Przeskocz do treści

19

 

Wczoraj zaliczyłam dzień a'la grypowy, więc po powrocie z pracy wskoczyłam do łózka i już z niego nie wychodziłam. Dziś już nawet bym powiedziała, że się dobrze mam.
Czuję się super, nawet mdłości mi prawie mijają.  Od tygodnia jestem nadwrażliwa na zapachy i za każdym razem się temu dziwię. Śledziom, świeczkom zapachowym, ludziom przesiąkniętym zapachem tytoniu i alkoholu, rozlanym sokom mówię dziękuję. Bo wiecie, mnie teraz wiele rzeczy zaskakuje w sobie samej, czasem czuję się jak widz w teatrze. To jest takie fajne! Ciekawe ile z tego będę pamiętać 😉

Powiedziałam też wczoraj w pracy o ciąży, Kierownik się ucieszył, chyba nawet prawdziwie. Dziewczyny zresztą też 🙂 Dziś doszedł do mnie pierwszy głos paniki, ale mam nadzieję, że dobrze będzie 🙂

Pomysły świąteczno - adwentowe [zwłaszcza po przeczytaniu forumowego wątku] zaczynają za mną chodzić to znaczy pierniki, wieńce adwentowe, kalendarz adwentowy itp. - coś chyba zacznę od obmyślenia strategii coby nie zginąć. Chyba zacznę dziś po prostu od nastawienia ciasta na pierniczki 😉 Zatem jest nadzieja, że nie zagadam Was ciążowo 😉
Kalendarz adwentowy chcę zrobić z zadaniami dla nas, zobaczymy co z tego mi wyjdzie. W zeszłym roku się inspirowałam i nic mi nie wyszło z tego, ale obiecuję sobie poprawę.

Zmykam.
Dobrego weekendu!

Źródło

 

3

Po komplikacjach różnych i różnistych, mniejszych i większych, pełnej euforii, całkowitym zniechęceniu [emocji nie brakuje ;-)], problemach z uśnięciem, gadaniem do późna w nocy, zmianie wariantów, propozycji i możliwości 3 razy na dobę [można rozchwiania emocjonalnego dostać] i ostatecznym ustaleniu czego mniej więcej chcemy - wycofaliśmy się z jednego a żywo zainteresowaliśmy się czym innym 🙂  Tym razem jednak Ony nie miał zastrzeżeń, spodobało się nam obojgu [w przeciwieństwie do Onego mi ogólnie raczej wiele domów się podoba, bo od razu oczami wyobraźni widzę co trzeba i gdzie zrobić, naprawić,
zmienić itd.] i jakoś tak oklapły nam emocje.

Dom znaleźliśmy sami na własną rękę, bez agencji, ale za to z bardzo skąpymi informacjami. W dodatku okazało się, że właściciel daleko mieszka i nie może nam pokazać domu. Ciekawość jednak nas zżerała w sobotę, daleko od nas to nie jest [11 km], więc pojechaliśmy obadać teren i może dzięki życzliwym mieszkańcom tej miejscowości znaleźć i zobaczyć ten dom. Udało się!!! Wprawdzie jeszcze w środku  nie byliśmy, bo to dopiero w tą sobotę, ale:
okolica na +++++
działka na +++++
dojazd do miasta na +++++
dom zewnętrznie na +++
dom  w środku na ???
dom ze zdjęć na ++++
 oraz
dom ma sześć krów - sąsiadek 😉
piękne widoki
małą ilość sąsiadów
ciszę...
Będzie ból i żal jak się nie uda. Jeszcze taki njus, który wczoraj nas zelektryzował, a może komuś się przyda, że od nowego roku zmieniają się warunki udzielania kredytów, więc musimy się BARDZO streszczać o wszelkie decyzje.
***
Imprezę mieliśmy w niedzielę - upiekłam 2 ciasta czekoladowe , cynamonowe i 'coś tam coś tam', było śmichu - hihu, okazja do dłuższej rozmowy.. Ony stwierdził, że mam wiecznie imprezową rodzinę, ale chyba mimo to dobrze mu z nami 😉
Poza tym nie wiem kiedy uciekł mi I tydzień Adwentu, ale pierniki świąteczne zastawione, wieniec adwentowy zrobiony, dziś piekę pierniczki, nasz 'super pałac' w miarę posprzątany. Teraz czas na plan menu, zakupy, sprzątanie u Rodziców i inne przedświąteczne przyjemności 😉
mój tegoroczny wieniec adwentowy 🙂
PS.
Jak dobrze pójdzie to za tydzień, dwa będę mogła dać świadectwo o nowennie pompejańskiej, o jej działaniu i skuteczności, o tym jak na początku intencja niby się nie zrealizowała, ale jednak... 🙂