Przeskocz do treści

Jan Paweł II był i przede wszystkim jest dla mnie bardzo ważną osobą.... bardzo lubię Jego rozważania i książki, a najbardziej "Miłość i odpowiedzialność" oraz encyklikę o różańcu:).... pewnie do najlepszych jego rzeczy jeszcze nie dotarłam.. tak sobie jakoś dużo poczytałam i w ogóle taki "myślący" dzień wczoraj byl@)-->-->--

myślę, że nie ma żadnego znaczenia czy zaliczam się do pokolenia JPII czy tez nie,dla mnie to bez sensu takie rozróżnianie, on po prostu był człowiekiem żyjącym w danym czasie i wszyscy, którzy żyli wtedy kiedy on, są jego pokoleniem... myślę, że to trochę jak rozdrabnianie najważniejszych rzeczy i odciąganie od tego co on mówił i jak żył... a żył pięknie i żył pełnią życia..... aż do śmierci... chciałabym życ tak pięknie jak on i z taką radością jak on... bo on kochał życie i potrafił to swoje piękne życie pokazać innym i dać świadectwo że warto i można naprawdę żyć po chrześcijańsku, często pod prąd.... bo i wymagania większe..ale większa radość jak się próbuje tak zyc...
słonecznego dnia:)))
o reszcie weekendu napiszę w innej notce jak będzie wolna chwilka:)

1

ale zapowiada się fajny weekend:), nie mogę się doczekać... choć dobrze, ze mam duzo pracy więc i szybciej to mi zleci.... w dodatku zastępuję jeszcze koleżanke.. uff.. ale chyba dam radelimo o ile nie bedzie za duzo ludzików czyli petentów:)
ale wracając do pzryjemności  weekendowych:)))) to sama buźka mi się uśmiecha.... i nabieram większych chęci na zycie.. dziś przyjeżdża do mnie moj mężczyzna.... barzdooooo się z tego cieszę:-D, bo juz się nie widzieliśmy od soboty co wydaje mi sie prawie wiecznościa..... ale na szczescie istnieje cos takiego jak skype...telefon... spędzimy calutki weekend razem... tylko że potem przez następne dni bedzie pustka i nei bede mogła sobie znaleźć miejsca................. ale co tam na razie tzreba sie cieszyc ze bedziemy sie widziec, mozna bedzie sie w końcu do kogoś przytulić itd... wykozrystam moze troszku poczatki wiosny tzn spacer, moze rower.. chce sie nacieszyc ociepleniem i wogóle przyrodą:))
pierwsze porzadki wiosenne mam juz soba, cos mialam po pracy ostatnio wenne do sprzatania:D:D, wiec dokończe dzieła......ale dopiero w przyszłym tygodniu:D
pozdrowionka słoneczne:-]

uwielbiam wiosnę...... to jej powolne budzenie się do życia... radosny spiew ptaków... wydłużony dzień po szarej zimie...niebieściutkie niebo z rozgrzanym słonkiem... wiosna ma coś z magii:)).. naprawde to moja ulubiona pora roku.. kojarzy mi się z radościa,  świeżością, zielonym kolorem, chęcią by życ jeszcze piękniej, eeehhh...
ide do banku i podrodze nacieszyć oczy i serce początkami wiosny...

napisałam w pracy notkę i calutka mi znikła:(( jestem niepocieszona, bo nawet mi się podobała.. tylko mi czasu brakowało na odtworzenie..eehh.. tak to bywa.. powiem tylko że był a o kobiecych humorkach
a wracając do mieszkania z mężczyną do tej pory wydawało mi się to takie proste i oczywiste, że nie powinnam i nie chcę.... tylko jak zwykle życie weryfikuje moje (i nie tylko moje) postawy.... nie zmieniłam wprawdzie zdania, ale za to pojawiły się wątpliwości oraz chęć częstszego, stałego przebywania z facetem... jak wszystko ma swoje plusy i minusy... .
Karolca ja staram sie już wychowywać swojego mężczyznę:))).. na razie nieźle mu idzie.. , ale nie mieszkamy razem ani tym bardziej nie jesteśmy po ślubie.. wiem pewnie masz troszkę racji, że w jakimś tam stopniu można poznać złe i dobre nawyki, ale równie dobrze można je schować....... znam przykłady a nawet dwa, że można schowac skutecznie i głęboko ... ja myślę, że lepsze jest takie poznawanie przez obserwację, przez częste pzrebywanie razem i przez różne wydarzenia w których się uczestniczy... myślę że jest bardziej skuteczne i mniej zauważalne....
i faktem jest również, że mozna znaleźć lepszy materiał:))), tylko serce jakoś tak dziwnie czasami wybiera.... a dla mnie najważniejszym kryterium jest miłość, jak chyba dla większości, bo każdy chce kochać i być kochanym , a dopiero potem jest wszystko inne...ale nie wierzę też w teorie, że miłośc jest ślepa i nie dostzrega sie wad itd.. co nie znaczy, że na początku tak nie jest
więc wracając do tematu czyli mieszkania bez ślubu (coś się dziś rozpisałam) moje argumenty na nie to przede wszystkim: po pierwsze sprzeczne to jest z moją wiarą, a dla mnie to bardzo ważne.... po drugie uważam, że świadczy to o wzajemnym braku zaufania i niepewności uczuć obydwu stron, co poźniej (jakby nie wyszło) mocno zrani obie strony i trudno potem zaufać komuś ponownie... po trzecie i tak nie jesteś w stanie poznać osoby, bo poznajesz ją całe życie.... a barzdiej ją poznasz jak ona odnosi się do drugiej osoby, czy ma szacunek dla matki i/lub ojca itd.... czy jest dobra poznasz nie po tym, że o tym mówi, tylko po tym czy coś czyni z dobrocią itd..
no dobra starczy na dziś moich argumentów, ale wciągnął mnie ten temat, bo dla mnie bardzo aktualny...i pewnie porusze go nie raz

 dobrych snów