Przeskocz do treści

10

Cóż powiedzieć, nie za bardzo umiem przedstawiać swoje wnętrza, a przynajmniej czuję duuużą nieśmiałość 😉 Dziś pokażę zagłówek, który zrobiłam chyba tydzień czy dwa temu. Już wiem, że go przemaluję albo obiję gąbką i materiałem - nie mogę się zdecydować. Z przemalowaniem chyba będzie korzystniej zwłaszcza, że tym samym kolorem potraktuję półki w dołączonej łazience i kilka innych wykończeń, by była większa spójność.

Przepraszam za jakość zdjęć, ale nadal jest zepsuta ostrość w aparacie i nie zawsze ręczna mi wychodzi 😉

łóżko bez zagłówka

I Ksawery u nas był 3 dni bez prądu, 5 bez komórki, sąsiedzi częściowo bez dachu, drzew sporo połamanych... momentami bardzo romantycznie było, mogłam się wykazać świecącymi świecami 😉

6

Dziś 20 dzień diety Dąbrowskiej czyli jutro półmetek. 13 kilogramów mniej, chęci życiowych nadal dużo, za jajkami i gołąbkami tęsknię najbardziej 😉
W ramach pociechy zrobiłam sobie gołąbki warzywne i całkiem znośne wyszły, a nawet mąż się z nimi zaprzyjaźnił 😉

Dzień porządkowy zarządziłam od rana, okna umyłam, kwiaty domowe zaprosiłam z tarasu do domu i zrobiłam zagłówek z palet do naszej sypialni! Wyszlifowałam palety, wyczyściłam, ustawiłam i .... nie mogę się zdecydować czy je tak zostawić czy obić materiałem 🙂

I wyprodukowaliśmy armię ślimakową. "Mamusiu tylko zróbmy duuużo tych ślimaków" 😉 Józek wolał plastelinowe kamyki robić i demontaż 😉

Mama rybki na koniec zrobiła 😉

 

10

Fajna ta jesienna pogoda, bo więcej czasu w domu jestem 😉

Zaczęłam się jakiś czas temu zastanawiać czy to normalne, że mam ciągły niedosyt obecności w domu, osobistej i rodzinnej. Ciągle mi mało bycia w domu i tego co się z tym wiąże: braku pośpiechu, spokoju, braku zaangażowania w zewnętrzne sprawy, skupienie na rodzinie, domu...
Jak jestem w domu więcej to od razu widać, bo mam mniej zaległości, ale ciekawa jestem kiedy osiągnę stan pomalowania paznokci 😉 Pomalowanie paznokci to u mnie symbol, że jestem ogarnięta i mam 5 minut spokoju 😉

Wracając jednak do tego niedosytu - zastanawiam się skąd to pragnienie?  Zagadką jestem sama dla siebie. Zadziwia mnie siła tego głodu we mnie.

Miałam myśl, że może mój organizm odreagowuje nadmiar, przesyt wcześniejszych zadań, wydarzeń, liczby spotkań? Teraz intensywność zdecydowanie mniejsza, bo wycofałam się z wielu spraw, w których byłam aktywna. Jakbym była wypalona na wszelkie aktywności. Pewnie nadmiar szkodzi 😉
Choć ostatnio pojawiają się myśli, by na nowo zaangażować się w nowe rzeczy, tylko czy to moja droga na teraz?

Takie tam wieczorne rozważania...

8

Mój czas odmierzam aktualnie wg postępów dietowych 😉 Dziś mija 13 dzień diety! Wciąż nie mogę uwierzyć, że tego dokonuję, że przemogłam się, że zaczęłam i najważniejsze, że jest efekt w postaci 11 kg. Podobno jednak spadek wagi jest efektem ubocznym i nie każdy chudnie. Efekt główny to oczyszczenie organizmu, pozbycie się złogów i toksyn i wymiana chorych, zwyrodniałych komórek. Coś w tym jest, ponieważ kilka spraw mi się najpierw nasiliło (to tzw. kryzysy ozdrowieńcze), a następnie wygląda na to, że się naprawiło 🙂

Dla pamięci zapiszę sobie, że pyszny jest makaron z cukinii z sosem pomidorowym [robiłam wg tego przepisu] oraz burgery warzywne [wg tego przepisu].

W sobotę dość niespodziewanie zrobiliśmy porządek z kartonami i gałęziami zebranymi z trzech lat. Pogoda była idealna i ognisko takoż. Od razu poszerzył nam się teren i będziemy dalej przygotowywać grunt by na wiosnę trawę siać i tworzyć pod drzewami zakątki, bo na to akurat będzie tam szczególne miejsce. Wreszcie będę miała dla siebie huśtawkę 🙂

Dziś jeszcze dołożyłam sobie zadania i poprzenosiliśmy popołudniem meble, od razu mi lepiej.... haha... w kuchni nam ewidentnie brakuje kredensu i nowych mebli... niestety realizacja musi poczekać, więc zamierzam na tymczasem coś wykombinować. Tylko pomysłu jeszcze nie mam 😉

Miała być skrzynia piękna na jesień, ale koty stwierdziły, że to świetna miejscówka do spania i nie mam serca ich wyrzucać 😉

Kolejna rzecz, która mnie cieszy bardzo - udaje mi się od trzech miesięcy działać wg planu, który sobie zatytułowałam "Być piękną kobietą w pięknym otoczeniu". Pisałam o nim w lipcu  i nawet nie do końca wierzyłam chyba, że go pociągnę. Sprzymierzeńcem okazuje się być przypominajka w komórce, która świetnie wyrabia u mnie nawyki, a połączona z kalendarzem łączy się w świetną całość.

Wychodzę nawet na prostą z różnymi zaległościami, a najgorsze u mnie są takie niby drobne sprawy. Zebrane w większą ilość przytłaczają mnie. Najtrudniej wyrobić mi nawyk włączenia komputera wieczorem, by część z zaległości pchnąć do przodu 😉

Znalazłam starą płytę Celine Dion "Miracle" i od dwóch tygodni jestem znów nią oczarowana 🙂


Życie jest po to by żyć. Trzeba podtrzymywać w sobie ciekawość. Najgorszą rzeczą jest rezygnacja. Nie wolno nigdy, z żadnego powodu, odwracać się do życia plecami.

Eleonora Roosevelt