Przeskocz do treści

1

Moi Drodzy!

uprzejmie proszę o wybaczenie, ale w moim mieście trwa Winobranie czyli czas zabawowo - towarzyski... tak się złożyło, że w tym roku nadzwyczaj aktywnie z niego korzystam, wprawdzie trochę 'z przymusu' moich gości....

tudzież wiecie, że na świecie pojawił się .... Tobiasz i na resztę już mi czasu brak ... jest niezwykle zajmujący i czarujący, dziś czarował mnie minkami i rączkami...

byle do piątku...

1

dziś mi Polly uświadomiła jak dawno nic nie pisałam, a ona już zdążyła nawet z urlopu wrócić 🙂
czas... skoro są takie u mnie objawy chyba powinnam zwolnić.. tylko jak to zrobić, życie niesie tyle z sobą dobrych i złych rzeczy... nabieram do wiele sytuacji dystansu, dobrze mi z tym..
najlepsze co nam się ostatnio trafiło to powiększenie rodziny o małego [jeszcze bezimiennego] mężczyznę... wczoraj się narodził, podobno jest nadzwyczaj grzeczny i spokojny, jutro będę mieć go okazję osobiście poznać i powitać na tym świecie

ostatnio mam dziwny stan - chciałabym się pożalić, wypłakać, wygadać jak mi źle, niedobrze, nie tak jak być powinno - i nie mam komu, a może raczej nie potrafię się przed nikim otworzyć, być może boję się niezrozumienia, współczucia...

może po prostu tak się nie da albo ja nie umiem...
może to tylko kolejny etap w mojej nauce latania?
jednym słowem mam dziurę na okręcie i mam wrażenie jakby jakąś dziurą ulatywała ze mnie radość życia...

do miłego...

Rozsmakowałam się ostatnimi czasy w poznawaniu siebie, dociera do mnie świadomość własnej osoby i tego kim jestem. Piękny to dla mnie czas i o dziwo największe wsparcie otrzymuję teraz od mojej, osobistej mamy. Chyba dojrzała do tego, aby pozwolić mi "fruwać" o własnych skrzydłach. Dodatkowo, a może przede wszystkim, powróciłam do regularnej modlitwy, już zapomniałam jak wiele to ułatwia i porządkuje:)

Czasem czuję się jakbym stała przed otwartymi szeroko drzwiami, za którymi jest moja przyszłość, pełna możliwości, szans i niepewności. Nie ma we mnie lęku. Wiem, że nie mogę ich przekroczyć dopóki nie będę wiedzieć kim jestem.

Czuję jak łapię wiatr w skrzydła... i nie mogę się nadziwić - potrafię fruwać!
PS. Dość sporo myślałam, żeby zamknąć blog, piszę od dłuższego czasu jakieś nijakie notki, ale jeszcze spróbuję:) Może mnie już ominął brak weny twórczej. Na materiał nie narzekam, może właśnie zbyt wiele się dzieje?:)

1

dawno mnie tu nie było, kurz trochę przykrył ten blog, ale przejechałam delikatnie odkurzaczem i chyba będzie ok;)

u mnie wielki zawrót głowy i jeszcze do końca nie potrafię się w tym odnaleźć, uporządkować sobie codzienności na nowo:)

od wtorku jestem w nowej pracy, odmłodziły mi się koleżanki i kolega, zamiast jechać 35 km, idę 15 minut pieszo, dostałam przydział lipcowy wody, swoje biurko i stertę papierów;)

telefon w sobotę zdążyłam utopić w jeziorze i mam problem, nie będę opisywać tu perypetii okołotelefonicznych, ale jutro już odzyskuję mój telefonik z nowym głośniczkiem:) po tym przykrym doświadczeniu już wiem, że bez telefonu ciężko żyć;)

aha a przed sobotą zdążyłam się pożegnać ze starą pracą i od dziewczyn z pokoju otrzymałam takie oto piękne słoniki:)

idę spać.................... tup tup tup..... 🙂 dobrych snów:*