Przeskocz do treści

6

Od tylu dni zbieram się by napisać i jakoś mi nie idzie. Trzeba nad nawykiem pisania popracować 😉 Często pojawia mi się myśl: "o napisałabym o tym na blogu", ale nim znajdę się przy komputerze to już mi to odparowuje z głowy 😉
Najlepiej odświeża mi się pamięć przy oglądaniu zdjęć 😉

Akcja słoikowa ruszyła, w tym roku pierwszy do słoików miał zaszczyt wskoczyć bób i groszek, a dalej karuzela owocowo - warzywna się kręci 😉
Kwiaty z racji mego późnego siania powoli zaczynają rozkwitać i pokazywać swój festiwal barw. Jest pięknie, a jeszcze czekam na inną późną grządkę - jej to dopiero jestem ciekawa 🙂

 

Chrzest Święty Józefa za nami a to znaczy, że bezpieczny już jest i można być spokojnym o niego. Józiu cały chrzest się uśmiechał i zadowolony był, a potem dobrze współpracował 😉
Zestresowałam się dopiero po Mszy w trakcie wydawania obiadu, bo nie poszło tak jak chciałam i planowałam. Ale generalnie chyba fajnie było 😉

Kawaler wyluzowany po gościach 😉

Chciałam się pochwalić, bo baaardzo jestem z siebie DUMNA! Sama zrobiłam stronę internetową genealogiczną i wreszcie mam nad nią pełną kontrolę :-)))
Zatęskniłam za uzupełnianiem drzewa i poszukiwaniami, a mam ogromne - kilkuletnie zaległości. Dane z pliku świadczą, iż jest 1187 osób w drzewie, ciekawe do ilu wzrośnie po uzupełnianiu 🙂
A takich dzielnych towarzyszy miałam przy pracy 😉

Józinek właśnie dziś stał się szczęśliwym posiadaczem drugiego zęba i zaczyna wędrować po kocyku odpychając się nogami. I muszę nagrać jak śmiesznie się głośno śmieje 😉

Jeśli miarą szczęśliwości dziecka jest ilość brudu i siniaków to moja Marcelinka jest bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że wyrośnie na czyste dziecko kiedyś w końcu 😉
Mój ogródek na szczęście w jej rękach jest nie zagrożony, czego się obawiałam po akcji wiosennej z kwiatkami. Za to wie co może i potrafi sama pójść na łowy 😉
Ukochanym słowem aktualnie jest 'taatusiu', a przezabawnie się słucha jak potwierdza 'taak, taak' i zaprzecza 'oooj nie, nie' - za każdym razem, nie wiem skąd jej się to wzięło, aż filmik nagrałam by kiedyś się posłuchała 😉

Gdzieś w międzyczasie gościa mieliśmy na kominie stodoły, koty pierwsze go wypatrzyły i patrzyły jak na ufoludka 😉 Nie byłoby to sensacyjne gdyby nie fakt długości pobytu - stał chyba godzinę czasu i dał przedstawienie czyszczenia piórek, rozpościerania skrzydeł itd. Cudnie to wyglądało, tylko w aparacie bateria mi padła.

Teraz to chyba posiedzę przy kompie, bo ŚDM się zaczęły to oglądam, śpiewam i zazdroszczę 😉

20

Marcelina tydzień temu chrzest przyjęła na śpiąco 😉
Karmiąc ją teraz, zastanawiam się jakimi darami ją Pan Bóg obdarzył, co w niej złożył i czy tego nie zmarnujemy, czy będziemy potrafili ją wspierać w tym rozwoju jej talentów i darów. Odpowiedź jednak na to pytanie poznamy za wiele lat 🙂
Oby pięknie wzrastała!

 

Goście dopisali i przy obiedzie się nie zmieścili, bo trochę inaczej się rozsiedli niż zaplanowałam, ale w sumie chyba dość dobrze wyszło. Ciasta pyszne przyniesiono gotowe i teraz muszę przepisy pozbierać 🙂
Sylwia z ARTCART zrobiła nam piękną dekorację bluszczową na stół z krepiny (chyba). Prezentowała się cudnie, wykonała go po prostu profesjonalnie, ze wszystkimi szczegółami i szczególikami. Polecam bardzo!

 

 

Od wtorku za to walczymy z katarem u Marceliny, którego nie widać a tylko słychać. Na początku nieodkładalna była prawie, ale już jesteśmy na prostej 🙂
Fajnie tak być w domu po naszym długim prawie niebycie. Organizacyjnie się ogarniam, a brakowało mi tego. Znowu mam poczucie panowania nad naszą rzeczywistością i kolejne plany tworzę 😉

Dom się powoli remontuje rękoma Onego i od czasu do czasu różnych Panów Pomocników. Okna już są, ścianki dwie się pną. Mieszkanie wystawiliśmy na sprzedaż i czekamy na chętnych. Pierwszą kandydatkę - klientkę już mamy tylko pod warunkiem, że uda jej się sprzedać swoje 🙂

 

salon się robi...

Będąc w wirtualnych odwiedzinach u HSLinum doszłam do wniosku, że opracuję swój kalendarz liturgiczny, który będzie uwzględniał ważnych dla nas świętych i inne ważne święta. Pewnie nie tworzyłabym tego gdyby nie fakt odkrywania przeze mnie ostatnio różnych zapomnianych świąt czy przygotowań do nich jak np. suche dni. To jakby jeden z elementów tworzenia przez nas naszych własnych domowych tradycji 🙂

Idę do Was w odwiedziny, bo zaległości mam!

PS. Rozważam zmianę adresu bloga. Czy ktoś z Was robił zmianę adresu bloga?

6

Dziś po wczorajszej burzy wreszcie rześko było i bardzo przyjemnie. Z Marceliną rządziłyśmy w domu i przyjmowałyśmy gościa 🙂

Ony pilnował remontu, a od dziś widać pierwsze efekty pracy murarzy - nasz przyszły salon nabrał właściwych wymiarów, bo się powiększył. Jedna ściana znikła i powstał otwór na drzwi tarasowe. Jutro jeszcze powstanie po przeciwnej ścianie okno 🙂 Foty będą jak zrobię czyli jutro 😉
Wreszcie COŚ widać, że się dzieje, bo trochę w zniechęcenie (tudzież zmęczenie) popadliśmy od trzech dni.
Siły odzyskaliśmy po dzisiejszym widoku 🙂
I nabrałam znowu przekonania, że uda nam się w tym roku przeprowadzka 🙂

Przygotowania logistyczne do chrzcin rozpoczęte, u nas muszą być bo gości podstawowych doliczyłam 25ciu. Plan zrobiony, goście zaproszeni, obiad zaplanowany, częściowo zadania rozdzielone. Jeszcze ciasto do opracowania. A w międzyczasie czytamy w Onym o chrzcie i modlimy się za Marcelinę, chrzestnych i ten czas. 🙂

 

a to zapowiedź jutrzejszej reklamy 😉