5

Kwiecień otrzymał miano kwiecień plecień, bo nie wiem kiedy zleciał, generalnie obudziłam się w zeszłym tygodniu, że za już prawie koniec miesiąca, gdzieś mi umknęło 3/4 kwietnia. Zdecydowanie jednak pogoda jest adekwatna do tej nazwy, by nie powiedzieć bardziej dosadnie 😉 Na szczęście chociaż śniegu u nas nie było!
Rwana trochę ta dzisiejsza notka będzie, bo chciałabym jak najwięcej przekazać, bo pewnie znów dłuuugo do komputera nie usiądę. W dzień dzieciaki nie pozwolą, a wieczorem męża i książek mi szkoda 😉

 

Wielkanoc

W Wielkim Tygodniu udało mi się zaangażować w parafii w liturgię i śpiewałam psalmy(!!!!!) i czytałam czytania. O ile czytania mszalne lubiłam i lubię to ze śpiewaniem niekoniecznie mi po drodze, ale co tam lepsze moje niż żadne 😉 Józek w Wielką Sobotę dał czadu, aż z kościoła trzeba było wyjść i to akurat przed ostatnim psalmem, ma wyczucie chłopak! Mąż miał stres jak zwykle, że dzieciaki nie dadzą rady, że będą krzyczeć itd., ale było spokojnie poza tym wybrykiem sobotnim. I oczywiście od Niedzieli Palmowej miałam chore gardło!
Przy okazji chyba uda się nam coś w parafii zdziałać - mamy nowego, fajnego Proboszcza i ludzie się niektórzy ocknęli z marazmu 🙂 Fajne to, bardzo bym chciała by ta parafia ożyła 🙂

Święta Wielkanocne były w tym roku wyjątkowe, bo najpierw była moja Mama od Wielkiego Czwartku do Wlk. Soboty, potem tylko na śniadaniu byliśmy poza domem. Reszta jak w raju, gdyż w domu 🙂 Świętowaliśmy bowiem w Poniedziałek Wielkanocny roczek Józia i goście w tym roku przybyli do nas 🙂

Roczek Józinka

Nasz Józinek skończył roczek 19.04. Fajny chłopak z niego!Potrafią się z marceliną razem bawić, robić wyścigi krzesełkami i generalnie we wszystkim ją naśladuje oprócz wrzasku (jeszcze). Ponadto rozdaje całusy i cmoka usteczkami, mówi: tata, tacia (czyt. babcia), tak, raczkuje z prędkością światła, chodzi wokół mebli, samodzielnie bez trzymania stoi, ma 16 zębów, nosi rozmiar 86, uwielbia bawić się w piasku i śmiać, ma pełno gilgotek i pięknie potrafi się złościć 😉
Impreza się chyba udała, goście w liczbie ok. 20 przybyli, mięska do obiadku wyszły mi super pisząc nieskromnie, a pyszny torcik przybył w ramach prezentu. Z Marcysią zrobiłyśmy dla Józia dwa duuuże plakaty urodzinowe malowane farbami i były kolorową ozdobą tarasu i salonu. Zresztą są do tej pory, bo nie mam kiedy ich zdjąć 😉

Bociany

Prawie wszystkie Panie Sąsiadki ze mnie śmieją i chyba mnie uznają za świruskę bocianową! Od końca marca wyczekiwałam bocianów... i wyczekiwałam... i wyczekiwałam i NIC. Nie przyleciały. W Wlk. Sobotę jak poszłam z Marcysią na poświęcenie pokarmów (pierwszy raz chyba od 14 lat!) to przyleciał JEDEN. Miałyśmy radochę z Marcelą przez całą dalszą część soboty, jednak do wieczora znikł 🙁 Ogólnie mówiąc się zmartwiłyśmy i ogłosiłam żałobę po bocianach jak do poniedziałku nie przyleciały. Minął dobry tydzień i... przyleciały 21.04. :-))))) Zatem świętujemy obecność bocianów, a po dwóch dniach nawet już na jajkach siedziały :-))

Kot

Od tygodnia mamy chorego kota Freda. Ponad miesiąc temu wpadł gdzieś do jakiejś ropopochodnej cieczy albo ropy, w każdym razie tylko pysk i oczy były czyste. Po konsultacji z weterynarzem kilka razy kąpaliśmy go szamponem by to wszystko zeszło. Ciężko szło, zwłaszcza z Józkiem u nogi 😉 Po kilku dniach wydawało się, że jest ok i poszedł w teren w miarę czysty. W międzyczasie kocie romanse i bójki uprawiał. Wszystko wydawało się ok, ale nagle tydzień temu najpierw z daleka kilka razy zachrypiał Fillowi, a potem zniknął, przepadł. Po dwóch dniach uznaliśmy, że pewnie gdzieś zdechł, szukaliśmy bezskutecznie. Następnego dnia znikąd przyszedł, ledwo, chrypiał i nawet nie miał siły wody się napić. szybko zawieźliśmy do weta i okazało się, że chyba po tej ropie musiał się jednak lizać i dostał zapalenia wątroby. Kroplówki z lekami, antybiotyki i dochodzi do siebie, choć po 4 dniach zadzwoniłam do weta i powiedziałam, że nie będzie dalszego leczenia, bo nas nie stać. I tak wydaliśmy więcej niż mogliśmy. To niby tzw. nieprzewidziane wydatki, tylko ostatnio coś za dużo tych nieprzewidzianych 😉 Ma teraz leki i wygląda jakby dostał drugie życie 😉

Ogród

Na koniec moja miłość co raz większa - ogród! O jedną trzecią zwiększyliśmy w tym roku teren ogrodu, a i tak mam wrażenie, że będzie kłopot z zasianiem fasolki... hahah... i kwiaty wciskałam gdzie mogłam.. jak nic w przyszłym roku trzeba jeszcze zwiększyć ogród 😉
Jak co roku marzę już o opróżnieniu parapetów, bo frajdę mi robią tylko na początku, a potem denerwuje mnie bałagan 😉

 

 

Wszystko, oprócz późno wysianych buraczków i większości kwiatów, już mi wzeszło, ale pewnie szybko nie będzie rosło przy takiej zimnicy, choć nadzieją niby ma tchnąć w niedzielę. Oby! Szklarnia prawie gotowa, zaczęłam już przygotowywać ziemię w środku do uprawy.

 

 

Kwiecień plecień, taki był pleciony. I jest jeszcze całe multum spraw, które chciałabym opisać - przeczytane książki, o notesie inspiracji "Dzielna Niewiasta", planach, nowych pomysłach, malowaniach, ale.. innym razem. Postaram się w maju częściej pisać, przynajmniej tak sobie obiecuję 😉

Uściski serdeczne ślę!

I na jaskółki czekam 🙂

2

Siedzę i ryczę z radości! Moja Mama jutro do mnie przyjeżdża! Nie umiem powstrzymać radości... hahah.. chodzę po domu i śpiewam na cały głos pieśni uwielbienia i radości :-))))

Moja Mama to specjalna persona, jak gdzieś jedzie to jest sensacja co najmniej roku 😉 Dlatego, że z racji na swój wiek i różne dolegliwości w zasadzie jest tylko w domu, za to ma ciągle dom pełen towarzystwa - wnuki i dzieci ja odwiedzają.

Czyli generalnie ja mam już Święta! Resztki sprzątania, pieczenie na piątek, gotowanie na sobotę 🙂

Błogosławionego czasu Triduum Paschalnego -

by Chrystus w tym czasie w nas umarł i zmartwychwstał,

by nasze serca przylgnęły do Niego w Noc Ciemną,

by umiłowały Jezusa Ukrzyżowanego,

by potrafiły się prawdziwie radować Jego Zmartwychwstaniem

i pełnym Nowym Życiem!

 

 

5

Świeże powietrze, śpiew ptaków, fruwające motyle i budząca się się roślinność znowu nas wyciągnęła z domu i generalnie jak nie pada to prowadzimy życie ogródkowo - podwórkowe. Jednym słowem - przepadliśmy! 🙂

W tym roku mam jednak trochę inne podejście, bo najpierw ogarniam sprawy domowo - kuchenne, a dopiero potem wychodzę. Zdecydowanie lepszy efekt i mniejszy bałagan w domu. Niemniej muszę zaznaczyć wydatny współudział w tym moich dzieci, ponieważ coraz 'lepiej' wstają - na razie stanęło 5.45 😉 O tej porze to ja ledwo trzymam oczy półotwarte, a często nawet ponownie je zamykam... hahah... każda sekunda cenna, zwłaszcza jak dłużej posiedzę 😉

Z ogródkowych spraw to kolejny łan trawy zasiany, marchew wysiana, szklarnia ma fundamencik, 10 buków i 10 brzózek zasadzonych, wigwamy zrobione na próbę - nasz jest połowę szczuplejszy, ale mamy za to kilka 🙂

If you have a lot of tall prunings, save them to make a wigwam type support for sweet peas or climbing beans. Clumps of sweet peas have been planted around the base and will soon cover the structure with foliage and scented flowers.:
Pinterest

Główna aleja na działce wyznaczona i dziś zasadziłam dorodne 4 bukszpany z wymiany sąsiedzkiej. Z tą główną aleją to wiążę wielkie nadzieje i plany, bo ma być szeroka (by dwie osoby swobodnie mogły iść), przez całą długość działki do strumyczka, obsadzona i obsiana kwiatami po obu stronach, z ławeczkami, różami itd. Na razie jest ogrom chaszczy 😉 Poniżej Wam kilka inspiracji z pinterstu pokazuję (swoją drogą, nie wiem czy nie powinnam mieć bana na pinterest - za dużo widzę i za dużo chcę!):

Pretty Cottage | Shabby Chic Mania by Grazia Maiolino:
Źródło: Pinterest
Chateau De Fleurs:
Źródło: Pinterest

 :

Poza ogródkowo - podwórkowym życiem toczy jest kilka innych 😉

Macierzyński mi się kończy za dwa tygodnie i wybieram się na wychowawczy, z czego jestem baaaaardzo zadowolona, usiłuję nadal biegać (ale nie zawsze mi się udaje, bo po wyczynach ogródkowych nie zawsze mam siły), podjęłam się dwóch wyzwań  - jedno w parafii, a drugiego dla nas, wyciągnęłam puszki z farbą, a w Poniedziałek Wielkanocny organizujemy roczek Józia 🙂

Roczek Józia - czuję się jak przed mega zadaniem, dawno już tak nie miałam. Msza zamówiona, gości zaprosiliśmy, obiad zaplanowany.. Teraz pozostaje sprzątać, zakupy zrobić, pomyśleć nad strojem i można balować 😉
Szukam teraz pomysłu na zabawy dla dzieci, bo będzie ich sporo i na ciasto - może ktoś coś zaproponuje? 🙂

2

Nastał ten czas i... mam trochę ogrodu wysiane 🙂
Kocham wiosnę! Jak lubię każdą porę roku, bo każda ma COŚ w sobie, to jednak wiośnie nie umiem  nic zarzucić 🙂

bratkiWyznaczyłam dziś sporą część ścieżek ogrodowych i miejsca do wysiewu. Cudne uczucie wiedzieć, że robi się już coś na stałe, bez tymczasowości! Dziś wysiałam sałatę, roszponkę, rzodkiewkę, cebulę, bób, rzodkiew, trochę kwiatów i pewnie jeszcze coś, ale rano jak ogarnę koszyk to będę wiedzieć. Jutro runda druga. Muszę przyznać, że Marcelina doskonale sieje 🙂

Dodatkowo chciałam się pochwalić, że gałązki porzeczek czerwonych, białych, czarnych oraz agrestu, które ścięłam na jesieni  i wsadziłam do wiaderka z ziemią ukorzeniły się 🙂 Zasadziłam je dziś!

Wczoraj udało mi się nasadzić szczepki pelargoni i mam nadzieję, że też się ukorzenią

sadzonki pelargonii jak dobrze pójdzie to będą tak kwitły:

pelargonie

I lekcja przyrodnicza była dziś 🙂

Marcelina ma wiele miłości, największą darzy wszelkie place zabaw, choćby zawierały tylko huśtawkę  😉 Wybraliśmy się wreszcie, już nawet drugi dzień z rzędu, co przy moim braku chęci jest wielkim osiągnięciem 😉

Pożegnam się drugą miłością, ostatnią - okularami, dla mnie wygląda jak pszczółka 😉

Pozdrawiamy spod naszego wiatraka - koźlaka,bo wreszcie dziś do niego doszliśmy 🙂