25

Dowiedziałam się o świetnym wyzwaniu, można działać samemu albo w duecie wraz ze współmałżonkiem. Warto obejrzeć wcześniej film "Próba ogniowa" [TUTAJ można obejrzeć] i DO DZIEŁA 🙂
Ja zaczynam tylko jeszcze nie wiem czy Ony też 😉

 

*********

Chcielibyśmy zaproponować Wam niezwykłą, czterdziestodniową podróż szlakami Waszej miłości. To wyzwanie dla mężów i żon pomagające im zrozumieć i praktykować bezwarunkową miłość w życiu codziennym. Niezależnie od tego, czy Twój związek małżeński wisi obecnie na włosku, czy jest silny, stabilny i zdrowy, jest to podróż, w którą powinieneś się wybrać. Warto odnaleźć prawdziwą bliskość i zbudować porywający i spełniony związek ze swoim partnerem.

Na pewno wielu z Was znany jest film "Fireproof", w którym to główny bohater Caleb, stojący u progu rozpadu swojego małżeństwa, otrzymuje od swego ojca "dziennik", zawierający szczegółowe wskazówki na kolejne 40 dni.
Twórcy filmu, w ślad za nim, wydali książkę "Love Dare", stanowiącą przedmiotowy dziennik bohatera filmu. Książka ukazała się także w polskiej wersji językowej pt. "Miej Odwagę Kochać". Została ona podzielona na 40 dni oraz 4 dodatki.
Każdy dzień ma swój indywidualny tytuł, szeroki opis oraz akt odwagi, czyli wyzwanie.

Po uzyskaniu pozwolenia na publikację, postanowiliśmy zamieszczać na stronie fragmenty książki zawierające wyzwanie na każdy dzień. Stworzyliśmy czterdziestodniowy kalendarz i każdego dnia będzie zamieszczany kolejny fragment – wyzwanie.
Każde wyzwanie będzie przeznaczone na dzień następny, aby każdy miał czas poczynić stosowne przygotowania.
Dni minione nie będą kasowane, aby każdy, nawet ten, kto wejdzie na naszą stronę już w trakcie trwania tej "podróży", mógł indywidualnie, od początku rozpocząć swoją drogę.
Autorzy przyjęli taką konstrukcję dziennika, aby mógł być on realizowany indywidualnie jak i wspólnie. Myślę, że nikomu nie będzie przeszkadzało, iż niektóre dni są skierowane do mężów, a inne do żon. Tak została napisana książka w oryginale, a na pewno każdy indywidualnie dopasuje treść do swoich potrzeb.

Gotowi? Kliknij na zdjęcie kalendarza poniżej.

 

4

Mąż powinien mieć w domu władzę. Tylko spokojnie. Uwaga! My mamy złe zakodowania związane ze słowem władza. Bo sprawujący władzę to dla nas władca, to taki ktoś, kto może pomiatać innymi, kto może kosztem innych się bogacić, oszukiwać, kraść. Wszystko może. Im wyższa władza, tym więcej może. Tak to mniej więcej w naszym kraju od wielu, wielu lat wyglądało i niestety jeszcze ciągle to trwa. Nie tak Chrystus powiedział, mówiąc o władzy i ważności: "Kto chce być pierwszy między wami, niech będzie najmniejszy i niech służy..." Mąż ma mieć władzę, to znaczy: żona ma pozwolić mężowi służyć rodzinie. Ma pozwolić mężowi w najlepszej wierze decydować o ważnych rzeczach w życiu rodziny. Kobiety nie umieją się z tym pogodzić, bo jest emancypacja, bo jest równouprawnienie, wobec tego: "ja nie będę rezygnowała z mojej władzy."

I co się dzieje? Mężowie uciekają z domów, chociażby psychicznie. Klasyczna sytuacja z poradni: "Proszę pana, mój mąż jest całkowicie nieodpowiedzialny". - "A co pani powierza odpowiedzialności swojego męża?" - "Pan mnie nie zrozumiał: on jest nieodpowiedzialny". - "A co pani mu powierza?" - "No, ja mu nic nie powierzam, nie mogę nic powierzyć". - "To jak on ma się stać odpowiedzialny!?" - My nie rodzimy się odpowiedzialni, my się stajemy odpowiedzialni. Jeżeli żona zacznie męża obciążać odpowiedzialnością za ważne decyzje w rodzinie, to on będzie myślał o tym, będzie się starał, wejdzie w sprawy rodziny i będzie mu na tym zależało. Jeżeli żona go od tego wszystkiego odepchnie, to on się z tego prędzej czy później zwolni. Będzie miał zadowolenie w pracy zawodowej, to będzie uciekał do pracy. Całe pieniądze odda żonie, ale każdą wolną chwilę będzie spędzał w pracy, bo tam jest ważny, tam od niego coś zależy, tam może decydować, a w domu żona i tak wszystko zrobi po swojemu.

Ja tu bym chciał panie ostrzec, że musicie podjąć ogromny wysiłek, żeby skorzystać z tej troski męża o losy rodziny. On będzie chciał różne rzeczy w domu ulepszać, udoskonalać, poprawiać, a wy będziecie się przed tym bronić wszystkimi siłami, dlatego, że kobieta tak troszeczkę funkcjonuje, że wytwarzają się w niej pewne przyzwyczajenia: "to się robi tak".

I teraz mamy męża w domu, który patrzy i się dziwuje: "Czemu ty tak to robisz?" - "No bo tak się robi". - "A spróbujmy inaczej". Namawiam panie, żeby z mężowskich pomysłów korzystać, mimo, że nie będziecie chciały. "Przecież to trzeba tak... Inaczej będzie źle..." Spróbujcie inaczej. Zawsze na tym wygracie. Bo tak: jeżeli to "inaczej" wyszło na dobre, no to wygraliśmy, opłaca się, zaoszczędziliśmy czas, coś w domu dzieje się lepiej, niż dotychczas. Jeżeli to wyjdzie na złe, też panie wygracie, bo on widzi, ze tak wymyślił i że wyszło na złe. To on na drugi raz będzie się bardziej starał, żeby wymyśleć lepiej. Udowodni, że stać go na wiele. To jest dla niego ogromnie ważne, dać mu tę drugą szansę. I wymyśli lepiej, za trzecim razem będzie już bez błędów.

Jeżeli nie da się tej szansy mężczyźnie, żeby on mógł wejść w to, co się w domu dzieje, planować, przerabiać, ulepszać, to wypchnie się go poza dom i on nie będzie domem zainteresowany. Wiele kobiet słusznie mówi: "Mój mąż się domem nie interesuje, ucieka z domu, jak tylko może". Tak, tylko nie zdają sobie sprawy, że w pewnym sensie one to sprowokowały, w pewnym sensie one to wręcz wymusiły na swoim mężu, robiąc wszystko po swojemu, bo: "ja sama najlepiej wiem, jak to trzeba zrobić i chłop mi tu nie będzie rządził..." (...)

Żony pozwólcie mężom na pewne innowacje w domu, na pewną twórczość. I on wówczas będzie myślał o domu, będzie się starał, będzie się interesował sprawami domu. Przeciwnie, jeżeli żona będzie wszystko "robić po swojemu", to w krótkim czasie wszystko "wyląduje na jej głowie". Taka sytuacja, choć w naszej kulturze dość powszechna, nie jest jednak dla domu korzystna. Kobieta bardziej koncentrując się na drobiazgach codzienności - co jest ogromnie ważne i często niedoceniane - niejednokrotnie gubi szerszą perspektywę, którą łatwiej dostrzega mężczyzna.


Jacek Pulikowski

3

"Mąż żonie niech oddaje powinność, tak samo zaś i żona mężowi"? (1 Kor 7, 3)
Z chwilą zawarcia małżeństwa zaczyna się wspólne małżonków pożycie, a cel tego pożycia jest trojaki; najpierw: przymnożenie czcicieli Bogu, według tego, co rzekł Stwórca do pierwszej małżeńskiej pary: "Rośnijcie i mnóżcie się"? (Rdz 1, 28); następnie: wzajemna pomoc, udział we wszystkich korzyściach, jakie daje życie we dwoje, gdyż Pismo św. wyraźnie nazywa niewiastę "pomocą"? dla mężczyzny (Rdz 2, 18). Wreszcie, gdy po grzechu pierworodnym obudziły się w człowieku zmysłowe żądze, okazał się trzeci cel małżeństwa: przyjście ludziom z pomocą w ich słabości i ten cel miał na myśli św. Paweł, gdy pisał: "Lepiej jest w małżeństwo wstąpić, niżeli być palonym"? (1 Kor 7, 9).Wszyscy, co wstępują w związki małżeńskie, wiedzą dobrze o tym trojakim celu małżeństwa; tylko wielu samowolnie narusza porządek, przez Boga ustanowiony, i to, co jest na pierwszym miejscu: otrzymanie potomstwa przenosi na ostatnie, a to co jest na ostatnim: uśmierzenie ciała stawia na pierwszym; a przez takie naruszenie porządku Bożego, życie wielu małżonków staje się nieuczciwym i grzesznym.

Dlatego za przedmiot dzisiejszej nauki obieram pierwszy, główny i istotny cel małżeństwa, którym jest ojcostwo i macierzyństwo.I. Patrzmy najpierw, jaka jest dostojność ojcostwa i macierzyństwa.

1) Oto Bóg wzywa małżonków do tworzenia owego arcydzieła, jakie kiedyś wyszło z rąk Jego własnych. Wyprowadzać z krwi swojej i swoich kości nową ludzką istotę? czy rozumiecie, co to znaczy?
Świat cywilizowany ma szczególną cześć dla artystów, czarujących swymi dziełami pokolenia wszystkich czasów. Ich obrazy i posągi zajmują poczesne miejsce w muzeach. Aby je stworzyć, aby przenieść na marmur lub płótno swe myśli, niemało musieli ci malarze i rzeźbiarze zadawać sobie trudu; a gdy widzieli myśl swoją już urzeczywistnioną, radość ich była wielka, dzielili się nią z przyjaciółmi i uważali swe trudy za okupione całkowicie. I mieli słuszność tak radować się! Ta ich radość była dobrze zasłużoną nagrodą!

Małżonkowie mają od Boga moc stworzenia dzieła bardziej cudownego i trwałego. Te obrazy i posągi, które czynią imiona ich twórców nieśmiertelnymi, są martwe, nieme. "Teraz przemów!"? odezwał się Michał Anioł do swego Mojżesza, lecz ten jego Mojżesz, choć był arcydziełem, nie przemówił; zdawał się żyć, patrzeć, rozkazywać, ale to tylko był pozór.

Tymczasem dziecię, ten posąg z ciała i kości, który wychodzi z waszych, o rodzice! twórczych mocy, ono jest waszym dziełem żywym; ono nie tylko urzeczywistnia pewną myśl, ale jest dalszym odtworzeniem was samych; wy to w nim dalej żyjecie! Złożone z obopólnej waszej miłości, z dwojga serc waszych, ono nosi w sobie wasz charakter, wasze skłonności, wasze przyzwyczajenia, wasze przymioty i wady niestety! też wasze. Patrząc na nie, odczytujecie w jego oczach swoją duszę, a w rysach jego swoje widzicie.

O, nie zapominajcie o tym wielkim wpływie waszego życia na życie waszych dzieci; one są waszymi spadkobiercami. Jeżeli dziedzictwo składa się z cnoty, pobożności, wiary, dziecię duchowo bogatym będzie; jeżeli zaś złożyły się nań grzechy, obojętność religijna, swobodne postępowanie, niemałe walki czekają takie dziecko, a gdyby zginęło ono na wieki, ogromna część odpowiedzialności spadłaby na twórców jego życia; nad tym należy się poważnie zastanowić.

Jeżeli arcydzieła naszych artystów umieszczane są w ramy, będące ozdobą, która im zaszczyt przynosi, to wasze dzieło, małżonkowie chrześcijańscy, przeznaczone jest do środowiska, w którym wiekuistym ma błyszczeć blaskiem. Tu na ziemi dziecię winno jaśnieć w społeczeństwie, w Kościele, cnotami swoimi; a kiedyś macie je ujrzeć jaśniejącym w chwale Niebieskiego Ojca. Oto zaszczyt, przygotowany dla waszego dzieła, jeżeli potraficie je ustrzec nieuszkodzonym od złych duchów, które chciałyby je zbrukać i popsuć.

O! ja wiem, że mieć i wychować dziecko to nie przychodzi bez trudu, tak jak nie bez trudu przychodzi artyście władać pędzlem lub dłutem. Michał Anioł dwa lata pracował, leżąc na wznak, nad freskami kaplicy Sykstyńskiej. Nie bójcie się trosk, niedostatku, cierpień! Bądźcie zajęci pięknością i trwałością waszego dzieła. Ono wyjdzie z waszych łez, z waszej krwi, ale z jaką radością będziecie później nań spoglądać! Jaki zaszczyt, jaka pociecha, jaka chwała dla was, jeżeli dobrze zrozumiecie waszą rolę ojca i matki!

O, jak przedziwny jest Bóg w dziełach swoich! I w tych, które bezpośrednio wyprowadził, i w tych, jakie tworzy za pośrednictwem swych pomocników!

2) Bo małżonkowie są tylko pomocnikami Bożymi w daniu życia dziecięciu. Sami do tego nie wystarczają. Mogą oni ukształtować ciało, lub przynajmniej dostarczyć jego żywiołów, ale duszy stworzyć nie są zdolni; a bez duszy, ożywiającej ciało, nie masz prawdziwego człowieka.

Bóg nie tylko zjednoczył niewiastę z mężem, by dać ojca dziecku, ale musiał sam zjednoczyć się z obojgiem, współdziałając w ich rodzicielskim dziele, jako główny czynnik. Jest to osłupiająca tajemnica, i nie wiadomo, co tutaj bardziej podziwiać: czy niesłychaną uległość zniżającego się Boga, czy niepojętą godność, do której ten dobór podnosi rodziców. Bo oto nędzne, może i grzeszne stworzenie, kiedy mu się podoba, wzrusza Niezmiennego, wprawia w czyn wszechmoc, mądrość, dobroć i wszystkie doskonałości Boże, wprzęga, że tak powiem, Boga do rydwanu swej woli, zniewala Go do działania; a czyn, do którego Go wtedy zmusza, to akt najrdzenniej, najistotniej Boski, jaki Bóg może uczynić, to akt twórczy, co wyłania coś z nicości.

I cóż takiego Bóg tworzy wówczas? Nie utwór jakiś materialny, choćby najdoskonalszy, nie jakieś ciało niebieskie, jak te, co błyszczą na firmamencie, ale stworzenie najznamienitsze, substancję najwznioślejszą, wobec której wszechświat materialny przedstawia wartość garści prochu; duszę rozumną, miłującą, wolną, czynną, nieśmiertelną; duszę utworzoną na obraz swego Twórcy, zdolną Go poznać, miłować, i przeznaczoną do posiadania Go wieczyście przez jasnowidzenie Jego istoty i używanie Boskich Jego radości.

Dzień, w którym wy, rodzice, mogliście powiedzieć: "ja jestem ojcem"?, "ja jestem matką"?, to uroczysta data tego niewysłowionego cudu. W owym dniu Bóg stworzył duszę ze względu na was, stworzył ją dla was. Bez waszego współdziałania, bez waszej woli, ta dusza, co nie pochodzi od was, ta dusza tchnienie Boże, na wieki pozostałaby w nicestwie, z którego, dzięki wam, Bóg ją wywołał.

Z tego widzicie, że ojcostwo i macierzyństwo jest udziałem rzeczywistym, czynnym, głębokim nikłego stworzenia w płodności Bożej! Akt twórczy w rodzinie to czyn zdumiewającej potęgi, niby przedłużenie potęgi Stwórcy!
Oby wszyscy rodzice rozumieli dostojność i zaszczyt, jakim Bóg ich opromienia, wyposażając ich władzą twórczą, władzą wywołania do życia jestestw, które bez nich w wiekuistej pozostawałyby nicości; oby cenili sobie, jak należy, ten zaszczyt chwalebnego wzbudzenia w innych siebie samych, przeżycia siebie w swej rodzinie, przygotowania sobie w potomstwie jakby utrwalenia siebie na ziemi! (cdn.)

Źródło: ks. Kazimierz Naskręcki, Życie nadprzyrodzone. Krótkie nauki o Sakramentach świętych i modlitwie, Warszawa 1936, s. 332 - 340.

2

Małżeństwo jest jak dwie ręce należące do tej samej osoby: doskonale do siebie pasują, jednak są odrębne.  Jedna ręka pracująca w pojedynkę osiągnie dwa razy mniej niż współpracując z drugą. Do wykonania wielu zadań potrzebne są obie ręce. Jednym z takich zadań jest zarządzanie finansami.

Brak doświadczenia finansowego w małżeństwie jest już czymś negatywnym, ale w połączeniu z brakiem komunikacji i współpracy - może mieć skutki katastrofalne. Problemem zwykle jest nierównomierne rozłożenie sił, brak równowagi między małżonkami.


Razem a nie osobno
Pierwszy krok to uświadomienie sobie, że bycie innym nie znaczy, że jest się gorszym lub lepszym. Bóg w małżeństwie daje różne dary i zdolności. Aby osiągnąć sukces w domu potrzeba do tego dwóch osób pracujących jak jedna. Mężczyźni zamiast odsuwać swoje żony od finansowych decyzji, powinni zacząć wykorzystywać ich dary i zdolności, jako doradców. W komunikacji o finansach - a szerzej w relacjach - potrzebna jest wzajemna szczerość. Trudna sytuacja staje się łatwiejsza do zniesienia, gdy o niej wiemy i jesteśmy dopuszczeni do jej rozwiązywania.

Warto skorzystać z pomocy

Jeżeli problemy finansowe i w komunikacji zaczynają się powiększać i nie jesteście w stanie ich sami rozwiązać, warto skorzystać z zewnętrznej pomocy. To nic wstydliwego. Zasięganie porady u doradcy małżeńskiego czy finansowego powinno być tak samo naturalne, jak zasięganie porady u lekarza. Bóg dał swojemu Królestwu dary i zdolności, które są do dyspozycji małżeństw. Jednak póki nie wyciągniemy rąk po te dary, małżeństwo może nie być pełne.
„Gdzie nie ma narady, nie udają się zamysły; lecz gdzie jest wielu doradców, tam jest powodzenie.” Ks.Prz.15,22

Szukanie Bożych celów
Aby ustalić właściwe relacje w domu dotyczące finansów, powinniście określić cele dla swojej rodziny. Najpierw trzeba jednak rozwiązać problemy finansowe, jeśli takie są. Warto zaplanować sobie jakiś weekend i krok po kroku omówić finanse domowe a potem ustalić plan działania. Trzeba przy tym pamiętać, że budowanie planu finansowego wymaga udziału dwojga ludzi, którzy wspólnie ustalają cele w oparciu o Boży plan dla ich życia. Tylko dwoje ludzi działających jednomyślnie znajdzie Boży plan. „Miłuję tych, którzy mnie miłują, a którzy mnie gorliwie szukają, znajdują mnie.” Ks.Przy.8:17

Bez zbędnych emocji

Robienie czegoś wspólnie oznacza często, że trzeba pójść na kompromis. Jeśli macie różne priorytety i różną skłonność do poświęcenia własnych celów ważne, byście pamiętali, że pierwszym i najważniejszym krokiem jest rozpoznanie Bożego planu i wdrażanie go w życie.
Komunikacja i planowanie to klucz do sukcesu. Jest to kwestia uświadomienia sobie gdzie jesteście jako małżeństwo (pod względem finansowym), posiadania planu, który będzie akceptowalny dla was obojga i rozmowa o tych sprawach (regularna i bez emocji). „Z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości.” Ef.4:2

Źródło: Crown Financial Ministries www.crown.org