Przeskocz do treści

4

Nie wiem jak u Was, ale ja po wpisie u Polly, uświadomiłam sobie, że zbyt często zapominamy o modlitwie przy posiłku. Najczęściej pamiętam ja, czasem Marcelina, ale Ony prawie wcale a o Józku nie wspominając 😉

Postanowiłam, że coś z tym zrobię i w połowie października dwa małe a' la plakaciki z modlitwą przed i po posiłku, żeby wymówek nie było, że nikt nic nie umie 😉 Aczkolwiek i tak wychodzi nam najlepiej spontaniczna 🙂

Powiesiłam koło stołu w kuchni na ścianie i tak niechcący powstaje galeria, a nawet szuflada będzie wisiała tylko haczyki kupię 🙂

Modlitwa przy posiłku [do pobrania w pdf]

Modlitwa przed posiłkiem – I | Jezus Chrystus

4

Październik przemknął zbyt szybko. Wiem, że już 1 listopad, więc pozwolę sobie jeszcze na chwilę refleksji i małe podsumowanie października, bo później to już głupio będzie i życie pogna do przodu 😉

A październik w większości był piękny w tym roku - ciepły i słoneczny, aż chciało się działać w ogrodzie. Jeszcze tylko szklarnię muszę uporządkować, przygotować do zimy i wykopać dalie, z tym jednak poczekam aż przemarzną. Chyba, że za długo będą marznąć to wykopię szybciej 😉 W zeszłym tygodniu zerwałam ostatnie pomidory i paprykę, zawsze na koniec stwierdzam, że mają zupełnie inny smak i zapach niż sklepowe. Rzodkiewki, sałaty i koperek jeszcze mi się w szklarni ostał - mniam! 🙂

W ogrodzie i na podwórku jeszcze kolorowo, bo dalie kwitną i gdzieniegdzie cynie. Rozczulają mnie za każdym razem jak na nie patrzę i jeszcze bardziej się nimi cieszę. Postawiłyśmy dwa karmniki z Marcysią dla ptaków i mamy cudowne widowisko, bo przylatują na jedzonko. Zdziwiłam się, że dziecko tak długo potrafi przypatrywać się ptakom. I wychwalić muszę komórkę i google za szybkie podpowiedzi pt. jaki ptaszek do nas przyleciał 😉 Aktualnie szukam albumu o ptakach - dobre podpowiedzi mile widziane 🙂

Od października uruchomiłam w kuchni tablicę związaną z rokiem liturgicznym, ażeby ani ja ani inni domownicy nie przechodzili obok niej obojętnie to jest koło lodówki 😉
Starą tablicę korkową pomalowałam farbą i powiesiłam 😉 Cel ma taki, by nam przypominać o tym co aktualnie się dzieje w kościele, jakie są święta, kiedy nasi ulubieni święci świętują itd. Zamysł mam taki, że co miesiąc aktualizacja i mobilizacja dla mnie by faktycznie rytm roku liturgicznego wprowadzić w życie domowe.

Już spełniła swoją rolę, bo przypomniała mi o naszym zobowiązaniu modlitewnym, którego się podjęliśmy jakiś czas temu i go zaniedbaliśmy. Jutro zaangażuję Marcysię do aktualizacji na listopad, jak skończymy to zdjęcie wrzucę na instagram 🙂

Zamiast 4 części zrobiłyśmy z Marceliną, przy wydatnym przeszkadzaniu Józka, 1 całą część książeczki o różańcu, część radosną. Z pozostałych tylko pojedyncze tajemnice, pewnie dokończymy w listopadzie. Technika wykonania różna i zależna od 1. zdolności plastycznych mamy 😉 2. od fantazji Marcysi.

Najbardziej zaskakujące jest dla mnie to ile przyjmuje z tego Marcelina, ile zapamiętuje. To mnie od jakiegoś czasu ogromnie zadziwia ile dziecko potrafi zapamiętać i jak bardzo logicznie myśleć. I że warto tłumaczyć, pokazywać, objaśniać kwestie związane z wiarą. Sama też dużo na tym zyskuję, bo muszę w sposób prosty mówić o rzeczach trudnych, niezrozumiałych, co często mnie prowokuje do różnych przemyśleń i rozwiązań 🙂

W tym roku też wprowadziliśmy nowość czyli losowaliśmy świętego na rok dla każdego. W roku 2017/18 każdy ma dodatkowego swego orędownika, któremu może polecać swe trudności i któremu będziemy się w sposób szczególny oddawać w opiekę. Wczoraj z Marcysią przygotowałyśmy karteczki z różnymi świętymi i wieczorem po kolacji odbyło się losowanie:

F. - św. Jana Pawła II
B. - św. o. Pio
M. - św. Matkę Teresę
J. - św. Franciszka

Za rok mogę Wam napisać jak wyglądało to w praktyce. Na razie z Marcysią rozmawiałam o jej świętej, pokazałam zdjęcie.. do wieczornej modlitwy włączyliśmy wezwania do tych świętych. Ja zamierzam ich 'użyć' w razie jakiś trudności dzieciowych np. dla Józka szczególnie przyzywając św. Franciszka.

10

Cóż powiedzieć, nie za bardzo umiem przedstawiać swoje wnętrza, a przynajmniej czuję duuużą nieśmiałość 😉 Dziś pokażę zagłówek, który zrobiłam chyba tydzień czy dwa temu. Już wiem, że go przemaluję albo obiję gąbką i materiałem - nie mogę się zdecydować. Z przemalowaniem chyba będzie korzystniej zwłaszcza, że tym samym kolorem potraktuję półki w dołączonej łazience i kilka innych wykończeń, by była większa spójność.

Przepraszam za jakość zdjęć, ale nadal jest zepsuta ostrość w aparacie i nie zawsze ręczna mi wychodzi 😉

łóżko bez zagłówka

I Ksawery u nas był 3 dni bez prądu, 5 bez komórki, sąsiedzi częściowo bez dachu, drzew sporo połamanych... momentami bardzo romantycznie było, mogłam się wykazać świecącymi świecami 😉