1

Wielka Środa: „Za miłość płaci się miłością” 

Czy chcesz wiedzieć, w jaki sposób okazać wdzięczność Panu Jezusowi za wszystko, co dla nas uczynił?… Miłością! Innej drogi nie ma. Za miłość płaci się miłością. Ale pewność, że naprawdę miłujesz, da ci tylko ofiara. A więc – odwagi! Zaprzyj się samego siebie i weź swój Krzyż. Wtedy możesz być pewny, że odpłacasz miłością za Miłość. (Droga Krzyżowa, Stacja V, 1)

Nie jest za późno i nie wszystko jest stracone… Chociaż tak by się zdawało. Chociażby tysiące głosów złowróżbnych powtarzało ci to. Chociażby cię otaczały szydercze i niedowierzające spojrzenia… Przyszedł właściwy czas, by wziąć na siebie Krzyż: Odkupienie dokonuje się nadal – teraz! – a Jezus potrzebuje wielu Cyrenejczyków. (Droga Krzyżowa, Stacja V, 2)
Serce szlachetne nie cofa się przed ofiarą, gdy chodzi o szczęście umiłowanej osoby. Ktoś wielkoduszny, by ulżyć cierpiącemu obliczu przezwycięża opór i poświęca się bez zastrzeżeń… A czyż Bóg mniej jest wart od człowieka, który jest ciałem i powstał z prochu ziemi? Naucz się poskramiać swoje kaprysy. Zaakceptuj przeciwności bez wyolbrzymiania ich, bez robienia scen, bez… histerii. A Krzyż Jezusa uczynisz lżejszym. (Droga Krzyżowa, Stacja V, 3)
W jaki sposób ukochać naprawdę Święty Krzyż Jezusa?… Pragnąc go!… Proś Pana Jezusa o siłę, by przeniknął wszystkie serca, jak świat długi i szeroki! A potem… ofiaruj Mu z radością zadośćuczynienie. Staraj się kochać Go każdym uderzeniem twego serca, w imieniu tych wszystkich, które Go jeszcze nie kochają. (Droga Krzyżowa, Stacja V, 5)

Źródło

2

Wielki Wtorek: „Krzyż na ramionach, uśmiech na ustach”

Im bardziej będziesz Chrystusowy, tym więcej będziesz miał łaski, by skutecznie działać na ziemi i być szczęśliwym w wieczności. Ale musisz podjąć decyzję, że pójdziesz drogą poświęceń. Krzyż na ramionach, uśmiech na ustach i światło w duszy. (Droga Krzyżowa, Stacja II, 3)
03 kwietnia 2000

Słyszysz odzywający się w tobie głos: „jak ciąży to brzemię, które przyjąłeś dobrowolnie!…” To głos diabła; ciężar twojej… pychy.

Proś Pana o pokorę, a również ty zrozumiesz słowa Jezusa: jugum enim meum suave est, et onus meum leve (Mt 11,30), co lubię swobodnie tak tłumaczyć: jarzmo moje jest wolnością, moje jarzmo jest miłością, moje jarzmo jest jednością, moje jarzmo jest życiem, moje jarzmo jest skutecznością. (Droga Krzyżowa, Stacja II, 4)

Wokół siebie odczuwasz atmosferę lęku przed Krzyżem, przed Krzyżem Pańskim. Krzyżem zaczęto nazywać już wszystkie rzeczy niemiłe, jakie przytrafiają się w życiu. Nie potrafimy przeżywać ich już w postawie dzieci Bożych, w perspektywie nadprzyrodzonej. Dochodzi do tego, że usuwa się krzyże ustawiane wzdłuż dróg przez naszych przodków!

Dzięki Męce Chrystusa Krzyż przestał być symbolem kary, stał się znakiem zwycięstwa. Krzyż jest godłem Odkupiciela: in quo est salus, vita et resurrectio nostra – „w nim jest nasze zbawienie, nasze życie i zmartwychwstanie nasze”. (Droga Krzyżowa, Stacja II, 5)

Źródło

2

Wielki Poniedziałek: “Dopełnia się życie Jezusa”

 

Chrystus powiedział: Ego sum lux mundi (J 8,12), „Ja jestem światłością świata”. I dodał: „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”.

Ten tydzień, który lud chrześcijański tradycyjnie nazywa wielkim, daje nam raz jeszcze okazję do rozważenia – i przeżycia na nowo – chwil, w których dopełnia się życie Jezusa. Wszystko, co w tych dniach przypominają nam najróżniejsze przejawy pobożności skierowane jest nieomylnie ku Zmartwychwstaniu, które jest podstawą naszej wiary, jak pisze św. Paweł (Por. 1 Kor 15, 14.). Nie przebywajmy jednak zbyt prędko tej drogi; nie pozwólmy, żeby odeszło w zapomnienie coś bardzo prostego, co może czasem nam się wymyka: nie będziemy mogli mieć udziału w Zmartwychwstaniu Pana, jeśli nie zjednoczymy się z Jego Męką i Śmiercią (Por. Rz 8, 17). Żeby towarzyszyć Chrystusowi w Jego chwale na końcu Wielkiego Tygodnia, trzeba żebyśmy najpierw zagłębili się w Jego całopalną Ofiarę, i żebyśmy poczuli, że stanowimy jedno z Nim, umierającym na Kalwarii. (...)


Rozmyślajmy o Panu od stóp do głów okrytym ranami z miłości do nas. Używając określenia, które bliskie jest rzeczywistości, chociaż nie mówi wszystkiego, możemy powtórzyć za autorem sprzed wieków: Ciało Jezusa jest ołtarzem boleści. Na widok Jezusa tak sponiewieranego, który stał się bezwładnym ciałem zdjętym z Krzyża i powierzonym swojej Matce; na widok tego Jezusa zmaltretowanego, można by wnioskować, że ta scena jest najoczywistszym dowodem porażki. Gdzie są tłumy, które za Nim szły i Królestwo, którego nadejście zapowiadał? A jednak nie jest to porażka, lecz zwycięstwo: teraz znajduje się bliżej niż kiedykolwiek chwili Zmartwychwstania, ukazania się chwały, którą zdobył przez swoje posłuszeństwo. (To Chrystus Przechodzi, 95)

Źródło