Przeskocz do treści

4

To był weekend prawie wymarzony. Prawie.
Sobota - dom, słodkie nieróbstwo, piżamowy długi ranek, kawa w południe bez pośpiechu, książka i czas na złapanie oddechu. Bosko!
Niedziela - imieninowo - urodzinowa (2x imieniny, 2x urodziny), ale przeżyliśmy bez wielkiego uszczerbku dla nas i naszego budżetu 😉
Prawie, bo niedziela wyjazdowa była, a my przechodzimy kryzys wychodzenia z domu 😉 
Dobrego poniedziałku!

Źródło

5

Mnie naszły ostatnio myśli o słuchaniu. 
Fakt,
że było to przy rozważaniu Słowa Bożego, ale pomyślałam o szerszym
kontekście, jak to się ma do mojego codziennego życia...
Nie
tylko czy słucham Boga, ale też czy słucham siebie? Czy słucham mego
męża, czy słucham mamę gdy rozmawiam z nią przez telefon albo koleżankę w
pracy? Czy jestem otwarta na to by słuchać w ogóle? 
Czy
jak czytam Was na blogach czy jak rozmawiam z Wami osobiście to czy
skupiam się na tym i słucham? Czy tylko pobieżnie przebiegnę i 'lecę'
dalej?
Czy słucham tego jak żyje mój dom, jakie są w nim odgłosy? 
Czy żyję tu i teraz, w tej chwili? 
Czy
raczej wybiegam nieustannie do przodu, zamartwiam się tym co będzie
albo żyję wspomnieniami, tym co już się wydarzyło nawet wczorajszego
dnia?
A
przecież dzień wczorajszy nie ma już znaczenia, bo odszedł. Dzień
jutrzejszy też nie ma znaczenia, bo nie wiem jaki będzie, nie co się
wydarzy.
Powiedziałam sobie basta!
I
uczę się na nowo słuchania swego serca, swego męża, tych którzy są
wokół mnie. Zaczęłam słuchać swego domu, jaki ma rytm, czym w danym
momencie żyje.
Weszłam do swego serca, zobaczyłam siebie i świat wokół siebie zupełnie z innej perspektywy. Powoli odnajduję odpowiedzi na pytania, które we mnie są i dostrzegam więcej... 

Źródło