz zmiany" Dariusza Zalewskiego. Dariusz Zalewski to osoba, która pokazuje jak można wychowywać w dawnym stylu czyli klasycznie. TUTAJ można go odwiedzić 🙂 Jeśli miałabym określić jaka droga jest mi najbliższa w wychowywaniu dzieci to właśnie klasyczna, więc czerpie między innymi wiedzę stamtąd. Stronę polecam bardzo, a opinię o kursie napiszę jak go skończę 🙂

Ale ja dziś nie o tym, bo tytuł kursu skojarzył mi się z tym co aktualnie się dzieje u mnie. Wprawdzie do mocarza mi daleko, ale ruszyłam jakiś czas temu na kilku frontach z działaniem. I tak sobie pomyślałam, że jeśli poprowadzę te wszystkie działania do końca to będę Mocarzem Zmiany 😉

makGeneralnie pewnie wszystko sprowadza się do pracy nad sobą, a ja lubię nad sobą pracować, od siebie wymagać, choć czasem mam ogromnego lenia. Pogoniłam zatem lenia i wprowadzam zmiany. Bardzo trudno było mi się za to zabrać, bo kluczyłam i w sumie nie wiedziałam od czego zacząć, jak zrobić krok do przodu. Nie znałam odpowiedzi na pytania, które od dłuższego czasu krążyły wokół mnie, które pojawiały mi się podczas modlitwy, rozmowy, czytania książki...

Jaki jest mój idealny dzień.
Jaka jest moja wizja kobiety, żony, matki.
Co dobre jest dla mnie a co dla rodziny.
Co jest moim filarem.
Jak chcę wychować dzieci.
Na czym buduję.
Czy modlitwa jest na pierwszym miejscu, przed wszystkim innym.
Kim chciałabym być.
Co oznacza piękno, czy się nim otaczam, czy czuję się piękną kobietą.

Chodziłam z tym, chodziłam też z innymi pytaniami bardziej intymnymi, konkretnymi, dotyczącymi mnie, naszego domu, rodziny. W pewnym momencie miałam wrażenie, że rozsadzę się w powietrze, bo nie miałam czasu by usiąść i posłuchać siebie, by zacząć szukania odpowiedzi na pytania, a kolejne mnożyły się jak króliki 😉 Od pewnego dnia, aby uczynić jakiś krok, codziennie wieczorem zadałam sobie zadanie by przeczytać jeden psalm i zapisać choć krótką refleksję do niego. Pan Bóg przez ten czas dodał mi nowe pytania, ale też odpowiedział na wiele, a ja się chyba tego nie spodziewałam 🙂

Mało mi to było, więc...

Usiadłam, zaparłam się i usiadłam choćby miał się dom zapaść. Nie zapadł się i przez kolejne dwa dni znalezienie tego czasu już nie stanowiło takiego problemu, jak za pierwszym razem. Wzięłam czyściutki 16 stronicowy zeszyt, zebrałam wszystkie kartki, karteczki, karteluszki gdzie miałam zapisane refleksje, pytania i zaczęłam pisać. Trzy pierwsze strony to było takie skakanie z tematu na temat, z brakiem jakiegoś porządku, ładu, AŻ coś zaskoczyło w moim sercu. Od czwartej już mam ład, bo dostrzegłam, że poszczególne tematy uzupełniają się, są ze sobą powiązane itd. Tak oto powstał mój osobisty plan pracy nad sobą z podziałem na dwa główne kierunki:

  • By być piękną kobietą;
  • i otaczać się pięknem.

Po tymi pojęciami generalnie kryje budowanie kobiecości oraz budowanie piękna relacji małżeńsko - rodzinnych z pięknem domu.
Żeby to mi się nie rozmyło podzieliłam to sobie na kilka podpunktów z zapisem tego co chcę osiągnąć w każdym z nich.

Praca nad tym jednak jest mozolna i ciężka, ale sprawia mnóstwo radości. Nie wiem czy się uda zrealizować co zamierzyłam, ale nie tracę nadziei, bo nie jest zbyt przeładowany. Czasem myślę, że może być na całe życie tylko podpunkty będę zmieniać 😉

makProsiłam Pana Boga by jakoś dosadnie potwierdził, że jest też Jego wolą, bym taką ścieżyną szła. Tydzień później dał mi taką odpowiedź, że wątpliwości nie mam 🙂

Teraz pozostaje tylko krew, pot i łzy - potem będzie mega radość 🙂

lawenda

12 thoughts on “mocarz

  1. Agnieszka

    Ach te nasze plany.... Ja najwięcej myślę jak biegam, ale wtedy brakuje mi kartki i długopisu. A swoją drogą to muszę znaleźć taki czas dla siebie na siedzenie i pisanie. 🙂

    Odpowiedz
    1. Basja

      Plan juz realizuje miesiąc, o dziwo robię więcej i mam więcej czasu, ale pokonywanie wlasnego egoizmu nie jest latwe 🙂
      Z tym pisaniem to nadal msm trudnosc, moze jak ogrod sie skonczy i zycie podwórkowe 😉

      Odpowiedz
  2. Izabela Knera

    Piękny wpis. Też często sobie zadaję te pytania i szukam na nie odpowiedzi. Zainteresował mnie ten kur.. Koniecznie podziel się wrażeniami.
    Pozdrawiam ciepło!
    Iza

    Odpowiedz
    1. Basja

      Chetnie sie podziele, bo to co już przerobiłam warte polecenia 🙂
      Iza, mysle, że trzeba te pytania sobie zadaeac ciągle na nowo by się rozwijać.
      Usciski serdeczne 🙂

      Odpowiedz
  3. Polluska

    notesy albo zeszyty pod ręką to jest świetna sprawa 🙂 ależ Ty jesteś pełna energii i mocy ehhhh

    Melduję, że wróciłam 🙂 wyobraź sobie Basiu, że w Stanach większość rodzin ma 3 i więcej dzieci 🙂 strasznie mnie to zaskoczyło. Oni są ogromnie rodzinni i wielodzietni. Super sprawa. Dzieci grzeczne, nikt na nikogo głosu nie podnosi, pilnują się w niebezpiecznych miejscach i o dziwo nie siedzą na komórkach ani tabletach. To u nas teraz taka moda weszła u nich dawno przebrzmiało ... 😀

    Odpowiedz
    1. Basja

      Ciesze sie bardzo!!! Myslalam wlasnie o Was kiedy wracacie :))
      Dzieci sa fajne i mam nadzirje na wiecej. Mysle ze im wiecej dzieci tym lepsza zabawa i mniej komorek 😉
      I w Stanach wiecej prowadzących rodziców edukacje domowa, która mi sie marzy :)))

      Odpowiedz
  4. Promyczek

    Basiu jak oglądam Twoje zdjęcia, Twojego ogrodu to wszystko chciałoby się powąchać i zjeść 🙂

    Odpowiedz
  5. Pingback: o wychowaniu i samowychowaniu – Zacisze domowe

  6. Pingback: 13 dzień diety – Zacisze domowe

Dodaj komentarz