Przeskocz do treści

4

Dziś 20 dzień diety Dąbrowskiej czyli jutro półmetek. 13 kilogramów mniej, chęci życiowych nadal dużo, za jajkami i gołąbkami tęsknię najbardziej 😉
W ramach pociechy zrobiłam sobie gołąbki warzywne i całkiem znośne wyszły, a nawet mąż się z nimi zaprzyjaźnił 😉

Dzień porządkowy zarządziłam od rana, okna umyłam, kwiaty domowe zaprosiłam z tarasu do domu i zrobiłam zagłówek z palet do naszej sypialni! Wyszlifowałam palety, wyczyściłam, ustawiłam i .... nie mogę się zdecydować czy je tak zostawić czy obić materiałem 🙂

I wyprodukowaliśmy armię ślimakową. "Mamusiu tylko zróbmy duuużo tych ślimaków" 😉 Józek wolał plastelinowe kamyki robić i demontaż 😉

Mama rybki na koniec zrobiła 😉

 

2

Dziś będzie słów kilka o wychowaniu i samowychowaniu. W lipcu dużo rozmyślałam 0 wychowywaniu dzieci, zastanawiałam się nad kierunkami ich dalszego prowadzenia itd. Pewnie to trochę wynikło z tego, że moja siostra dla swoich wnuków zorganizowała tygodniowy obóz wakacyjny u siebie w domu, a trochę jako pokłosie naszego urlopu.

W obozie wzięła też udział Marcelina i wcale nie chciała wracać do domu 😉 Dzieci było sześcioro w porywach do ośmiu, w podziale na dwie grupy wiekowe [młodsze, starsze], które wyszły naturalnie.  Fajnie to wyszło, to był bardzo dobry czas dla nich, dla zacieśnienia więzi, bycia ze sobą i budowania na przyszłość. Utwierdziłam się po raz kolejny, że dobrze mieć i warto dużą rodzinę, że to ubogaca i naturalnie rozwija. Główną jednak moją myślą było - czy dobrze wychowujemy Marcysię, czy jest prowadzona we właściwym kierunku, bo to takie dłuższe przebywanie daje spore pole do obserwacji. Najbardziej ucieszyło mnie, że jest w niej morze niewinności, radości z prostych rzeczy i ogromna ciekawość świata. Wady też znalazłam 😉 Ale ta niewinność mnie urzekła wręcz i wiem, że warto o nią walczyć jak najdłużej.

Z urlopu natomiast przywiozłam kolejną garść refleksji, zwłaszcza by trzymać kurs wychowania i nie dać się zmanipulować innym, że wiedzą lepiej, że są mądrzejsi. Pewnie są, ale ich wiedza i dobre rady były pewnie dobre dla ich dzieci a dla moich niekoniecznie.

Jakiś czas temu wykupiłam kurs "Mocarz zmiany", o którym pisałam TUTAJ. W związku z różnymi okolicznościami, dopiero jestem w trakcie. Na razie ogromnie mi się podoba, ale zrobię mu osobny wpis, bo warto.

Sierpień mnie bardzo przeczołgał ogromnym stresem w związku z różnymi trudnymi sytuacjami, zdarzeniami czy rozmowami. Dawno już nie miałam takiego ciągu, około 20 już wyłam pod prysznicem z poczuciem, że chyba dalej nie dam rady, ale dałam.

Na koniec miałam dwa wnioski, pierwszy - że muszę zawalczyć o swój czas, dla mnie, bez nikogo, by wiedzieć co dla mnie i naszej rodziny dobre, cenne. Żeby tego nie zgubić i nie zgubić siebie. Drugi - że jestem zbyt dobrze zorganizowana, zbyt elastyczna [wiem, czasem jest to zaletą] i za dużo biorę na siebie.

Teraz czas na korektę i dalej do dzieła, samowychowanie czeka 😉

2

Nastał ten czas i... mam trochę ogrodu wysiane 🙂
Kocham wiosnę! Jak lubię każdą porę roku, bo każda ma COŚ w sobie, to jednak wiośnie nie umiem  nic zarzucić 🙂

bratkiWyznaczyłam dziś sporą część ścieżek ogrodowych i miejsca do wysiewu. Cudne uczucie wiedzieć, że robi się już coś na stałe, bez tymczasowości! Dziś wysiałam sałatę, roszponkę, rzodkiewkę, cebulę, bób, rzodkiew, trochę kwiatów i pewnie jeszcze coś, ale rano jak ogarnę koszyk to będę wiedzieć. Jutro runda druga. Muszę przyznać, że Marcelina doskonale sieje 🙂

Dodatkowo chciałam się pochwalić, że gałązki porzeczek czerwonych, białych, czarnych oraz agrestu, które ścięłam na jesieni  i wsadziłam do wiaderka z ziemią ukorzeniły się 🙂 Zasadziłam je dziś!

Wczoraj udało mi się nasadzić szczepki pelargoni i mam nadzieję, że też się ukorzenią

sadzonki pelargonii jak dobrze pójdzie to będą tak kwitły:

pelargonie

I lekcja przyrodnicza była dziś 🙂

Marcelina ma wiele miłości, największą darzy wszelkie place zabaw, choćby zawierały tylko huśtawkę  😉 Wybraliśmy się wreszcie, już nawet drugi dzień z rzędu, co przy moim braku chęci jest wielkim osiągnięciem 😉

Pożegnam się drugą miłością, ostatnią - okularami, dla mnie wygląda jak pszczółka 😉

Pozdrawiamy spod naszego wiatraka - koźlaka,bo wreszcie dziś do niego doszliśmy 🙂

Herbatka poetycka to konkurs - zachęta zorganizowany przez Więcej niż edukacja [KLIK], a my wzięliśmy udział. Idea jest taka, żeby poczytać poezję w odpowiedniej oprawie. Kto chce wziąć udział to śmiało może, ponieważ trwa do 13 lutego. Zachęcam! 🙂

Wiersze  czytamy w zasadzie codziennie, ale niekoniecznie w specjalnej oprawie. Takie specjalne potraktowanie naszego wspólnego czytania podniosło jego rangę i dało powiew świeżości.

herbatka poetycka

Marcelina żywo i z przejęciem pomagała zorganizować stół, świece, filiżanki i wybrać wiersze. Zaprosiliśmy Tatę i Józia, zadbaliśmy o odpowiedni strój [czytaj: spódnice ;-)], a następnie na zmianę z Tatą Mama czytała wiersze.

Dzisiejszego popołudnia przy herbacie zaszczycili nas swoją obecnością: Julian Tuwim, Aleksander Fredro, Jan Brzechwa, Maria Konopnicka, Ewa Szelburg - Zarembina, Wanda Chotomska, Joanna Kulmowa, Janina Porazińska, Tadeusz Śliwiak i Paweł  Tyczyna.

Marcysia zaprosiła swoje pokojowe towarzystwo - słonia, krokodyla i krowę 😉

zwierzęta

P.S.

Na stronie Więcej niż edukacja są świetne podcasty do posłuchania! Polecam!