Przeskocz do treści

28

Wracam chyba do ogarniania swej rzeczywistości, bo dopiero od wczoraj czuję, że mam wolne. Po trzech tygodniach!! Wczoraj normalnie się poczułam jakbym odzyskiwała kontrolę nas sobą i swym domem. Bardzo miłe i dobre uczucie 🙂

Powstał nawet mały plan, że najpierw chcę ogarnąć dom i różne rzeczy, które
odkładałam do tej pory na kiedyś tam, a potem będę się bezczelnie lenić.. haha.. o ile żadnych atrakcji nie będzie, bo jak na razie to prawie co dzień jakieś są. A poważnie to dopiero wczoraj zaliczyłam pierwszy dzień od miesiąca bez wizytacji toalety po jedzonku 😉

No i od wczoraj sobie myślę, że trzeba by się zainteresować, poczytać co dziecko będzie potrzebować no i zacząć COŚ zbierać dla dziecka, ale z drugiej strony to mi stale wydaje, że jeszcze duuuuuużo czasu mamy. Tylko jak poczytam albo posłucham inne kobiety to mam wrażenie, że jakaś nieodpowiedzialna jestem, bo one już gromadzą.
Jeszcze nie zdecydowałam co o tym myśleć, ale chyba coś poczytam, może jakąś listę stworzę, wszak listy i plany to ja tworzyć lubię 😉

Wczoraj poćwiczyłam pamięć i uzupełniłam dziennik Malucha, który dość niechcący stworzyłam, bo mimo iż na początku ciąży miałam zamiar go pisać to realia nie pozwoliły mi ze względu na brak czasu.
Idę coś twórczego zrobić czyli półki z książkami posprzątać, bo już chyba z rok albo półtora nie były ruszane.

Uściski serdeczne! 🙂

my future apt will be filled with a dozen of shelves with books on it - a home without a dozen of (good) books is home without a soul
może kiedyś się dorobię prawdziwej biblioteczki 😉 Źródło

13

Teraz to nawet nie ma trudności z tytułem notki 😉
Żyję, choć mam od 1,5 tygodnia spadek formy na rzecz spania. Po pracy marzę tylko o spaniu, spaniu, spaniu... gdzie ta zdumiewająca energia sprzed 2 tygodni się podziała??
Młody podobno macha już nogami i rękami tylko jeszcze tego nie czuć.W przyszłym tygodniu urocze badania mnie czekają i wizyta lekarska. Z ciekawostek ciążowych to u nas trwają zabawne rozmowy do dziecka, które jeszcze nie słyszy; zapachy mnie zaczynają co niektóre drażnić; w niedzielę po przyjeździe do Rodziców zjadałam mamie całą surówkę marchewkowo - jabłkową zanim się obiad zaczął, a na obiad już mi sił brakło 😉 I sny mam! Co noc! Wymieszana rzeczywistość z fikcją, raz mi się śniła koleżanka netowa, której na oczy nie widziałam, innym razem przesłuchanie podczas II wojny światowej, a ostatnio bieganie po lesie z dziwnymi, ale pięknymi stworkami 😉
W pracy zamierzam w czwartek powiedzieć o ciąży, coby nie było zaskoczenia i nieprzygotowania, ale i tak pewnie będzie szał.

Poza frontem ciążowym, świat jesienno - zimowy się zrobił, świeczki palę co wieczór, czekam wieczorami na Onego, jabłeczniki dwa różne zrobiłam ostatnio, ciasto dyniowe na mnie czeka, może w tą sobotę, jazzu słucham itd. Wszystko oczywiście się dzieje jak nie śpię albo jak się nie błąkam po świecie 🙂
W sobotę wreszcie odgruzowałam mieszkania do spółki z Onym i uwierzcie mi na słowo, że było prawdziwe odgruzowywanie. Wszystko przez to mnie po pracy w domu prawie nie było, ale udało nam się wyprostować kilka trudnych spraw i to jest bardzo na plus.

 

24

Zbieram się do napisania postu, zbieram i nie mogę zebrać. Jak się odzwyczajam od pisania to potem trudno mi na nowo zacząć 😉
Czas mi się prawie unormował ostatnio (i oby się długo utrzymał ten stan), tak jak lubię, tak jak tego chciałam. Mam wolne popołudnia na swoje domowe zajęcia i tak mi z tym dobrze, teraz pracuję nad częścią kuchenną. Zarówno od strony techniczno - dekoracyjnej do strony gotowania.
Otóż zamierzam się nauczyć dobrze gotować, bo doszłam do wniosku, że kiepska ze mnie kucharka. Pieczenie mi wychodzi, na umiejętność robienia przetworów nie narzekam, ale z gotowania to jestem MEGA noga. A gotować to bym chciała umieć zdrowo, smacznie i ładnie, więc trochę pracy mnie czeka 🙂

maliny na malinówkę 🙂
Od 19.09. lekarzy zamierzam nawiedzać. Proszę o wsparcie modlitewne, o mądrość dla nich. Jak do tej pory nie musiałam lekarzy nawiedzać tak teraz poznaję 😉
Tabletek hormonalnych na razie nie biorę, bo bardzo ingerują w moją gospodarkę hormonalną a nie leczą. Wzięłam na wywołanie owulacji, ale na mnie nie działają, ale już ich brać też nie będę. Choć lekarz mówi, żeby brać w kolejnym cyklu podwójną dawkę i jest to jakaś pokusa, którą jednak odrzuciłam.

Uzmysłowiłam sobie bowiem jedną rzecz, że bardzo łatwo można się wciągnąć w te wszystkie min. tabletki hormonalne i ingerujące w układ płciowy mając jedynie na celu chęć posiadania dziecka. A gdzie w tym wszystkim Bóg, Dawca Życia i Jego wola?
Podjęłam decyzję, że będę się tylko leczyć np. moją tarczycę, ale nie będę ingerować hormonalnie w organizm, bo jakoś myślę, że wtedy niczym to się nie różni od inseminacji czy in vitro - ten sam cel tylko inna metoda.
Nie wiem czy rozumiecie mój tok rozumowania, ale przyniósł mi on pokój.

Brakuje mi tylko lekarza, który spojrzał by na mnie jak na całość, bo jak na razie patrzą tylko wycinkowo nie szukając przyczyny mojej zaburzonej gospodarki hormonalnej.

W zeszły weekend w końcu udało nam się zerwać czarny bez, zrobić syrop i schować go do piwnicy, która dzięki Onemu wzbogaciła się o potrzebne jej półki, bo już nic się nie mieściło. W ten weekend za to mieliśmy własne, prywatne winobranie. Dziś już tylko słuchamy jak w butli winko bulgoce. Jak już się wybulgocze to zapraszam na konsumpcje 🙂

Sezon ogrodowy przedzimowy w pełni, chomikujemy i gromadzimy nasionka i roślinki na rok przyszły. Grzyby już u nas są, ale czasowo nie wyrobiliśmy i grzybów jeszcze nie mamy, pewnie w przyszłym tygodniu się wybierzemy.

 

 

Dziś mamy domowy dzień nawet śniadanie po Mszy zjedliśmy czyli ok 12. Na rowery mieliśmy się znowu wybrać, ale siły nam opadły i dziś jest dzień pt. Czytaj, słuchaj i rozmawiaj - jest BOSKO  😉

porannie na balkonie...

 

23

Fale dunaju znowu nadeszły.
Pamiętacie dom, który w czerwcu oglądaliśmy i z którego zakupu się wycofaliśmy ze względu, że nie chciano opuścić ceny? No to dopatrzyłam się, że dom nadal nie sprzedany i cenę trochę obniżono [a trzeba wiedzieć, że  nawet my chcieliśmy dać więcej] 😉
W czerwcu z Onym podjęliśmy jednak decyzję, że nie będziemy szukać ani kupować domu dopóki nie wyjaśni się nam jedna sprawa. Nie wyjaśniona jest nadal, a my zastanawiamy się teraz czy trzymać się tej decyzji czy działać 🙂
Ciekawe gdzie ta karawana pojedzie dalej 😉
Wczoraj na rowerach byliśmy, zrobiliśmy 24 km. A ja się  na początku zastanawiałam czy jeszcze po 15 latach jeździć umiem. Wizję miałam, że zakrętu nie zrobię i zaliczę wywrotkę. Nic z tych rzeczy - jeździć umiem 🙂 Super było! Będzie częsta powtórka i nowe trasy mamy do sprawdzenia 🙂

 

dobrego czwartku!