Przeskocz do treści

25

Bardzo mnie to dziś ruszyło, gdy spojrzałam na suwaczek, a tam: "Od 285 dni razem tworzymy dom"...

mam wrażenie jakbyśmy przebiegli razem przez ten czas, tak wiele dobrych rzeczy się zdążyło wydarzyć, tak wiele zmienić, aż trudno dziś w to uwierzyć..
Każdy zawierając Sakrament Małżeństwa ma określone wyobrażenia o nim, lęki, obawy, ale tez i nadzieje, plany...
moje małżeństwo jest cudowną podróżą, która nieustannie mnie zaskakuje, zachwyca.. jestem zdumiona jak dziecko z otwarta buzią, że może być tak pięknie, a nawet bym powiedziała, że z każdym dniem coraz piękniej... i na szczęście nie widać końca...
Zdaje mi się, że kocham Onego z każdym dniem coraz mocniej i bardziej, czasem zadaję sobie tylko pytanie czy można kochać jeszcze bardziej, by po czasie okazywało się, że można, że miłość to jest coś rozwijającego w każdym wymiarze naszego życia...
Nie jest to też ani moje wyobrażenie ani jednostronne, bo Ony czuje tak samo...

dziękuję Panu za każdy dzień naszego Małżeństwa, 
że nam tak bardzo błogosławi.. 

1

Dziś jadąc samochodem od Rodziców zdałam sobie sprawę jak wielki mam dar w postaci mojej rodziny! Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałam, a co za tym idzie nie doceniałam łączących nas więzi.

Mam czworo rodzeństwa, dwie siostry i dwóch braci, wszyscy są starsi bardziej i mniej, mają swoje rodziny. Mimo to udało nam się utrzymać więzi pomiędzy nami, pomimo wielu przeszkód, trudności, przetrzymywania niechęci drugich połówek itd.
Kochamy się i jesteśmy tego świadomi, umiemy ze sobą rozmawiać, spędzać czas, możemy na sobie polegać i zawsze prosić o pomoc. To ogromny dar, ale i równie wielka praca mojej mamy, bez jej wysiłku nie bylibyśmy ze sobą tak zżyci i z pewnością nasze więzi dawno "wilki' już by rozszarpały. Mama zawsze je łączy, klei...

Jak wiadomo poniżej znikałam na spory czas z blogowego świata, nawróciłam się po prostu. Nawróciłam się na nowo do Pana, odkryłam radość z życia w Jego obecności. Uaktywniłam, a raczej zostałam posłana do służby drugim.

Wysłuchiwanie innych, poznawanie ich życia, trudów, bólu zadawanego w rodzinach pozwoliło mi otworzyć oczy na moją rodzinę, na ten nieoceniony dar, który mam w zasięgu ręki. Myślę czasem, że ten dar po coś został mi dany... mogę dzięki temu świadczyć o rodzinie, o jej sile, o miłości, która trwa mimo wszystko..

ps. Pola udało mi się przed jajkami

1

Tak sobie dziś pomyślałam, że szkoda życia na jakieś gdybanie.... Trzeba życ pięknie i najpiękniej jak to jest możliwe.
Dziś jesteśmy - jutro nas może nie być.
Najważniejsze jest tu i teraz, to co teraz się dzieje, to co teraz czujemy. Teraźniejszość z widokiem na przyszłość, z widokiem na dal...
życie chyba nie polega na nieszczęśliwym umartwianiu siebie, tylko na czynieniu siebie i innych szczęśliwymi czyli kochanymi. Jeśli siebie uczynimy szczęśliwymi, jeśli siebie zaakceptujemy, pokochamy to tą drogą uszczęśliwimy innych...chyba raczej innej drogi nie ma..

tak mnie jakoś dzisiaj naszło refleksyjnie:)

ta notka do bedzie moja odpowiedz-komentarz do notki "dziwne"..hmm.. nie mogę pisać o czyjeś wierze bądź niewierze, nie mam do tego prawa, mogę napisać tylko o tym, że ja wierzę i mogę zaświadczyć o istnieniu Boga w moim zyciu.... Jestem taką osobą, która uważa, że Bog jest, był i będzie, że Bóg daje nam wszelkie znaki swojej obecności tylko my po prostu tego nie widzimy, nie dostrzegamy:)..aha i żeby było jasne to jestem chrześcijanką ( jakby ktoś miała wątpliwości, w którego Boga wierze:-])
Dla mnie Bóg jest motorem do dobrego działania, do starania się byc dobrą, ale też bez Niego nie dałabym rady, bo On mi daje siłę, nadzieje.... a trudno bez tego zyć..
Dla mnie niebo jest celem i mam nadzieje, ze tam trafię:))
Chyba istotą wiary jest zaufanie, pełne zaufanie. Ja takie zaufanie do Boga mam, choć bywa, że jest ono czasem mocno nadwątlone i więcej we mnie nieufności niż ufności, ale trwam!!0:-)
Myslę, że w tej notce-emailu nie chodziło o sam fakt wysyłania go tylko o to, że człowiek, często niby wierzący, wstydzi wysyłac cokolwiek związanego z Bogiem, wstydzi się (bo nie wiem czego tu sie lękać) przyznać że wierzy, bo "ponieważ nie jesteś pewny, co pomyślą o Tobie, kiedy im to wyślesz."
Oczywiście, że jest więcej warte i bardziej cenne to co ktoś napisze od siebie, z myslą o adresacie. Sama lubię pisać listy i piszę je, a jeszcze bardziej je otzrymywaćpoczta.(także jak ktos lubi to proszę pisać:-D)