Przeskocz do treści

7

Mamy maj, o dziwo już 8! My mamy w maju jak w raju 🙂 To mój ukochany miesiąc. Pogoda piękna, słońce świeci, taras w ciągłym użyciu, ogród powoli ogarnięty, a nawet zaległe sprawy urzędowe PRAWIE też. Ptaków mamy całe mnóstwo i powoli dorastam by założyć sobie zeszyt ornitologiczny 😉 Zaczęłam na razie od karteczki i spisywania odszyfrowanych ptaków 🙂

Codziennie zarządzam majowe na tarasie ze śpiewaniem pieśni, żeby młodym się wryło w głowę i serce, że to miesiąc Królowej 🙂  U Józka przynosi to nad wyraz efekt, bo w kościele podczas Mszy zaczyna śpiewać pieśni 🙂

Jest tak pięknie, że trudno mi wracać do domu z ogrodu albo tarasu. Człowiek siedzi, słucha, podziwia, wącha i trwa w zachwycie! Wdzięczność za to wszystko wylewa się ze mnie. Codziennie dziękuję Panu Bogu za ten czas, za bycie w domu, za czas z dziećmi, za naszą codzienność. To wielka łaska!  Czasem trudno mi uwierzyć we własne szczęście, że jest moim udziałem. To ogromne błogosławieństwo.

Nie mogę się nadziwić jak Pan Bóg to wszystko pięknie zaplanował, we właściwym czasie, miejscu... choć gdy pomyślę o czasie wcześniejszym to pamiętam, że cały czas miałam poczucie, że nic nie jest na swoim miejscu ani nie jest we właściwym czasie. Jak bardzo się myliłam! Po raz kolejny przekonuję się, że trzeba TYLKO i AŻ Bogu zaufać, powierzyć Mu swą drogę, a On WŁAŚCIWIE poprowadzi i ze wszystkiego wyprowadza dobro.

zacisze domowe majI artykuł warty przeczytania polecam ze Stacji7: https://stacja7.pl/rodzina/dobrego-czasu-dzieci/

8

Długa przerwa nie sprzyja pisaniu, bo człowiek nie wie od czego zacząć 😉 Przywitam się grzecznie - dzień dobry wiosną! Trwam w letargu antykomputerowym, dobrze mi z tym ogromnie! Książki czytam w sporych ilościach, że chyba pokonam w tym tempie Polly (choć jeszcze nie wiem na jakim ona etapie) 😉 Poza tym jak powszechnie wiadomo sezon ogrodowo - ciążowy w pełni trwa wobec tego mój czas generalnie zajmują: dzieci, książki, ogród i prostowanie zaległości. Przyznam, że nie wiem od czego zacząć, więc będzie dziś wszystko i nic czyli taki Baśkowy bigosik 😉

zacisze domoweKtosik Trzeci

Nowe Życie jest najważniejsze, więc od Ktosika zacznę. Dziś zaczęłam 17 tydzień ciąży! Nie wiem kiedy to zleciało. Luty/marzec był dość trudny dla mnie, inaczej ten stan znoszę niż poprzednie. Nie wiem czy trudniej, inaczej. Mam tę przypadłość, że nie umiem narzekać i nawet dziś lekarz się ze mnie śmiał. Podobno będzie chłopak, więc ród K. nie zaginie 😉 Negocjacje imienne trwają, pomysłów mamy kilka, ale nowe chętnie przyjmiemy. Może jakieś pomysły?

Brzuch mi trochę urósł w zeszłym tygodniu, ale bez przesady jeszcze, w stare spodnie wchodzę. Zachciewanek chyba nie mam. Marcysia niepocieszona jest, bo chciała dziewczynkę, teraz twierdzi, że poczeka na swoją 😉 Józek nie do końca rozumie co się dzieje.. ale dzidzia do brzucha mówi 🙂

Marcelina

Urosła! Jakaś taka dorosła mi się wydaje. Buzia jej się nie zamyka, zadaje 100 pytań do..., siedzi w książkach, zbiera ślimaki i inne robaczki, podgląda biedronki, uwielbia Hanię (z wzajemnością), marzy o rowerze z pedałami, codziennie każe czesać się w warkocz jak Elsa, jest ogromnie ciekawa świata, lubi wszelkie wycieczki i spacery, jest głośna, radosna, uparta, nadal ubóstwia spódniczki i sukienki, śpiewa jak najęta (często po swojemu), lubi literki, samochody, lego, zwierzątka, samoloty i twierdzi, że będzie pilotem 🙂

zacisze domoweJózinek

Chłopak - rozbójnik, który tydzień temu skończył 2 lata. Jego upartość to nasze wyzwanie 😉 Fajny jest, przytulaśny, kochany, buziaki rozdaje (ale nie wszystkim), bajek żadnych nie uznaje, słodycze UWIELBIA, KOCHA i dałby się za nie pokroić, chodzi za tatą krok w krok, fascynują go wszelkie kosiarki, koparki, wiertarki i ojcu roznosi po podwórku wszelkie nie schowane narzędzia ;-), bawi się wózkiem i lalkami więcej niż Marcelina, bardzo lubi czytać książki z M., układać klocki, przebierać czapki, biega za kotami, ale od dwóch tygodni boi się robaczków chodzących, a w każdym patyczku widzi dżdżownice 😉  Wchodzi tam gdzie nie wolno i sporo mówi, śpiewa róże piosenki ze mną do snu, stale wpatruje się w Marcelinę i uczy się od niej mnóstwa rzeczy, dużo się razem bawią i lubią to robić, bić lubią się także i Józek nieźle czasem daje w kość 😉

Odważyłam się i zrobiłam tort na jego urodziny! Bardzo jestem z siebie dumna, że pokonałam swoje obawy. Marcelina już zamówiła swój na urodziny 😉

zacisze domoweJa

Kończymy powoli Seminaria Nowego Życia, w pewnym momencie dały nam tak bardzo w kość iż wydawało się, że nie skończymy. Dobiegamy jednak do finału i był to bardzo owocny czas. Mam wrażenie, że w jakiejś części zeszłam z poziomu rozumu na poziom serca i dało mi to duży zastrzyk wolności wewnętrznej. Staram się trwać na codziennej porannej modlitwie Słowem Bożym i jest to zdumiewający czas dla mnie. Pan mi stale przypomina o wielu sprawach, pokazuje gdzie błądzę i na nowo czyni NOWE. Daje też bardzo konkretną, wymierną odpowiedź np. przyprowadzając mi odpowiednią osobę i w odpowiednim czasie albo dając potrzebny mi na już kredens do kuchni.

To jest fascynujące po tylu latach być ciągle zaskakiwanym Słowem i stale odczytywać je na nowo, w nowej sytuacji. I im wierniejsza jestem rozważaniu codziennego Słowa tym więcej dostrzegam, Pan pokazuje. Nie wiem gdzie mnie to zaprowadzi, ale czuję nowe terytoria przede mną 🙂

Napiszę jeszcze post osobny o jaskółkach i refleksji, którą w kontekście Słowa we mnie wzbudziły.  Mam nadzieję, że starczy mi czasu, bo tylko do jutra kiepska pogoda 😉

zacisze domoweOgród i zagroda

Zagroda nam się w pierwszy dzień wiosny powiększyła i mamy stadko kur, które zaraz po Wielkanocy postanowiły rozpocząć produkcję jajek. Najpierw nieśmiało po jednym, a teraz codziennie mamy po 7-10 jajek 🙂

zacisze domoweW ogrodzie szaleństwo od trzech tygodni, codziennie zmiany, zmiany... rośnie wszystko na potęgę i zmienia się w oczach. Warzywa mam ogarnięte (czytaj: wysiane, posadzone), gorzej z kwiatami. Mam całą skrzyneczkę do wysiania i ciągle nie mogę się za to zabrać, bo coś lub ktoś przeszkadza, ale postawiłam sobie znak stopu na sobocie i mam nadzieję, do niej większość wysiać. Dawno nie byłam tak opóźniona. Za to w marcu i początkiem kwietnia udało mi się trochę spełnic marzenie i poczyniłam płotek wierzbowy! Jestem ogromnie dumna z siebie i przeszczęśliwa 🙂

zacisze domoweStawiamy na całej działce dookoła brakujący płot i będzie można wysadzić krzaki i krzewy, choć to pewnie na jesieni. I wreszcie moja wyczekana rabata przed oknem w kuchni się robi, czekam aż góra ziemi zniknie i teren się wyrówna by ustawić odpowiednio kamienie. Nie mogę się doczekać lata i kwiatów 😉

Doczekałam się niemożliwego czyli stokrotek na trawniku!! Tylko ja wiem albo nawet już nie ile wysiałam torebek.

zacisze domoweOny stanął na wysokości zadania i zrobił pergole na róże - dwie! Jedna róża już mu się kłania w pas z wdzięczności, a druga jeszcze jest zbyt nieśmiała 🙂

Bieżączka

W maju mamy trzy pierwsze komunie, w tym dwie jednego dnia i akurat tam gdzie jestem chrzestną. Logistyka będzie tego dnia kluczowa 😉 Przygotowania jakieś mam poczynione, ale prawdę powiedziawszy według mego planu powinnam być na finiszu z nimi, a ja na początku jestem 😉 Ducha ochoczego jednak nie tracę i postanowiłam sobie do końca tygodnia większość tematów okołokomunijnych zamknąć w całość 🙂

Pewnie zapomniałam o stu innych sprawach wartych napisania, ale nie można pamiętać wszystkiego od razu 😉 I dziś pewnie będę siedzieć do rana by nadrobić zaległości na Waszych blogach, bo wstyd się przyznać jak bardzo do tyłu będę się cofać 😉

zacisze domoweBociany i jaskółki są, więc można wiosnę uważać za w pełni otwartą 🙂

7

Radości ze Zmartwychwstania!

 

Jezus zwyciężył, to wykonało się!
Szatan pokonany, Jezus złamał śmierci moc!
Jezus jest Panem, o alleluja!
Po wieczne czasy Królem królów jest.
Jezus jest Panem!
Tylko Jezus jest Panem!
Jezus jest Panem!
On jest Panem ziemi tej!

15

Witam się serdecznie w Wielkim Poście! Szczytne miałam cele na ten czas, bo to moja ulubiona część roku liturgicznego. Jednak niemoc, która mnie ogarnęła, zmniejszyła moje plany. Doszłam do wniosku, że dzieciom potrzebny jest jakiś wizualny a'la kalendarz Wielkiego Postu, bo łatwiej nam się o nim rozmawia i prościej jest odnieść pewne wydarzenia w czasie.
Wiem, że w innych częściach kraju niekoniecznie, ale u nas to takie trochę przedwiośnie jest, nawet wczoraj dojrzałam nierozwinięte kwiaty krokusików 🙂

krokusy

Wracając jeszcze do Wielkiego Postu i naszego a'la kalendarza. Pokażę go jutro albo pojutrze, bo jest w fazie roboczej. Każdy tydzień do Niedzieli Palmowej ma swoją kartkę a4, a ostatni tydzień prawdopodobnie będzie miał 4. To jest ta moja strefa robocza, która jeszcze wymaga ode mnie trochę pracy i nie nadaje się do oglądu 😉 Każdy tydzień podzielony jest na dni i ma przydzielone zadania. Najzabawniejsze, że to nauka także dla nas  nie tylko dla dzieci, dużo z tego wyciągamy dla siebie.

W piątki mamy swą Drogę Krzyżową rozstawioną w domu, bo ze względu na chorobę nie byliśmy w kościele. Ponadto tradycyjnie w ramach kołysanek do snu śpiewamy pieśni z danego okresu liturgicznego czyli teraz pieśni wielkopostne. Polecamy ten sposób na naukę pieśni religijnych przez dzieci 🙂

Od dwóch tygodni mam ogromny zjazd sił i mocy, nie wiem na co zwalić, czy na tarczyce czy ciąże. Jakby mnie ktoś wyssał z wszystkich sił witalnych, wiele spraw robię siłą woli i z takim wysiłkiem jakbym szczyty zdobywała...Czasem się na siebie wkurzam, na swoją bezsilność i zmuszam się do czegoś, ale po chwili się poddaję.. Mam nadzieję, że mi szybko minie, bo kiepsko dom widzę.

Dzieciaki od zeszłego tygodnia chore i jakoś nie potrafią przestać 😉 Myślałam, że wychodzimy na prostą, ale Marcysia znowu dziś z gorączką. I zobaczymy co jutro dzień przyniesie, oby już bez gorączki i z mniejszym cherlaniem. Moje dzieci mało chorują, więc na początku był oto niczym atrakcja 😉

I jeszcze mam dodatki 😉

Pierwszy to zapisaliśmy się z Onym na Seminaria Nowego Życia, każdy nas w innym celu, a w sumie wychodzi na to, że przeżywamy je razem w małżeńskiej grupce dzielenia. Tego się nie spodziewaliśmy, a jest wielką wartością, bo już dawno nie rozważaliśmy wspólnie Słowa Bożego. I robimy to na bieżąco, bo codziennie 🙂

Drugi, że zaczęłam pisać różne artykuły, teksty na strony internetowe. Myślałam już o tym od dawna, bo wydawało mi się fajnym sposobem na zarobienie pieniędzy i nie wracanie do pracy biurowej. Znaczy ja bardzo lubię swoją pracę i biurko, ale o wiele bardziej lubię siebie w domu i w ogrodzie 😉 Żyć z czegoś trzeba, Ony zarabia jak zarabia, a plany domowo - rodzinne nam rosną 🙂 Wracając do meritum, brakowało mi odwagi by zacząć, brakowało... aż wreszcie zaczęłam odpowiadać na ogłoszenia, zgłosiła się jedna pani i poszło... zaczęłam pisać! O dziwo umiem 😉 Tylko teraz przy moim braku sił, mocno zwolniłam, bo nie mam energii.
Jak chcecie to mogę się podzielić za pół roku czy warto i czy da się na tym zarobić 🙂 Na razie zarobiłam sobie na wszystkie nasiona do ogrodu i mały prezencik dla siebie 😉

Sezon ogrodowy uważam u nas za otwarty, bo wysiałam pomidory, papryki. Onego wysłałam na wysokości do przecięcia gałęzi na drzewkach owocowych. I po raz pierwszy robimy zgodnie z kalendarzem biodynamicznym. Mam wrażenie, że to bardziej uporządkowane jest 😉

Nasiona spisałam jakie posiadam swoje i ewentualnie resztki kupnych. Zatem nasion kwiatów mam 25, a warzyw i ziół 48 🙂 Opłacało się zbierać nasionka, choć zeszły rok nie był zbyt dobry na to. teraz ten stan się zdecydowanie podniósł, bo zakupy zrobiłam 🙂

cięcie drzew

 

Polecam dziś Wam do przeczytania wywiad z ks. Janem O`Dogherty o tym jak pościć. Artykuł - wywiad do przeczytania [KLIK]

oraz piękną wypowiedź prof. Wandy Półtawskiej: