Przeskocz do treści

14

BALANCE to będzie moje hasło rozwojowe w 2018 roku. Nie wiem czemu, ale jakoś bardziej mi pasuje wersja angielska niż polska 😉 Wiem, wiem powinnam najpierw podsumować rok poprzedni, ale wena do tego jeszcze nie nadeszła 😉 Myśli wprawdzie już się kołaczą, zdjęć część już mam nawet przejrzane, ale jeszcze nic nie poukładane. Za to zamierzenia na nowy rok spisane już mam i niektóre wprowadzam w życie 😉 Punktów mam 12, jak zrealizuję będzie BALANCE 😉

Raczej nie podzielę się wszystkimi punktami, ale w ciągu roku powinno je być widać albo słychać, przynajmniej część.

Walczyć zamierzam dalej w tym roku o poranną modlitwę osobistą. Dłuuugo zajęło mi zrozumienie przewagi poranku nad wieczorem. Tego się nie da wyjaśnić tylko tego trzeba doświadczyć, człowiek mniej się szamota, więcej rozumie czy raczej więcej ufa w codziennych sytuacjach, życie ma po prostu radośniejsze i prostsze... Bóg przypomina o swojej miłości, że nas kocha cały czas..

Jednym z punktów są finanse domowe. Zaczęłam, a nawet już prawie skończyliśmy [bo wciągnęłam w to Onego] kurs o zarządzaniu finansami . Kurs jest darmowy i serdecznie go polecam, został przygotowany przez Michała z bloga  jakoszczedzacpieniadze.pl.
Usiłujemy od jakiegoś czasu zapanować nad naszym domowym budżetem. W zeszłym roku podjęliśmy pierwszą próbę ogarnięcia budżetu, która jednak upadła po 3 miesiącach i bardzo żałuję! Wprawdzie z długów mamy tylko kredyt hipoteczny, ale denerwuje nas, że prawie zawsze wychodzimy na 0.
Tytuł ma wprawdzie jakoby dotyczył tylko długów, ale jest naprawdę wartościowy, praktyczny i uczy przede wszystkim właściwego zarządzania swoimi finansami - układa wiedzę w głowie, otwiera oczy na błędy które popełniamy i pozwala spojrzeć z innej perspektywy na domowe finanse - daje też motywacyjnego kopa do działania.

Kolejnym punktem jest ruch i wszelka aktywność. Doszłam do wniosku, że jak teraz nie ruszę się to później może być tylko gorzej.. haha... starość przyjdzie i się zacznę rozsypywać.. haha.. Polly tak twierdzi 😉 Do tego rozpisujemy z Marceliną plan wycieczkowy na cały rok by poznawać bliższe, a potem dalsze okolice. Bardzo bym chciała by to faktycznie się zadziało. Jak dobrze pójdzie za tydzień będzie pierwsza, teraz nas znów jakiś wirus zmógł, więc musieliśmy odpuścić.

Innym punktem krótkim a treściwym jest mniej mówić i mniej krzyczeć. Komentarz zbędny 😉

Mam też punkty dotyczące dalszego remontu czy ogrodu. Chciałabym wiele, to co w zasięgu naszych możliwości [czytaj pracy] to pewnie będzie, te kosztowe chyba poczekają [ale może św. Josemaria, nasz tegoroczny patron, coś wymyśli :-)]. Ogród to zupełnie inna pieśń! 🙂 Wena mnie poniosła, mam dalszy plan zagospodarowania podwórka, rozrysowałam Onemu jakie wsporniki dla róży i ławeczki chcę, a nawet huśtawkę dla nas. Moja Mama twierdzi, że jestem 'niedohuśtana', więc nie będę sobie żałować 😉

Książki. Jak przeczytam więcej niż w tamtym roku + karton artykułów powyrywanych z gazet to będzie balance 😉 Czy ktoś jeszcze wyrywa artykuły z gazet??? Ja jeszcze je dzielę tematycznie i chomikuję 😉

Balance czyli równowaga. Poczucie spokoju już mam, z Góry. Teraz chcę powalczyć o poczucie równowagi tam gdzie mogę, by mi i innym żyło się po prostu jeszcze pełniej, piękniej, prościej. Nie wiem co uda się zrealizować, w sumie to nawet nie jest ważne, sama ta droga do celu jest ważna. Jest przygodą, rozwojem, budzi we mnie wciąż zapał i ciekawość małej dziewczynki do życia. Do dzieła! 🙂

Od tygodnia mam nową jakość życia - dzieci śpią razem w łóżku w swoim pokoju i odzyskaliśmy sypialnię dla siebie. Wprawdzie jak idę w połowie nocy karmić Józka to już tam zostaję, ale te kilka bezcennych godzin wieczornych dla siebie to raj 😉 Najzabawniejsze, że zupełnie wyszło niespodziewanie, bo my z tych co to z dziećmi śpią tak długo jak się da. Ony nawet nie wierzy w całą sytuację, że się utrzyma, ale na razie trwa tydzień i oby trwała 😉 Trochę to pokłosie naszych styczniowych chorób, dawno już nie czułam się tak przeczołgana, ale jesteśmy chyba na prostej.

Melduję, że ptaki śpiewają! Głośno i radośnie, a za półtora miesiąca bociany przylecą 🙂
Plany ogrodnicze 2017 zaczęłam opracowywać na papierze i po raz pierwszy w życiu rozrysowałam sobie plan ogrodu 🙂 Teraz jeszcze muszę przejrzeć jakich nasion mi brakuje i za 3 tygodnie zasieje pierwsze pomidory i papryki 🙂
Kury muszą poczekać na swoje 5 minut, bo teraz niby ptasia grypa panuje i kury w więzieniach siedzą. Może akurat jak je wypuszczą to my zdążymy przygotować im miejsce 😉

Wkręciłam się od dwóch tygodni w finanse domowe, w budżety, spisywanie wydatków, oszczędzanie itd.  Wkręciłam też Onego, żeby nie było że ja taka Zosia Samosia 😉 Wszystko zaczęło się dzięki odsłuchanemu "Finansowemu ninja" Michała Szafrańskiego, który prowadzi bloga "Jak oszczędzać pieniądze".
Nie jest to dla mnie zupełna nowość, bo opłaty stałe spisuję od zawsze, a i spisywałam wydatki przez 1,5 roku kilka lat temu. Dopiero jednak teraz odkryłam dlaczego pewne rzeczy było nam trudno ogarnąć w budżecie domowym. Po pierwsze nie planowaliśmy do przodu, nie wyciągaliśmy wniosków ze spisywanych wydatków, niby było wiadomo gdzie idą czy uciekają pieniądze, ale nic z tą wiedzą za wiele nie robiliśmy. Po drugie dwóch rzeczy nie uwzględnialiśmy z wyprzedzeniem - 1. kosztów prezentów, co przy naszej liczbie imienin czy urodzin w rodzinie obciąża dość znacząco miesięczny budżet - 2. wydatków występujących pojedyńczo w ciągu roku, wiedzieliśmy o nich, ale nie przygotowywaliśmy się do nich i nas "zaskakiwały" i oczywiście najgorsze były kumulacje.
Zatem od 1 stycznia spisujemy i PLANUJEMY. Za rok mogę się podzielić czy lepiej się na tym wychodzi 🙂

Zmykam, bo jeszcze końcówkę nowenny muszę dokończyć 🙂 Dobrej nocy!