Przeskocz do treści

9

Dziś spojrzałam na swój dom i ogród oczami koleżanki, która mnie odwiedziła. Bardzo mi to było potrzebne, bo ostatnio miałam dołek, że nic nie idzie tak jak chciałabym żeby szło. Odświeżająco na mnie to podziałało.

Za dużo braków i niedociągnięć widzę, za dużo chwastów, a za mało tego co zostało zrobione, co pomalowane, jak pięknie warzywa i kwiaty rosną. I wyrzutów dla siebie mam za dużo, i zapominam, że człowiek ma ograniczone moce przerobowe.

Przekułam to na plan, jutro maluję przedpokój i wreszcie wiem jak ma być ostatecznie 🙂

Normalnie niczym kop energetyczny 😉

PS.

Królik nam dziś zwiał na podwórko! Była akcja łapania, aż szkoda że nikt tego nie nagrał ;-)))

 

 

 

 

6

Mój pierwszy wpis na nowym miejscu i mam nadzieję, że dobrze nam tu będzie. Wprawdzie jeszcze sporo tu do uzupełnienia i do zmiany, ale pierwszy krok uczyniony do przodu, a teraz tylko czas na pracę i udoskonalanie 🙂 Chyba najważniejszym powodem zmiany miejsca mojego blogowania jest fakt, że można notki hasłować. Drugim, który wszystko zaczął, to otrzymany, darmowy adres Zacisza Domowego 🙂  Jeszcze bardzo wielu rzeczy tutaj nie znam, się uczę i zmieniam, więc cierpliwości sobie i Wam życzę. Jesień idzie zatem szanse na realizację mego zamysłu Zacisza mam szansę zrealizować 😉

Co jakiś czas pojawia się w mojej głowie myśl o tym, by napisać na blogu ku pamięci dla nas albo podzielić się czymś ciekawym, ale jeszcze nie mam nawyku zapisywania tego. Odwykłam. A nie napisałam o ostatniej, przepięknie głośnej i radosnej zbiórce jaskółek przed odlotem, o moim planie codziennym i jego realizacji, o wyborach tego co ważne na dany moment, o kotach i kociętach czy o tym co dzieje się w ogrodzie itd. Dużo tego, aż czasem jestem zadziwiona, że życie takie bogate 😉

Józef, mający troszeczkę ponad 5 miesięcy, wczoraj zdobył 8 (słownie: ÓSMY!) ząb! Ponadto lotem błyskawicy przewraca się na brzuch i powoli czołga, śmieje głośno, czym mnie bardzo rozśmiesza, generalnie jest spokojny i radosny, zasypia ok. godziny 20 i śpi do rana z krótkim przerywnikiem na jedzenie. Podobny jest do siebie 😉 Marcelina od kilku tygodni zaczyna się go zabawiać i o dziwo chyba się nieźle razem bawią, przynajmniej głośny śmiech na to wskazuje 🙂

Marcelina wkroczyła w nowy etap rozwojowy, maluje coraz piękniej, interesuje się zabawami z innymi dziećmi, nadal poza podwórkiem królują u niej zwierzęta, klocki i książki 🙂 Obala też mity, że wychowywana w domu jest aspołeczna.

zabawy domowe

Osobiście zaś przypomniałam sobie swoje najważniejsze priorytety oraz to o czymś kiedyś bardzo marzyłam, a teraz  właśnie się realizuje! Ciągle mnie to zachwyca i budzi wdzięczność Bogu, że tyle daje. Ósmy albo dziewiąty dzień czuję jak wróciły mi siły życiowe tzn. mam MOC do działania! Nie wiem czy to chwilowe czy na dłużej, ale korzystam i nadrabiam sprzątanie, ogród, malowanie u Mamy i 100 innych spraw... Zupełnie jakby ktoś oddał mi mózg, siły i zdjął mgłę z oczu. Teraz na bezglutenową dietę powoli przechodzę - podobno przy Hashimoto owa dieta pomaga, a nie chcę gwałtownie przechodzić, bo karmię piersią. W każdym razie zamierzam przepisać z mego "tajnego" tarczycowego zeszytu do strony Zeszyt Hashimoto, może komuś to pomoże tak jak mi pomogły wpisy na innych blogach.

A ta Pani wciąż mnie zachwyca 🙂

 

6

Od tylu dni zbieram się by napisać i jakoś mi nie idzie. Trzeba nad nawykiem pisania popracować 😉 Często pojawia mi się myśl: "o napisałabym o tym na blogu", ale nim znajdę się przy komputerze to już mi to odparowuje z głowy 😉
Najlepiej odświeża mi się pamięć przy oglądaniu zdjęć 😉

Akcja słoikowa ruszyła, w tym roku pierwszy do słoików miał zaszczyt wskoczyć bób i groszek, a dalej karuzela owocowo - warzywna się kręci 😉
Kwiaty z racji mego późnego siania powoli zaczynają rozkwitać i pokazywać swój festiwal barw. Jest pięknie, a jeszcze czekam na inną późną grządkę - jej to dopiero jestem ciekawa 🙂

 

Chrzest Święty Józefa za nami a to znaczy, że bezpieczny już jest i można być spokojnym o niego. Józiu cały chrzest się uśmiechał i zadowolony był, a potem dobrze współpracował 😉
Zestresowałam się dopiero po Mszy w trakcie wydawania obiadu, bo nie poszło tak jak chciałam i planowałam. Ale generalnie chyba fajnie było 😉

Kawaler wyluzowany po gościach 😉

Chciałam się pochwalić, bo baaardzo jestem z siebie DUMNA! Sama zrobiłam stronę internetową genealogiczną i wreszcie mam nad nią pełną kontrolę :-)))
Zatęskniłam za uzupełnianiem drzewa i poszukiwaniami, a mam ogromne - kilkuletnie zaległości. Dane z pliku świadczą, iż jest 1187 osób w drzewie, ciekawe do ilu wzrośnie po uzupełnianiu 🙂
A takich dzielnych towarzyszy miałam przy pracy 😉

Józinek właśnie dziś stał się szczęśliwym posiadaczem drugiego zęba i zaczyna wędrować po kocyku odpychając się nogami. I muszę nagrać jak śmiesznie się głośno śmieje 😉

Jeśli miarą szczęśliwości dziecka jest ilość brudu i siniaków to moja Marcelinka jest bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że wyrośnie na czyste dziecko kiedyś w końcu 😉
Mój ogródek na szczęście w jej rękach jest nie zagrożony, czego się obawiałam po akcji wiosennej z kwiatkami. Za to wie co może i potrafi sama pójść na łowy 😉
Ukochanym słowem aktualnie jest 'taatusiu', a przezabawnie się słucha jak potwierdza 'taak, taak' i zaprzecza 'oooj nie, nie' - za każdym razem, nie wiem skąd jej się to wzięło, aż filmik nagrałam by kiedyś się posłuchała 😉

Gdzieś w międzyczasie gościa mieliśmy na kominie stodoły, koty pierwsze go wypatrzyły i patrzyły jak na ufoludka 😉 Nie byłoby to sensacyjne gdyby nie fakt długości pobytu - stał chyba godzinę czasu i dał przedstawienie czyszczenia piórek, rozpościerania skrzydeł itd. Cudnie to wyglądało, tylko w aparacie bateria mi padła.

Teraz to chyba posiedzę przy kompie, bo ŚDM się zaczęły to oglądam, śpiewam i zazdroszczę 😉

10

haha właśnie odkryłam, że zawirusowałam komputer. Czułam,  że technicznie za długo dobrze nie będzie 😉

Byłam dziś u fryzjera i po raz pierwszy w życiu mam poczucie jakbym była na sesji terapeutycznej... nawet nie umiem tego określić, ale dostałam MEGA kopa energetycznego, jakby ktoś mi coś w głowie przestawił, świat nowe barwy zyskał :-)))

A tylko kilka centymetrów włosów ubyło. Widocznie za dużo miałam na głowie 😉

Chyba w związku z tym wreszcie jutro malowanie krzeseł zrobię! Energię muszę dobrze wykorzystać 😉

Lubię ten stan. Najdziwniejsze, że co jakiś czas mi się zdarza i zazwyczaj wywołuje go u mnie piosenka bądź jakieś spotkanie, rozmowa, film czy książka. Ma tak ktoś jeszcze?

Trwa ileś czasu i mam poczucie, że góry mogę przenosić, mnóstwo rzeczy wtedy robię, pomysły rodzą się z prędkością światła i jestem jak nakręcona 🙂

Znaczy chwilo trwaj, bo mam listę rzeczy do zrobienia!

PS. Nadrabianie blogów tydzień albo dwa mi zajmie, bo za dużo zaległości mam. 

Przy okazji ile nowych, fajnych blogów odkrywam! 🙂