Przeskocz do treści

1

bardzo nie chcę ulec namowom na wyjazd za granicę, wcale nie czuję potrzeby wyjazdu, dobrze się czuję tutaj, tutaj się odnalazłam, tutaj jestem szczęśliwa, tu jest moje życie, moja rodzina, znajomi..... a że mało zarabiam to jeszcze nie powód do wyjazdu... pieniądze jednak to nie wszystko... co mi po tym, że będę mieć pieniądze,jak nie będę miała czasu z nich korzystać???... a angielskiego moge się uczyć dla przyjemności i własnej satysfakcji:)
a zresztą sama nie wiem...może jednak trzeba by wyjechać, przynajmniej nie będe miec mniej problemów.. ehh... co za życie... gdyby to wszystko było znacznie prostsze.. tak albo nie...
tak dużo moich znajomych powyjeżdżało, tam też są szczęśliwi.. może po prostu tylko trzeba spróbować?? .. a dopiero potem dokonać wyboru..
tylko, że ja już bym chciała mieć męża, dzieci i ...... być w pełni szczęśliwa..
jak to ostatnio doszłam do wniosku podczas rozmowy z kolegą, że ja nie jestem jeszcze szczęśliwa tylko zadowolona z życia. Szczęśliwa to ja będę jak będę mieć tą drugą osobę

 Jeśli często czujesz się nieszczęśliwym, niezadowolonym ze wszystkiego człowiekiem być może po prostu nie umiesz cieszyć się życiem. Spróbuj więc się tego nauczyć.
  1.  Pamiętaj o przyjemnościach

Spisz dziesięć poważnych i mniej poważnych rzeczy, które mogą sprawić ci radość w ciągu dnia, np. spacer w parku, upieczenie ciasta, wizyta u fryzjera, rozmowa z przyjaciółką, odpoczynek. Potem postaraj się zrealizować przynajmniej połowę z nich. Doceniaj każdą szczęśliwą chwilę, którą los cię obdarzy - uścisk dzieci, buziak od męża czy dobry film.

Dziś odsłona pierwsza, codziennie następna

mężczyźni to dziwne istoty.... chyba ich zupełnie  nie rozumiem ...ehh... niby tacy prości i konkretni  w myśleniu... fajni koledzy.. ale z uczuciami to oni się chyba gubią tak samo jak kobiety.. i tak samo się boją, choć wydaje mi się, że kobiety w tej materii sa odważniejsze:)... ale bardzo dobrze, że są!!!! co to byłby za świat bez nich:))
no chyba, że z moją inteligencją jest coś nie tak.... mam jednak nadzieję, że a nią wszystko w porządku, bo by mi sie jeszcze trochę przydała...

ja bardzo Jego potzrebuję, potrzebuję Jego ciepła, bliskości, obecności, uśmiechu, radości, milczenia... po prostu żeby był..., ale chcę też, żeby to wszystko było w wolności, żeby to było pragnienie z dwóch stron, bo inaczej to nie ma sensu....
dostałam dziś fajnego smsa: nie mów o Bogu, zanim ludzie nie spytają, ale żyj tak, aby pytali (nic dodać nic ująć:))

i któż ze mną wytrzyma??
wczoraj dałam prawdziwy popis swojego humorku hihih, choć teraz mi wcale nie do śmiechu, bo mi po prostu wstyd.... byłam okropna, bardzo okropna.. a On na koniec mnie rozśmieszył i mogłam spokojnie spać..
wiem też, że do końca mnie nie zrozumiał i  prawdę powiedziawszy sama siebie wczoraj nie rozumiałam:)).. ale dał radę chłopak   wytrzymał ze mną wczoraj:)
przecież nikt nie mówił, że jestem aniołkiem 🙂
ja po prostu chyba za dużo chcę na raz i za szybko, a wszystko wymaga czasu, czasem nawet sporo czasu.  Dobrze,  że przynajmniej On jasno myśli  i stopuje mnie, więc może nie zginę i nie pogubię się w swoich emocjach, uczuciach.... choć nie wiem czy to możliwe.... bo On czasem tez ginie przy moim skromnym udziale:). Tylko ja zbyt mocno poddaję się emocjom i czasem daję się im wodzić za nos, a ja chciałabym mieć więcej rozumu w moich uczuciach i odczuciach....  ale czy to sie tak da???
dobrze, że w pracy nie ma tego problemu i jestem konkretna:) inaczej już bym dawno zginęła