Przeskocz do treści

4

Wczoraj popołudniem zapaliliśmy po raz pierwszy w tym sezonie piec, od razu wieczór stał się przyjemniejszy. Wyjątkowo szybko w tym roku (nie zapominając, że sezon trwał do początków maja!), ale 18 stopni przy wyjściu spod prysznica to mała przyjemność 😉

dalia15 minut temu wróciliśmy z ogrodu, pozbieraliśmy pomidory, paprykę, maliny, marchewkę, buraki i owoce czarnego bzu. Kiepsko w tym roku z owocami, nawet czarny bez szybko w tym roku jest. Czekam jeszcze na Onego by wrócił z pracy, wszedł na drabinę i pozbierał na górze. Będą soki, nasze ulubione.

Piękny ogród jest o tej porze roku, kolory mają inne odcienie, kwiaty - cynie, dalie, astry i inniejsze - kwitną pełną parą, ale można zbierać nasiona już. Zresztą nasion też już nazbierałam, muszę je uporządkować, bo bałagan się zrobi.

Marcelina wybyła właśnie z domu na noc do swojej ulubionej koleżanki, Józek śpi, robota czeka, a ja piszę... haha.. dawno już tak nie miałam... nawet wyrzutów sumienia nie mam, jak dobrze pójdzie to może następną książkę zacznę, bo wczoraj skończyłam następną. Zaparłam się jakiś czas temu i czytam zaległości z mojej biblioteczki, muszę zrobić wpis o tych przeczytanych książkach, może wieczorem się uda 🙂

No i przyznam się do czegoś.... odchudzam się na poważnie, ale jestem pod ścianą - moje minimum to 25 kg. Do marca muszę się zmieścić, przed następną wizytą lekarską. Pierwszy tydzień za mną i -5kg mam. Niby mnie motywuje, ale początek trudny. Jestem na poście Daniela czy inaczej mówiąc diecie dr Dąbrowskiej.Czy warto napiszę jak skończę, pierwsze efekty zachęcają 😉

Dobrze to zachęciłam się do pracy - idę pomalować przedpokój 😉