Przeskocz do treści

Jak chcę być zapamiętana przez dzieci jako matka?

Ostatnio przeczytałam takie pytanie: Jak chcę być zapamiętana przez dzieci jako matka? Zwizualizowałam sobie stan aktualny. Nie był to najlepszy widok.. haha.. zwłaszcza jak pomyślałam o tym, że za dużo i za głośno mówię [żeby nie powiedzieć krzyczę]. Dzieci pewnie nerwicę będą mieć 😉

Poważnie rzecz ujmując nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo nawet nie wiem czy jestem w stanie i czy ma to sens. Bo cóż powinnam odpowiedzieć? Na pewno mnie zapamiętają i mam nadzieję, że pomimo tego mojego temperamentu, jednak dobrze 😉

Jak ja zapamiętam swoją Mamę? Czy chciałabym być taka jak ona? I tak i nie 🙂
Uważam, że mam najlepszą Mamę na świecie! Nie chciałabym mieć innej, dla mnie jest idealna, choć ma parę wad 😉

Najbardziej ją cenię za ciągłe wymaganie od siebie, zmuszanie do myślenia, wolność w myśleniu czy działaniu, którą we mnie wykształciła, pokazanie wartości pracy nad sobą, kobiecość, wiarę, pracowitość, odpowiedzialność, kulturę i sposób bycia, budowanie rodziny i relacji, miłość do książek, odróżnianie tego co ważniejsze od ważnego... Tak wiele Jej zawdzięczam!
[Tacie też, ale Tata był od innych sfer wychowawczych i stanowili świetny, kochający się duet ;-)]

Chciałabym tak umieć ukształtować dzieci jak moja Mama. Jest oczywiście też kilka rzeczy , które mi się nie podobają i nie chcę ich kopiować do swego macierzyństwa. Czy mi się to udaje? Czasem nie, czasem tak. Dzieci w dużej mierze uczą się przez naśladownictwo, a ja zbyt często upadam i refleksja nad tym przychodzi po fakcie.

Pocieszam się dwoma myślami - pierwsza - że nikt nie jest ideałem, każdy z nas jest człowiekiem i ma wady; - druga - że nad tym wszystkim jest Bóg, który może to co konieczne naprawić, gdy ja zepsuję.

Pierwszy bałwan 2018 jest! 😉

Rano był pisk i 7.30 oboje na podwórku 🙂

 

8 thoughts on “Jak chcę być zapamiętana przez dzieci jako matka?

  1. Rivulet

    Też mam wybuchowy charakter i krzyczę 🙂
    Ale mam też wiele zalet i moje dzieci bardzo są za mną, to widać 🙂 Pociesza mnie to. Zresztą gdybym była idealna i zawsze spokojna, a przy tym zorganizowana itepe, to one pewnie potem przez całe życie czułyby się nie dość dobre i goniły ideał - a wolałabym, żeby sobie żyły i nie katowały się swoimi wadami, bo każdy jakieś ma. Fajnie że tyle w swojej mamie doceniasz i tak ciepło o niej piszesz.
    Bałwan mega 😀 U nas też biało.

    Odpowiedz
    1. Basja

      a ja marze o tej spokojności.. haha... ale pewnie nie przy moim temperamencie 😉
      Nigdy nie myślałam ani o sobie ani o mojej Mamie jako ideale, bo chyba zbytnio mnie uświadomiono, że ich nie ma 😉
      Bałwan w szczątkowej formmie jeszcze jest, zobaczymy co jutro 🙂

      Odpowiedz
  2. Polluska

    z tym krzyczeniem to jest różnie. Powiem Ci, że nie zawsze dobrze jest nie krzyczeć 🙂 ja oczywiście drę się niemiłosiernie ale nie do końca dlatego, że jestem nerwowa tylko mam taki ton i tembr głosu, że mówię jak mi sie wydaje normalnie a ktoś kto mnie nie zna może to odebrać że krzyczę. Taki włoski temperament. Oni też krzyczą ale to nie jest złe krzyczenie.

    Poza tym podam Ci taki przykład. Mój Szwagier jest oazą spokoju generalnie nic go nie wyprowadza z równowagi a moja siostra jest jak ja ona woli po włosku awantura, i oczyszczona atmosfera i bardziej się nakręca i wścieka jak on zamiast z nią na gorąco załatwić sprawę i pozamiatane tylko jej mówi: jesteś wzburzona nie możemy tak rozmawiać zaczekam aż się uspokoisz. I to jest masakra ja bym go zabiła wtedy 😀

    A inna sprawa u mnie w pracy jest taka jedna dziewczyna oaza spokoju zero emocji nawet jak jej klient nawrzuca i zwyzywa to ona siedzi i jakby po niej spłynęło i powiem CI, że ona klientów denerwuje i są na nią częste skargi bo ludzi to wnerwia, że ona wygląda jakby miała wszystko gdzieś. Oni wolą czasem jak się podniesie głos i powie, że mają wyjść i się uspokoić bo nie pozwolisz żeby Ci tu wrzeszczeli.

    Co do zapamiętania mamy to myślę, że to się zmienia z czasem i okolicznościami. Gdyby moja mama zmarła jakieś 15 lat temu zapamiętałabym ją inaczej niż teraz. Co ciekawe lepiej. A teraz ma już kilka rys na wizerunku 😉 więc relax i tak nie masz na to za dużego wpływu 🙂

    Odpowiedz
    1. Basja

      no własnie Polly, mam to samo, nawet jak rozmawiam przez telefon, to głośno mówię... w pracy jak się zorientowałam to zawsze mi głupio było, bo my na jednej slai bylismy...hahah... ale za to wszyscy wiedzieli że pracuję i z którą firmą nie zadzierać 😉
      Na mnie też taki spokój działa jak płachta na byka 😀

      Prawda Polly, z czasem widzi się inaczej i jakby wiecej 😉 dlatego napisałam, że ma parę wad 😉

      Odpowiedz
  3. Małgorzata

    Bałwan odlotowy...zwłaszcza kapelusik na głowie...marchewka jak dzida,,,miny autorów bezcenne...i to jest najcudowniejsze...u mnie też śnieżno...pies przeszczęśliwy ...

    Odpowiedz
  4. Promyczek

    Ja odkad mam dzieci to też krzyczę, czasem mnie ponosi , że ho ho . Ale nie czarujmy się czasem i najlepszą matkę wszystko przerośnie . W tym roku mam postanowienie być opanowaną , żeby moje dzieci nie zapamiętały matki wiecznie złej i krzyczącej. Udaje mi się ! 🙂

    A tej zimy zazdroszczę, choć jednego dnia śniegu! Dla moich dzieci, które tak czekały ! Czekały bo ostatnio Mati zrezygnował i pyta się kiedy na rower pójdziemy.

    Odpowiedz
    1. Basja

      super Promyczku! Też walcze ze sobą, czasem mi sie udaje :)))
      U nas śnieg był jeden dzień, wczoraj wiatr, a dziś wspomnienie śniegu 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz