Przeskocz do treści

Zakopałam się w kartonach. Codziennie samochód wypchany po dach wyjeżdża na wieś. Przyznam szczerze, iż myślałam, że będzie gorzej. Jest fajnie, bo coraz puściej 😉
Wieczorem padam na nos. Ony wychodzi o 6.30 wraca 21. Czad!
A jakie fajne książki znalazłam do czytania, zachomikowałam i powinnam dostać bana na nowe. Normalnie powstrzymuję się siłą woli, by nie odkładać na osobną kupeczkę 😉

Od wtorku wkraczają na dach!
Dzwonię w poniedziałek do Pana Dekarza z obawą w sercu,bo pomyśli pewnie: zwariowana kobieta dzwoni o wymianę dachu w listopadzie.
Pan odbiera jednak za drugim razem i bez dzień dobry mówi: Będziemy od wtorku na dachu.
Zatkało mnie i pytam się: od jutra??!!
Pan Dekarz: No nie, za tydzień.
Ja: Nie mamy dachówek!
Pan Dekarz: a to nic w środę wszystko zmierzę. Folia ma być i reszta pojdzie.

No więc może się uda więcej zdziałać w tym roku 😉
Jutro dzwonię w sprawie instalacji wodnej i grzewczej.

Idę winogron przerabiać, bo Ony mnie urządził przywożąc wsiowy winogron...aaaaaaaaa....

nasze chaszcze  - ciekawe kiedy je zrobimy hehe 😉

Wrzesień był dość martwym miesiącem na naszej remontowej ścieżce, albo nam się tak wydaje 🙂
W każdym razie ściany już wszystkie są na właściwym miejscu, otwory na drzwi też, nadproża zrobione, drzwi wejściowe takoż.
Wystąpił natomiast problem z zamontowanymi miesiąc temu oknami, bo zamontowali je za głęboko. Jakoś nie zwróciliśmy uwagi na to wcześniej przy odbiorze. Po dość niemiłych dwóch rozmowach przyjdą nam przesunąć okna i będziemy 600 zł w plecy, ale będzie mam nadzieję już ok.

Ale od  początku. To zdjęcia z pierwszego dnia po otrzymaniu kluczy i tyle się wtedy tam nachodziłam, naschylałam, nasiedziałam, że w nocy wody mi odeszły 😉
Trawa normalnie po pas i nie szło wejść głębiej 😉

 

 

A teraz:

 

 

A będzie.... kiedyś ładnie! 😉

15

 Sierpniowa pogoda już jesienią zaciąga. Rano zimno, w dzień upalnie. Cieszę się już bardzo na jesień, choć bardzo lubię lato, ale chyba już mi w tym roku wystarczy 😉 Od dwóch tygodni w domu z Marceliną jestem i TAK MI DOBRZE!

Mam wreszcie czas na zatrzymanie, zebranie myśli, ustalenie jakiegoś planu działania, przemyślenia dalszego remontu i wnętrz [bo wbrew pozorom już muszę wiele rzeczy wiedzieć gdzie co ma być]. Wyciągnęłam więc mój zeszycik i zapiski czynię.

 

Kanalizę wreszcie mamy skończoną, teraz trwają przygotowania do chudziaka (chyba tak to się nazywa), a potem ciąg dalszy instalacji. Mam nadzieję, że kasy starczy, bo jak nie to będziemy zmuszeni do wstrzymania prac do czasu sprzedaży mieszkania.
Pan koparkowy przy okazji wyrównał na nieco teren pod przyszły ogród i jakby wizualnie więcej terenu się zrobiło. Jednocześnie okazało się gdzie trzeba będzie nawieźć ziemi jeszcze, ale to dopiero w następnym roku.

 

Marcelinę od ok. tygodnia męczą kolki w ciągu dnia, przed wypróżnieniem. Kupiłam espumisan i zobaczymy czy pomoże. Teraz na wieczór dałam i poszła spać.

Dyskutuje już ze mną żywo zwłaszcza rano, śmieje się, interesuje zabawkami z dźwiękami, no rozwija się dziewczyna 🙂

Wzrusza mnie niezmiennie, codziennnie. Bardzo lubię na nią patrzeć podczas karmienia i za każdym razem dziękuję Panu Bogu, że nam ją dał. Tak cudownie stworzoną, tak doskonałą.

 

Zeszły tydzień obfitował w prezenty dla Marceliny 🙂
Dziękuję Barbarze z bloga 5 pór roku za przepiękny album "Piękno odnalezione" z wierszami jej autorstwa oraz zdjęciami jej syna. Jestem pod ogromnym wrażeniem!

I ogromnie dziękuję Kawusiowej z bloga, a w zasadzie blogów dwóch: jednego o książkach i drugiego handmejdowego. Zrobiła przepiękne buciki na szydełku! Te z zielonymi kwiatuszkami dziś prezentowała Marcela w towarzystwie. Do tych drugich trochę jeszcze musi urosnąć 🙂 A na dodatek poniższe cuda dekupażowe!

 

Miałam w tym roku przetworów żadnych nie robić, ale chyba się skuszę na zrobienie powideł śliwkowych do piernika bożonarodzeniowego.
Spójrzcie sami czy nie skorzystalibyście z takich pięknych śliweczek

że nie wspomnę o dorodnych gruszkach 😉

Grzechem by było ich niewykorzystanie 🙂




* * *

Przypomniało mi się jeszcze w temacie pieluch wielorazowych jak nie mogłam ich ogarnąć rozumem to znalazłam taką prostą, fajną ilustrację i już przestało mi się wszystko mylić. Wklejam, bo może komuś się przyda 🙂

Źródło - Od czego zacząć?