Przeskocz do treści

4

Ogrodem żyję teraz całkowicie i dopóki nie wysieję założonego planu to nie spocznę. Znaczy inne sprawy domowe leżą lub prawie leżą... Antek jest mało współpracujący, bo za mało śpi w dzień... hahaha... Plany ogrodowe na ten rok mam rozległe, więc jak zrealizuję 90% to będzie wyczyn 😉

Generalnie nie umiem przestać cieszyć się przyrodą, spacerami, podglądaniem ptaków, budzącej się roślinności - coś pięknego! I dzieci są w tym świetne 🙂

Trampolina wyskoczyła już ze stodoły otwierając sezon 2019. Wszystkie przydasie i zabawki podwórkowe takoż. Mam plan w tym roku to zorganizować sensownie, najgorzej z piaskownicą, bo nie mogę się zdecydować na miejsce.

Dziś stworzyłam pierwszą mapę do podwórkowej gry terenowej. Pewnie to za duże słowo, ale co tam 😉 Zabawa była przednia! Jak będę chciała godzinę spokoju to jest to świetna recepta, jak wejdą zadania to będzie dłużej 😉 Pomysł jest prosty - na kartce namalowałam nasz teren, zaznaczyłam główne drzewa i punkty orientacyjne zrozumiałe dla dzieci, a na koniec naniosłam miejsca ukrytych skarbów 🙂 Ukryłam skarby w zaznaczonych miejscach, czasem wspomogłam namalowaną strzałką i już. Wręczyłam mapę w rękę i dwie pierwsze skrytki częściowo razem odszukaliśmy, a dalej już sami szukali 🙂

W poprzednim tygodniu włączyliśmy się w akcję Noc sów. W przyszłym roku też się wybieramy. Polecam wziąć udział, bo akcja prowadzona jest w całej Polsce. Oprócz sów podziwialiśmy żaby, które stały na drodze jak małe posągi 😉 Sowy też słyszeliśmy 🙂

I w międzyczasie w kuchni na jednej ze ścian położyłam tapetę i wykończyłam listwą drewnianą. Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej 🙂 Efekt mnie zaskoczył! Nie skończony to jeszcze projekt, bo prace w ogrodzie mi przerwały.

10

Miesiąc mi został do porodu. Akcja przedporodowa wreszcie (albo i nie wreszcie) się zaczęła czyli sprzątanie ruszyło, rzeczy noworodkowe wyjęte z kartonu i powoli się piorą, przestawiam meble, nawet niektóre maluję i robię listę czego mi jeszcze brak. Najzabawniejsze, że większość na liście nie ma bezpośrednio NIC wspólnego z Antkiem 🙂

Cieszę się z tego czasu, chyba na niego podświadomie oczekiwałam. Jestem człowiekiem czynu, więc ograniczenia stanem błogosławionym, trochę mnie męczyły 😉 Aczkolwiek dostrzegam pozytywne aspekty mych ograniczeń, tylko czasem trudno je w pierwszym odruchu zaakceptować. A bieg codzienności czasem tego nie ułatwia. Pracuję jednak nad tym i chyba w tej ciąży najbardziej z tego korzystam 😉 Niemniej moja, osobista "akcja przedporodowa" mnie cieszy, bo dzięki niej mam uporządkowane  i uregulowane pewne zaległości domowe i okołodomowe.

Lato powoli przechodzi w jesień...

Książki od około miesiąca leżą i się ze mnie śmieją, ale mam wrażenie, że czytanie przekracza to moje możliwości intelektualne 😉 Chyba poczekam na rozwiązanie, a tym czasem nadrabiam słuchanie zaległych podcastów "Więcej niż edukacja" i serdecznie je polecam. Założyłam nawet dla siebie zeszyt i robię notatki, spisuję pomysły czy ciekawe pytania do rozważenia. To pozwala mi na poukładanie wielu spraw w głowie i sercu, uzmysłowienie co jest dla mnie i dla naszej rodziny ważne, potrzebne.

bociany 😉

Przybraliśmy chyba metodę drobnych kroków i powoli wchodzimy świadomie w edukację domową. Marcelina nie idzie od września do przedszkola. Za to zapisałam ją na gimnastykę lub akrobatykę, w zależności do której grupy się zakwalifikuje. Cieszy się bardzo i robi jeszcze więcej fikołków niż zazwyczaj 😉

Na tym etapie edukacyjnie fajnie nam się sprawdza od jakiegoś czasu pudełko, które zrobiłyśmy razem, a do którego zawartość czyli rożne zadania jej wieczorem na rano wkładam. Lubi je bardzo, sama się dopomina, dość często asystuje jej w tym Józek i to zmusza mnie to tworzenia dla niego uproszczonych wersji zadań by jej nie przeszkadzał. Nie zajmuje im to zbyt dużo czasu, bo większość i tak spędzają na podwórku. Wyglądają przy tym jak dzieci górnika i wieczorem trzeba ich odmaczać 😉 Aktualnie mają fazę na krzaki i zakładanie baz, tudzież tropienie robali 😉

taplu - taplu...

Bardzo lubię patrzeć jak razem spędzają czas, jak powoli buduje się pomiędzy nimi komitywa i uwierzcie, że czasem trudno mi utrzymać powagę jak szepczą między sobą i próbują coś ukryć przede mną :-)) Świetny jest ten czas dla nas ogromnie! Wdzięczna jestem Bogu, że nam go daje w takiej obfitości i nieustannie jestem tym zaskoczona. Każdym dniem.

Józek - lato 2018

Marcelina - lato 2018

Co nie zmienia faktu, że czasem mam ochotę wysłać ich w kosmos, zwłaszcza jak się leją i drą 😉 Józek ostatnio dobrze gryzie, a Marcelina teatralnie wrzeszczy 😉 Ciekawe jak to przeżyje Antoś 😉