Przeskocz do treści

Herbatka poetycka to konkurs - zachęta zorganizowany przez Więcej niż edukacja [KLIK], a my wzięliśmy udział. Idea jest taka, żeby poczytać poezję w odpowiedniej oprawie. Kto chce wziąć udział to śmiało może, ponieważ trwa do 13 lutego. Zachęcam! 🙂

Wiersze  czytamy w zasadzie codziennie, ale niekoniecznie w specjalnej oprawie. Takie specjalne potraktowanie naszego wspólnego czytania podniosło jego rangę i dało powiew świeżości.

herbatka poetycka

Marcelina żywo i z przejęciem pomagała zorganizować stół, świece, filiżanki i wybrać wiersze. Zaprosiliśmy Tatę i Józia, zadbaliśmy o odpowiedni strój [czytaj: spódnice ;-)], a następnie na zmianę z Tatą Mama czytała wiersze.

Dzisiejszego popołudnia przy herbacie zaszczycili nas swoją obecnością: Julian Tuwim, Aleksander Fredro, Jan Brzechwa, Maria Konopnicka, Ewa Szelburg - Zarembina, Wanda Chotomska, Joanna Kulmowa, Janina Porazińska, Tadeusz Śliwiak i Paweł  Tyczyna.

Marcysia zaprosiła swoje pokojowe towarzystwo - słonia, krokodyla i krowę 😉

zwierzęta

P.S.

Na stronie Więcej niż edukacja są świetne podcasty do posłuchania! Polecam!

Od tygodnia mam nową jakość życia - dzieci śpią razem w łóżku w swoim pokoju i odzyskaliśmy sypialnię dla siebie. Wprawdzie jak idę w połowie nocy karmić Józka to już tam zostaję, ale te kilka bezcennych godzin wieczornych dla siebie to raj 😉 Najzabawniejsze, że zupełnie wyszło niespodziewanie, bo my z tych co to z dziećmi śpią tak długo jak się da. Ony nawet nie wierzy w całą sytuację, że się utrzyma, ale na razie trwa tydzień i oby trwała 😉 Trochę to pokłosie naszych styczniowych chorób, dawno już nie czułam się tak przeczołgana, ale jesteśmy chyba na prostej.

Melduję, że ptaki śpiewają! Głośno i radośnie, a za półtora miesiąca bociany przylecą 🙂
Plany ogrodnicze 2017 zaczęłam opracowywać na papierze i po raz pierwszy w życiu rozrysowałam sobie plan ogrodu 🙂 Teraz jeszcze muszę przejrzeć jakich nasion mi brakuje i za 3 tygodnie zasieje pierwsze pomidory i papryki 🙂
Kury muszą poczekać na swoje 5 minut, bo teraz niby ptasia grypa panuje i kury w więzieniach siedzą. Może akurat jak je wypuszczą to my zdążymy przygotować im miejsce 😉

Wkręciłam się od dwóch tygodni w finanse domowe, w budżety, spisywanie wydatków, oszczędzanie itd.  Wkręciłam też Onego, żeby nie było że ja taka Zosia Samosia 😉 Wszystko zaczęło się dzięki odsłuchanemu "Finansowemu ninja" Michała Szafrańskiego, który prowadzi bloga "Jak oszczędzać pieniądze".
Nie jest to dla mnie zupełna nowość, bo opłaty stałe spisuję od zawsze, a i spisywałam wydatki przez 1,5 roku kilka lat temu. Dopiero jednak teraz odkryłam dlaczego pewne rzeczy było nam trudno ogarnąć w budżecie domowym. Po pierwsze nie planowaliśmy do przodu, nie wyciągaliśmy wniosków ze spisywanych wydatków, niby było wiadomo gdzie idą czy uciekają pieniądze, ale nic z tą wiedzą za wiele nie robiliśmy. Po drugie dwóch rzeczy nie uwzględnialiśmy z wyprzedzeniem - 1. kosztów prezentów, co przy naszej liczbie imienin czy urodzin w rodzinie obciąża dość znacząco miesięczny budżet - 2. wydatków występujących pojedyńczo w ciągu roku, wiedzieliśmy o nich, ale nie przygotowywaliśmy się do nich i nas "zaskakiwały" i oczywiście najgorsze były kumulacje.
Zatem od 1 stycznia spisujemy i PLANUJEMY. Za rok mogę się podzielić czy lepiej się na tym wychodzi 🙂

Zmykam, bo jeszcze końcówkę nowenny muszę dokończyć 🙂 Dobrej nocy!

 

 

 

2

Dziś z Marcysią zorganizowałyśmy sobie indiański dzień. Fajnie było! A wszystko zaczęło się od jazdy samochodem kilka dni temu i naszego śpiewania 😉 Okazało się, że Marcelina nie wie kim są Indianie, więc ustaliłyśmy, że zaradzimy temu. Było dużo śmiechu i radości, był odpowiedni makijaż, przebranie, tańce i okrzyki. Ja i Józio też się musieliśmy dostosować 😉

Najlepsza jednak w tym wszystkim była mina Onego jak zobaczył nas przebranych z okrzykiem na ustach w ramach powitania :-))))) Wspomnienie o jego reakcji rozbawia mnie do tej pory ;-))

oczy

2

Czuje się jakby rok mi uciekał w styczniu - nie mogę się nadziwić, że dziś już mamy 24! Jeszcze tydzień i 1/11 roku za nami, a my w tym miesiącu jeszcze na żadnej wycieczce nie byliśmy i ja nie zaczęłam biegać 😉

Dziś mieliśmy wizytę kolędową z naszym nowym proboszczem. Ksiądz od naszego zaczynał, więc nie czekaliśmy o niewiadomej godzinie tylko byliśmy pierwsi. Fajnie, ale i tak nie przepadam za kolędą, dziś pół dnia zastanawiałam się dlaczego i jak na razie nie wymyśliłam.
Za to porozmawialiśmy o Pięciu Pierwszych Sobotach Miesiąca i się mocno zmotywowałam, może uda nam się zorganizować w parafii. Kto jeszcze nie słyszał o tych pięciu sobotach to zachęcam, aby TU sobie poczytać. Oczywiście ten rok jest szczególny, bo jubileuszowy - 100 lecie Objawień w Fatimie.

Znalezione obrazy dla zapytania maryja fatima

Już dawno nic nie pisałam o Józinku i Marcysi.
Józiu kilka dni temu skończył 9 miesięcy, a jakoś mam cały czas poczucie, że jest malutkim syneczkiem... haha.. I rozwija się innym tempem niż Marcysia 🙂 najnowszą umiejętnością jest samodzielne jedzenie rękami, łyżką na razie dobrze stuka. W każdym z głodu już nie padnie, choć pierś nadal króluje i jest podstawą żywienia 😉 śmiga na brzucha jak torpeda, ksywka z rekina została zamieniona na czołg, jest wiecznie uśmiechniętym chłopcem, bardzo lubi się bawić z Marceliną i jak ją widzi to aż piszczy, kocha kiszone ogórki, w wannie próbuje stawać na nóżki i podpierany też już stoi, zębów nadal ma osiem, uwielbia wodę i chlapanie, zwłaszcza Marceliny 😉 Śpi lepiej od Marceli w tamtym czasie, bo dwa razy dziennie - 1x1h i 1x 1-2h.

Józiu

Marcelina. Królowa krzyku i wrzasku. Czasem mam poczucie, że nadmiar dźwięków mnie zabije, zwłaszcza w duecie z Józkiem 😉 Od tygodnia mówi "kocham mamę" "kocham tatę" "kocham Józia" - ahhh fajne to i rozczulające 🙂 Coraz piękniej i kolorowo maluje, umie już sprawnie posługiwać się nożyczkami i innymi gadżetami, książki nadal namiętnie kocha i wreszcie w pełni słucha dłuższych opowiadań i bajek, jest wybredna jedzeniowo i mam wrażenie, że je jak ptaszek, świetnie opiekuje się Józiem, bawi się z nim, chętnie pomaga w sprzątaniu i gotowaniu, a zwłaszcza pieczeniu - tylko później nie chce jeść 😉 Dzięki wspólnej kąpieli z Józiem przestała bać się mycia włosów i od dwóch tygodni pozwala się czesać w różne warkoczyki. Nawet jej to sprawia dużo radości, bo podziwia się w lusterku 🙂 Hitem jest natomiast ostatniego tygodnia jest wyrażenie "ploszę gry" + oczy ze shereka czyli mamy maniaczkę w gry na komputerze, jeszcze pod kontrolą 😉
Uparta jest jak osiołek, powiedziałabym wręcz że w zaparte idzie a wtedy NIC do niej nie dociera, kompletnie NIC! Niestety ją rozumiem, bo widzę siebie jako dziecko - byłam taka sama. Ta wiedza mi pomaga, bo wiem jak do niej podejść i łatwiej mi jest opanować emocje.

Marcysia

prace plastyczne

Zdjęcia im muszę jakieś zrobić, bo bieda zdjęciowa. Ciekawe ile będzie kosztowała nas naprawa aparatu, bo ktoś nieokreślony zepsuł ;-/

No to idę pobiegać! Po raz pierwszy 😉

PS. Za mną pierwsze przenosiny z serwera na serwer i po przenosinach wcięło mi post ostatni, ale poradziłam sobie i jestem bardzo z siebie dumna! Jeszcze adres domeny muszę przenieść, ale to za chwilę 😉