Przeskocz do treści

10

Cóż powiedzieć, nie za bardzo umiem przedstawiać swoje wnętrza, a przynajmniej czuję duuużą nieśmiałość 😉 Dziś pokażę zagłówek, który zrobiłam chyba tydzień czy dwa temu. Już wiem, że go przemaluję albo obiję gąbką i materiałem - nie mogę się zdecydować. Z przemalowaniem chyba będzie korzystniej zwłaszcza, że tym samym kolorem potraktuję półki w dołączonej łazience i kilka innych wykończeń, by była większa spójność.

Przepraszam za jakość zdjęć, ale nadal jest zepsuta ostrość w aparacie i nie zawsze ręczna mi wychodzi 😉

łóżko bez zagłówka

I Ksawery u nas był 3 dni bez prądu, 5 bez komórki, sąsiedzi częściowo bez dachu, drzew sporo połamanych... momentami bardzo romantycznie było, mogłam się wykazać świecącymi świecami 😉

Zaległości mam w utrwalaniu tego co bym chciała 🙂
Pochwalę się jak uporządkowałam w tym roku swoje nasionka, których jest naprawdę sporo. Zbierałam jak tylko była taka możliwość po różnych pudełkach, karteluszkach, kartonikach, słoikach itd. W mojej spiżarni zrobił się niezły bigos i doprowadzał mnie już do wściekłości 😉

nasiona

Najpierw przeszukiwałam internet i pinterest w poszukiwaniu idealnej dla mnie formy przechowywania nasion, przy założeniach: że nie może to być kosztowne, ma być funkcjonalne, przewiewne, estetyczne i czytelne co jest w środku (bez drukarki ;-)).

Nie zadowolona do końca z tego co widziałam zrobiłam po swojemu - koperty z białych kartek A4 zszytych zszywaczem i opisanych 🙂 W teorii powinnam ładnie ozdobić, ale zbrakło mi czasu 🙂

koperta do nasion

koperta

nasionka

zszycie

gotowa koperta z nasionami

Uzupełnię jak zrobię o zdjęcie całości, bo o tym zapomniałam :-))

9

Pochwalić się chciałam, że wreszcie od 1,5 miesiąca udaje mi się regularnie realizować codzienny plan dnia. Bardzo fajnie trzyma mnie w ryzach i o dziwo więcej przez to realizuję z założonego planu. Nawet wszelkie wyjazdy dostosowałam do planu, albo jadę o 9.30 by wrócić do 12.30 albo jadę po obiedzie (nawet nie wiecie jak dzięki temu odzyskałam panowanie nad dniem!).

Jeszcze tylko plan sprzątania muszę na nowo ułożyć i będzie super. Ten, który miałam do tej pory mocno się zdezaktualizował, bo i miejsce zamieszkania nam się zmieniło i dzieci nam przybyło 😉

Plan dnia
7.00    pobudka, śniadanie
8.30    sprzątanie
9.30    zadania przewidziane na ten dzień
12.30  przygotowanie, obiadu, obiad
14.00  czas wolny albo dalsze zadania przewidziane na ten dzień
18.30  przygotowanie kolacji, kolacja
19.30  przygotowanie do spania
20.30  czas NASZ wspólny, wolny albo dokończenie zadań z dnia

Zafascynowała mnie jakiś czas temu moda panująca na bullet journal czyli idealny planer dnia [TU można na Pintereście podejrzeć]. Generalnie doszłam do wniosku, że od wielu lat takie coś prowadzę tylko w kalendarzu a nie w zeszycie, więc tym bardziej pomyślałam "to  dla mnie". Założyłam ładny zeszyt z zadaniami podzielonymi na miesiąc i tydzień oraz różnymi listami - bardziej się sprawdza niż kalendarz, tylko nie ozdabiam, bo nie mam zbyt dużo czasu. Popracuję nad tym 😉

Takie pisanie zadaniowe zawsze świetnie mnie porządkowało i dość jasno wytyczało co będę robić. Przez jakiś tego nie robiłam i miałam poczucie bałaganu życiowego. Zatem mój cudny zeszyt (wreszcie karteczek nie gubię) zawiera:

  • stronę tytułową,
  • spis treści,
  • stronę pt. Codzienności Baśkowe [to się bardzo sprawdza przy wyrabianiu nawyków, popatrzę i wiem czego jeszcze nie zrobiłam, a założyłam sobie, że będę robić codziennie. Podobno nawyki wyrabiają się 21 dni, więc mam szansę ;-)],
  • spisane zamierzenia na najbliższy rok,
  • rozpisany rok na dwóch kartkach [wpisuję tu konkretne spotkania czy wizyty, które się pojawiają, a nie mam jeszcze zaplanowanych kolejnych miesięcy]
  • strona z zadaniami do realizacji na dany miesiąc + określam nad czym chcę pracować w danym miesiącu [Bóg, mąż, dzieci, dom, ja sama tzn. kiedyś z jakiejś książki wzięłam sobie taką rozpiskę do pracy nad sobą i od wielu lat to się u mnie sprawdza],
  • strona z zadaniami do realizacji na dany tydzień [staram się zawsze w niedzielę spisać zadania na nowy tydzień] + lista posiłków [to mi idzie najgorzej],
  • od tyłu zeszytu idę z listami np. zakupy dla domu, pomysły do realizacji w domu, plan ogrodowy, pomysły na rok liturgiczny, moja idealna szafa, filmy do obejrzenia, itd.

Z uwag praktycznych to rozważam przy następnym zeszycie przejście na skoroszyt z przepinanymi kartkami + koszulki, bo nie widzę potrzeby przepisywania list.

Przy okazji podzielę się pewnym spostrzeżeniem i refleksją, która się narodziła we mnie przy spacerowaniu po blogach dla mnie zupełnie nowych. Ludzie rozumieją różne pojęcia zupełnie inaczej niż ja. Niby proste i oczywiste, ale mnie to bardzo uderzyło, że dałam się zwieść niektórych blogom i temu co ludzie piszą, jak rozumieją czy wręcz wyolbrzymiają pewne sprawy, rzeczy.
Kamyczkiem, który ruszył całą lawinę kolejnych spostrzeżeń, było zauważenie jak ludzie spisują swoje listy zadań do zrobienia i np. piszą co mają zrobić na dany dzień czy tydzień,a tam wypisane same drobnostki (w moim odczuciu) i oczywistości. Wiem, wiem, każdy jest inny, ALE ile razy można pisać o zrobieniu obiadu czy wstawieniu prania?
Tudzież na przykład okazuje się, że jak ktoś pisze o uprawianiu truskawek to mi przed oczami od razu staje ileś grządek truskawek, a ktoś miał na myśli (co okazuje się po jakimś czasie), że uprawia 3 krzaczki truskawek w skrzynce przy tarasie 🙂 No zupełnie inna perspektywa patrzenia, ilości pracy do wykonania itd. Od razu zrobiło mi się lżej i wyjaśniło dlaczego mi to wolniej idzie...
Zdrowego dystansu nabrałam 🙂

nowe twarze w kocim świecie 😉