Przeskocz do treści

3

1 kg schabu - umyć, osuszyć, natrzeć solą i pieprzem, odstawić na minimum 2 godz., a najlepiej na noc

5 łyżek oleju
2 łyżki cukru
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki wódki
kilka krążków korzenia imbiru
10 suszonych śliwek
sól, pieprz

Na patelni obsmażyć schab z każdej strony. Przełożyć do żaroodpornego naczynia, polać tłuszczem z patelni.
W garnuszku zrobić sos i polać nim schab, dodać śliwki i imbir. Piec do miękkości, a podczas pieczenia polewać sosem.
(Ja robię wszystko na patelni, tylko często przewracam mięso i polewam sosem)

2

2 szkl. mąki
2/3 szkl. cukru
3 łyżki miodu
1 łyżeczka sody
przyprawa do piernika
3 łyż masła
2 jajka

Z mąki, cukru, sody, przyprawy do pierników, 1 jajka, 1 żółtka, masła oraz rozgrzanego miodu wyrobić ciasto (na początku trudno się 'klei'), rozwałkować, wykrawać foremkami, wyłożyć na blachę, posmarować białkiem i piec w temp. 180st. do zrumienienia.
Po upieczeniu można ozdobić albo posypać cukrem pudrem.

15

zamiast mnie ćwiczy słoń 😉
ja zabawiam się w przygotowanie naszego mieszkania na święta, więc:
Proszę wybaczyć jakość zdjęć, ale po pierwsze jak jestem w domu to jest zawsze ciemno, po drugie mam słaby aparat, a po trzecie kiepski ze mnie fotograf.
Co słabo widać, należy użyć wyobraźni 😉
Plan realizuję, aczkolwiek czasem muszę powalczyć z własnym marazmem i lenistwem. Cudnie mi jednak  ze świadomością, że jak się zaprę to mogę i sprawia mi to przyjemność.
Świat wygląda w śniegowej pierzynce ślicznie, zwłaszcza wieczorem jak jestem w domu..
o dziwo postanowienie adwentowe się prawie w pełni realizuje (co mnie zastanawia, bo jak coś za dobrze idzie to może jednak za łatwe jest 😉
Prezentów jeszcze nie mam, ale mam plan na przyszły tydzień je mieć 🙂
Gorzej sprawa się ma z butami, bo trzeci tydzień zwiedzam sklepy za nimi. Jeszcze dwa mi zostały 😉
Pierniczki właśnie upiekłam, post napisałam i idę lulu 😉
dobrego weekendu 🙂

21

Jak pomyślałam tak zrobiłam czyli wczoraj wreszcie udało mi się usiąść z kubkiem gorącej herbaty i pomyśleć nad sobą, nad swoimi pragnieniami, nad tym czego chce od siebie i od życia... w pewnym momencie poczułam przypływ wewnętrznego spokoju i energii do działania... poszłam spać i wstałam dziś z nowymi oczyma, z nowym zapałem, jakbym przebudziła się z jakiegoś snu, marazmu... zaplanowałam ten tydzień, znalazłam 'tracone daremnie' godziny wieczorne (bo jednak takie znalazłam), mam wiele pomysłów do realizacji i .... oby to nie był słomiany zapał 😉
Na nowo zaczęłam czytać Urzekającą - to świetna książka, która uczy odkrywania w sobie kobiety, akceptowania i rozwijania swojej kobiecości... wybrałam się więc w podróż z nią i zobaczymy jakie owoce ta podróż przyniesie 🙂
Polecam bardzo! Jest to treściwa książka, przez którą nie da się przebiec, bo zmusza niejako do zastanowienia się nad kobietą i jej kobiecością. Jest świetnym pomysłem na prezent (wersja dla mężczyzn to 'Dzikie serce') 🙂

 

Zanim jednak nastąpiła niedziela i ów spokój to był szalony ranek i południe soboty, która jednak zakończyła się fajnym spotkaniem popołudniem imieniowo - urodzinowym...  oczywiście działo się sporo.. Ony stwierdził, że przy takim następnym spotkaniu, on najpierw porządną dawkę nerwosolu łyknie, a teściowa chyba by chciała mnie z rodziny wypisać ;-D Mogłam trochę się wykazać zdolnościami kulinarno - cukierniczymi, co osobiście mnie bardzo ucieszyło i poszalałam 😉
dobrego tygodnia 🙂