Przeskocz do treści

4

nie umiem pisać haha... tak dawno nie pisałam, że wyszłam z wprawy, ale drogę do bloga jeszcze znalazłam 😉
Żyję, nawet dość intensywnie, chwilami z poczuciem zbytniej intensywności co mnie czasem przytłacza. To chyba zgodnie z zasadą, że nadmiar szkodzi. Usiłuję się od jakiegoś czasu zorganizować, by więcej jeszcze z dnia wycisnąć, ale chyba już się nie da, bo padam jak kawka wieczorem. Od 3 miesięcy komputer włączam raz w miesiącu, by rachunki opłacić - nigdy się nie spodziewałam, że takiego czasu dożyję 😉 Za to książki codziennie czytam i rozważanie Pisma Św. piszę 🙂
Wieczorem mam oczywiście multum spraw i rzeczy, które bym chciała spisać, zdjęć, które bym chciała pokazać, ale nie mam już mocy by to zrobić. Ze zdjęciami trochę łatwiej, bo na instagram wrzucam, ale to też się skończyło chyba, bo kamera mi w telefonie odmówiła posłuszeństwa... hahah...

Generalnie resztę napiszę w skrócie i symbolicznie, bo nie da się w jednym wpisie 1,5 miesiąca streścić, a jak teraz tego wpisu nie wypuszczę to nie pójdzie znowu nic  😉
Papier mam, że od 29.06. rozpoczynam urlop wychowawczy - z tego się najbardziej cieszę! Najpierw miałam galop myśli i pomysłów jak ten czas dobrze i owocnie wykorzystać, ale otrzeźwienia doznałam, jak spojrzałam na listę moich zadaniach "w trakcie" i "do zrealizowania". Najważniejszym zadaniem będzie zwolnić, ale jeszcze nie wpadłam jak to zrealizować. Pracuję jednakże nad tym 🙂

piwoniaOgród po zimnym początku majowym nabrał tempa, a aktualnie to nie wiem kto wygrywa: ja czy chwast 😉 Pięknie jest za to, bo coraz więcej kwiatów kwitnie. W tym roku nie żałuję ścinania kwiatów i robię bukiety, dużo bukietów! O dziwo kwiaty nadal są i kwitną 😉 Zaskoczyły mnie w tym roku swoim pięknem naparstnice i dzierotka, jakby skrzydła rozwinęły. Pierwsze miejsce nadal zajmują piwonie 🙂 Lawenda powoli nabiera rozpędu i powoli zaczyna rozkwitać 🙂

różalawendaMini ogródek ziołowy też rośnie 🙂

Rabatę robię kolejną i jeszcze jedną mam w planie lipcowym. Zieleninę powolutku wyjadamy, truskawki takoż, pomidory rosną jak oszalałe i nie nadążam im liści obrywać, groszek i bób będą już za moment, a reszta rośnie. Z koprem w tym roku mam kłopot, ale podjęłam jeszcze kolejna próbę i zobaczymy czy urośnie.

Czterolatkę mamy na pokładzie od 15.06. - Marcysia się rozgadała, uwielbia wszelakie zjeżdżalnie, trampolinę, zwierzątka żywe i książkowe, rower, truskawki, komórkę tatusia, przytulać się, wszystkie dzieci, samochodziki, zrywać nagietki...
W tym roku po raz pierwszy sypała kwiatki podczas procesji Bożego Ciała, do trzeciego ołtarza wytrzymała i już nie chciała sypać, ale szła do końca 🙂

A Józef chodzi samodzielnie od dwóch tygodni! Czasem jeszcze jak pijany zając, ale chodzi. I naśladuje Marcelinę we wszystkim, i złości się jak coś nie jest po jego myśli, a płacze przy tym jakby krzywda się działa 😉

Zrobiłyśmy z Marceliną domek dla królików i aktualnie oczekujemy na króliczych szczęściarzy. Trzeba siano zacząć gromadzić na zimę 🙂

klatka dla królikówNajnajnajnaj to się cieszę, bo jedziemy nad morze. Noclegi już mamy, termin też, a teraz tylko dotrwać do terminu 😉 Od czasu rozpoczęcia remontu domu cztery lata temu nie mieliśmy prawdziwego urlopu, więc ten nas ogromnie cieszy. Potrzebujemy nabrać świeżego, innego powietrza oraz dystansu do naszej codzienności. Miałam robić naszą sypialnię, ale poczekam na świeże spojrzenie, bo mam dwie koncepcje i nie mogę się zdecydować...hahah

Ps. Gdyby ktoś miał chęć i potrzebę to zbieram intencje, które na początku lipca złożę w ręce Matki Bożej na Jasnej Górze. Można wysłać na email albo zostawić w komentarzu.

Herbatka poetycka to konkurs - zachęta zorganizowany przez Więcej niż edukacja [KLIK], a my wzięliśmy udział. Idea jest taka, żeby poczytać poezję w odpowiedniej oprawie. Kto chce wziąć udział to śmiało może, ponieważ trwa do 13 lutego. Zachęcam! 🙂

Wiersze  czytamy w zasadzie codziennie, ale niekoniecznie w specjalnej oprawie. Takie specjalne potraktowanie naszego wspólnego czytania podniosło jego rangę i dało powiew świeżości.

herbatka poetycka

Marcelina żywo i z przejęciem pomagała zorganizować stół, świece, filiżanki i wybrać wiersze. Zaprosiliśmy Tatę i Józia, zadbaliśmy o odpowiedni strój [czytaj: spódnice ;-)], a następnie na zmianę z Tatą Mama czytała wiersze.

Dzisiejszego popołudnia przy herbacie zaszczycili nas swoją obecnością: Julian Tuwim, Aleksander Fredro, Jan Brzechwa, Maria Konopnicka, Ewa Szelburg - Zarembina, Wanda Chotomska, Joanna Kulmowa, Janina Porazińska, Tadeusz Śliwiak i Paweł  Tyczyna.

Marcysia zaprosiła swoje pokojowe towarzystwo - słonia, krokodyla i krowę 😉

zwierzęta

P.S.

Na stronie Więcej niż edukacja są świetne podcasty do posłuchania! Polecam!

Od tygodnia mam nową jakość życia - dzieci śpią razem w łóżku w swoim pokoju i odzyskaliśmy sypialnię dla siebie. Wprawdzie jak idę w połowie nocy karmić Józka to już tam zostaję, ale te kilka bezcennych godzin wieczornych dla siebie to raj 😉 Najzabawniejsze, że zupełnie wyszło niespodziewanie, bo my z tych co to z dziećmi śpią tak długo jak się da. Ony nawet nie wierzy w całą sytuację, że się utrzyma, ale na razie trwa tydzień i oby trwała 😉 Trochę to pokłosie naszych styczniowych chorób, dawno już nie czułam się tak przeczołgana, ale jesteśmy chyba na prostej.

Melduję, że ptaki śpiewają! Głośno i radośnie, a za półtora miesiąca bociany przylecą 🙂
Plany ogrodnicze 2017 zaczęłam opracowywać na papierze i po raz pierwszy w życiu rozrysowałam sobie plan ogrodu 🙂 Teraz jeszcze muszę przejrzeć jakich nasion mi brakuje i za 3 tygodnie zasieje pierwsze pomidory i papryki 🙂
Kury muszą poczekać na swoje 5 minut, bo teraz niby ptasia grypa panuje i kury w więzieniach siedzą. Może akurat jak je wypuszczą to my zdążymy przygotować im miejsce 😉

Wkręciłam się od dwóch tygodni w finanse domowe, w budżety, spisywanie wydatków, oszczędzanie itd.  Wkręciłam też Onego, żeby nie było że ja taka Zosia Samosia 😉 Wszystko zaczęło się dzięki odsłuchanemu "Finansowemu ninja" Michała Szafrańskiego, który prowadzi bloga "Jak oszczędzać pieniądze".
Nie jest to dla mnie zupełna nowość, bo opłaty stałe spisuję od zawsze, a i spisywałam wydatki przez 1,5 roku kilka lat temu. Dopiero jednak teraz odkryłam dlaczego pewne rzeczy było nam trudno ogarnąć w budżecie domowym. Po pierwsze nie planowaliśmy do przodu, nie wyciągaliśmy wniosków ze spisywanych wydatków, niby było wiadomo gdzie idą czy uciekają pieniądze, ale nic z tą wiedzą za wiele nie robiliśmy. Po drugie dwóch rzeczy nie uwzględnialiśmy z wyprzedzeniem - 1. kosztów prezentów, co przy naszej liczbie imienin czy urodzin w rodzinie obciąża dość znacząco miesięczny budżet - 2. wydatków występujących pojedyńczo w ciągu roku, wiedzieliśmy o nich, ale nie przygotowywaliśmy się do nich i nas "zaskakiwały" i oczywiście najgorsze były kumulacje.
Zatem od 1 stycznia spisujemy i PLANUJEMY. Za rok mogę się podzielić czy lepiej się na tym wychodzi 🙂

Zmykam, bo jeszcze końcówkę nowenny muszę dokończyć 🙂 Dobrej nocy!

 

 

 

2

Dziś z Marcysią zorganizowałyśmy sobie indiański dzień. Fajnie było! A wszystko zaczęło się od jazdy samochodem kilka dni temu i naszego śpiewania 😉 Okazało się, że Marcelina nie wie kim są Indianie, więc ustaliłyśmy, że zaradzimy temu. Było dużo śmiechu i radości, był odpowiedni makijaż, przebranie, tańce i okrzyki. Ja i Józio też się musieliśmy dostosować 😉

Najlepsza jednak w tym wszystkim była mina Onego jak zobaczył nas przebranych z okrzykiem na ustach w ramach powitania :-))))) Wspomnienie o jego reakcji rozbawia mnie do tej pory ;-))

oczy