Przeskocz do treści

11

Chyba już zapomniałam jak się posty pisze 😉
Nadal bez netu jesteśmy, w sumie dzięki Onemu, więc tak naprawdę ćwiczę się w posłuszeństwie mężowi, tylko mi ostatnio cierpliwość w tej kwestii wygasa. Zwłaszcza jak spisałam w kalendarzu wstępne plany i założenia na 2016 rok 🙂
Dziś dorwałam się dosłownie do komputera, więc korzystam na ostatku z możliwości skrobnięcia paru słów.

Od dziś jestem w 27 tc i czuję się słoniowato. Generalnie jest dobrze, ale muszę być grzeczna i więcej leżeć, bo inaczej mam poczucie, że dołem mi zaraz Józek się pokaże 😉
Najlepsze, że dopiero chyba 3 dzień mam wrażenie bycia w domu, bo tak to jakbyśmy nieustanie byli w drodze lub gdzieś/u kogoś.
Zalana podłoga bardzo mnie rozbiła organizacyjnie/życiowo, w zasadzie dopiero chyba dochodzę do siebie. Fakt, że w dwa tygodnie ze wszystkim się uporaliśmy, ale to pokrzyżowało wszystkie moje zamierzenia kiedy się jeszcze dobrze miałam (nagle stałam się słoniem 😉 ).

Józef miesiąc temu 🙂

Marcysia wie gdzie jest Józiu i codziennie mówi: 'cesc Uziu'. Na  pytanie co tam robi, odpowiada 'spi'. A Młody baaardzo kopie i nie ma litości dla matki nawet w nocy 😉
Zaczynamy z Marceliną robić coraz fajniejsze rzeczy, aczkolwiek teraz zatrzymaliśmy się na puzzlach i namiętnie układamy. A dziś kolejny poziom osiągnęła, bo talerze i sztućce do śniadania nam poukładała 🙂
Aaaaa i mogę mały konkurs ogłosić: co w języku Marcelinowym oznacza "koko"?
I nie o kurę tu chodzi 😉

Jak wspomniałam na początku plany na 2016 rok mam w części spisane, teraz mam zamiar je poukładać i ułożyć w całość, coś na zasadzie "Projektu 2011'. Być może się podzielę jak skończę, a być może po prostu realizacją. Bogaty rok nam się szykuje, nawet Ony dał się w planowanie po raz pierwszy wciągnąć 😉

A remontowo to zajęliśmy się teraz spiżarnią. Zastanawiamy się nad mocowaniami półek.  Niby były półki już policzone, ale mnie coś natchnęło i obmyślam nowy układ półek, więc liczenie będzie od nowa 😉
Jednocześnie wczoraj rozrysowałam szafę czy raczej większą szafkę w przedpokoju, we wnęce. Teraz tylko trzeba kupić materiały i można skręcać. Będzie z ażurowymi drzwiami 🙂

 

 
Dobrego, błogosławionego 2016 roku!

 

22

hmm.. nie wiem kiedy mi mija ta ciąża, nawet nie robię notatek w kalendarzu jak przy pierwszej, na razie zrzucam to na brak stałego miejsca i życia w ciągłym zawieszeniu.
Ku pamięci tylko zapiszę, że wrzesień do początku października był dla mnie trudny i chyba nie do końca ogarniałam rzeczywistość. Jestem na chorobowym i nie wiem kto się bardziej cieszy ja czy Marcelina 😉
Druguszek rośnie i rozwija się prawidłowo i na 99% będzie chłopcem, a jak chłopcem to imię już na niego czeka 🙂 Dla dziewczynki jest większa konkurencja w imionach, więc może lepiej by był chłopiec 😉
Marcela wie, ze dzidzia jest w środku i na pytanie co robi, odpowiada śpi i daje mu cześć 😉
I święto mamy, znaczy chyba ja, bo od trzech dni całkowicie bez piersi Marcelina żyje i ma się całkiem dobrze, jeszcze z usypianiem ma kłopocik, ale akurat katar ma, więc nebulizator jej w tym pomaga 😉

Brak stałego internetu skutecznie mnie przerzucił na odwyk blogowy 😉
Zupełnie nie wiem co u kogo slychać, być może kiedyś nadrobię, ale nie obiecuję, bo nasza codzienność jest zbyt bogata w wydarzenia 😉
Mam nadzieję kiedyś zimą zrobic sobie skrót letni i jesienny, choćby zdjęciowy, dla pamięci.

Remont domu - co chwila zmiana opcji, raz już się wprowadzamy za moment a za chwilę moment się znacząco oddala.. załamania nerwowe już za mną.. teraz KOLEJNY wstępny plan przewiduje przeprowadzkę po niedzieli 😉 Trzymam się tej myśli!
Jutro panele kładziemy, więc jak uda się je położyć to nasze nadzieje drastycznie pójdą w górę i następny weekend będziemy już u siebie.
Okna zaczęłam myć i olśnił mnie ich blask czystości, bo chyba się już nawet tego nie spodziewałam 😉 Część kuchennych rzeczy przeniosłam do spiżarki, a reszta czeka na panele i wniesienie mebli by było w ogóle gdzie je pochować... haha...
Ale wiecie noszę sobie po odrobinie, bo więcej nie dam rady, może przed Świętami zdążę... haha... chyba że chłopakom zlecę jak melbe będą przenosić by i kartony przerzucili. Zobaczymy. W każdym razie książki na pewno im zlecę 😉

A i pierniki trzeba już prawie zaraz wstawiać, by zdążyły się uleżeć 😉

PS. A nie wiecie czym wyczyścić takie krzesła? Mimo zabezpieczenia to w stodole się zakurzyły 🙁 siedziska to jest chyba plecionka rattannowa.

 

 

50

Chyba nie byłam do końca świadoma lęku, który nosiłam w sobie, że więcej nie zostanę mamą. I ciężaru jaki się z tym wiązał. Uświadomiłam to sobie dopiero jak zrobiłam test i wyszedł pozytywny 🙂
Ryczałam i śmiałam się jednocześnie przez całe popołudnie. Było to bardzo uwalniające i oczyszczające. Mam poczucie jakbym dostała nowe oczy w pakiecie 🙂

Druguszek będzie!!! ❤ ❤❤

 

źrodło

Co ciekawe czujemy się tym darem bardzo zaskoczeni przez Pana Boga i jednocześnie ogromnie, ogromnie wdzięczni 🙂
To taki trochę paradoks, że wyczekujesz, spodziewasz się a i tak jesteś zaskoczony 😉