Przeskocz do treści

17

Witam poniedziałkowo 😉
Właśnie wygrałam aukcję na allegro i stałam się właścicielką sokownika. Cieszę się bardzo, bo to było coś czego mi brakowała i utrudniało życie w okresie letnio - jesiennym. Radość moja jest tym większa, bo kupiłam taniej o 50 zł niż w poprzedniej aukcji, którą przegrałam 🙂
W zeszłym tygodniu zrobiłam moją pierwszą nalewkę z czerwonej porzeczki, teraz przez jeszcze 4 tygodnie będzie wygrzewać się na słońcu i nabierać mocy 😉 Orzechówka jeszcze mi się marzy tylko nie wiem czy już nie za późno, bo znowu zapomniałam wczoraj zerwać zielone orzechy z drzewa, a w mieście to ja pewnie takich nie dostanę ;-))
 Cały weekend wsiowy mieliśmy. Sobota to był dzień sądu dla kurzu, pająków, niepotrzebnych rzeczy itd. - w domu na koniec tak przyjemnie się zrobiło i jakby jaśniej 😉  Zadaniem drugim było odnalezienie naszego miejskiego kota, którego końcem czerwca wywieźliśmy na wakacje na wieś. Niestety kotka zaginęła w akcji i od 2 tygodni ślad po niej zaginął. Ony wielce niepocieszony i jego ulubionym powitaniem na wejście do domu stało się zawołanie "Gdzie jest moja Xenka?" 😉
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie 😉

 

a Pepe - szczęściarz rządzi kocią okolicą 😉
Bonusem weekendu była poranna kawa na schodach w słońcu, człowiek odzyskuje właściwą perspektywę całego dnia i żadne sprawy mu nie straszne. Coś pięknego i czarownego! I tego mi będzie brakować najbardziej 🙂
dobrego tygodnia!

7

Zbliża się kres mojej wytrzymałości umysłowej. Mózg mi dymi i się przegrzewa. Czuję się jakbym była na jakiś prochach 😉
Ale jest nadzieja, bo jest piątek i to mnie trzyma przy życiu 🙂

 

Ksenka wygrzewa się na słonku. 🙂
ps.

powraca sprawa domu, który ostatnio oglądaliśmy. Zobaczymy jak potoczą się negocjacje 😉

16

bazylia rośnie 🙂
i szczypiorek też 🙂

 

lilie wschodzą 🙂
pomidorki wzeszły i wyciągają łepki ku słońcu 🙂
Xenka na rekonwalescencji 😉
I to by było po pracowitym, słonecznym, ogrodowym weekendzie 🙂

7

Normalnie Elphame zmobilizowała mnie dziś do napisania posta, znaczy dała znak życia po 2 latach posłuchy blogowej i to mnie wielce ucieszyło 🙂
Zakręcona czasowo jestem jak zwykle, bo wiele się dzieje.
Kot już niby doszedł do siebie po operacji (nawet nie wiem czy o tym pisałam), ale wylizał się w nieodpowiednim miejscu i szwów wszystkich nie zdjęto. Dziś idziemy na ciąg dalszy.
Jutro zakończenie seminarium, więc teoretycznie będę mieć więcej czasu 🙂
Zaliczyłam (dosłownie!) endokrynologa i jestem rozżalona 🙁
Cały tydzień miałam popołudniowe wizyty i cierpię na nadmiar, ale lepsze jest to, że jednocześnie mam wielką ochotę na spotkanie z jedną taką 😉
Za to nasionka już mam i wreszcie je dziś wysieję 🙂
I zakupy wreszcie muszę dziś zrobić, bo światło, ketchup, musztarda i sałata w lodówce 🙂

dobrego weekendu!