Przeskocz do treści

7

No i mamy Święta, Jezus się narodził po raz kolejny i możemy poświętować, cieszyć się Jego narodzinami i dziękować Bogu za Niego. Jakoś tak w mojej głowie się przyjęło, że świętować winniśmy do Trzech Króli i staram się ten zwyczaj domowy wprowadzić, więc święta u nas trwają 🙂
Te święta można określić w kilku słowach: radośnie, bardzo rodzinnie, głośno, śpiewająco, tłoczno... ale łyżka dziegciu też była, ale chyba po to by docenić piękno, którego doświadczaliśmy 🙂
Cóż zatem robiliśmy w te święta? Spotkaliśmy się rodzinnie prawie wszyscy w jednym czasie, jedliśmy - ale tradycyjnie karp i barszcz z uszkami królował, pokolędowaliśmy cały wieczór i jedno popołudnie (Ony się głosem w tym roku wykazał ;-), graliśmy w Carcassonne - to gra, która opanowała nasz czas popasterkowy, rozmawialiśmy, wspominaliśmy. Ja osobiście nawet pomocnikiem mikołajowym byłam i zarezerwowałam sobie rolę na rok przyszły, bo baaardzo ta rola mi odpowiadała. Nie pamiętam kiedy tak dobrze się bawiłam, ze śmiechu to prawie pod choinką wylądowałam 😉
Po raz pierwszy od dwóch lat czyli odkąd mieszkam z Onym na tym mieszkaniu poczułam u nas Święta. Zawsze miałam rozdwojenie jaźni, bo przygotowywałam święta u Rodziców i u siebie, a  u nas zawsze lądowaliśmy już po. W tym roku schemat się nie zmienił, ale coś we mnie chyba się zmieniło.
Parę dzieciatych 'proroctw' usłyszeliśmy, że niby 2012 to będzie nasz rok. Zatem Moi Drodzy prosimy o modlitwę w intencji poczęcia się naszego dzieciątka/ dzieciątek 🙂

 

9

Kochani,

radosnych, błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego,

by Jezus rodząc się w Waszych sercach,

wypełnił je radością, pokojem i miłością każdego dnia
 

                                                                Basia & Ony
 ps.
My już posprzątani, udekorowani, prawie gotowi na narodziny Jezusa jedziemy sprawdzić gotowość reszty rodziny 😉
Dobrego czasu dla wszystkich, budowania więzi rodzinnych, radosnego bycia ze sobą Wam z całego serca życzę 🙂

8

Od środy zaczęłam czuć nadchodzące święta, a wszystko przez wreszcie upieczone pierniczki. Ten zapach unoszący się po domu, palące się  świece.. no nie ma mocnych każdy by poczuł 😉 Plan niby w większości realizowałam, bo inaczej się nie da, ale robiłam to bez natchnienia by nie powiedzieć,  że z musu. No mam teraz natchnienie, zobaczymy jakie będą tego skutki 🙂
Wczoraj piekłam piernik, który czekał na mnie od 3 tygodni, wypisałam kartki, dziś poczta, wysyłka i ... zakupy. A potem kierunek Rodzice, wszak trzeba ogarnąć świąteczną przestrzeń i ją zaaranżować 🙂
mój piernik 🙂
Sprawa z domem wyjaśniła się sama, bo dom okazał ruiną w środku  z niejasnymi dokumentami, dziwnie zaniżoną wielkością działki itd. Dłużej czekaliśmy na Pana niż byliśmy w środku 😉
Teraz mamy tajny plan, który powoli się krystalizuje i wiele zależy od tego weekendu, ale jest o wiele mniej emocji, a za to dużo więcej spokoju i pewności, że będzie to najlepsze wyjście w naszej sytuacji 🙂

 

***
Proszę Was nadal o modlitwę za dziewczynki Weronikę i Olę. Obie są nadal w ciężkim stanie w szpitalu. Weronika walczy jeszcze o życie.

Tu możecie poczytać więcej i włączyć się w modlitwę