Przeskocz do treści

17

Wpadłam na chwilę, bo ciągle brakuje mi czasu. A nie da się po prostu być zaangażowanym na całego w wiele spraw, tylko nieustannie trzeba wybierać te konieczniejsze, te ważniejsze. No i wybieram raz lepiej raz gorzej. Ja nie umiem się nie angażować w całość, albo robię coś całą sobą albo wcale.I mam tego skutki - brak czasu 😉
Obiecuję sobie solennie, że od wtorku zwalniam, za tydzień w piątek chyba wezmę wolne i będę mieć dłuugi weekend na... czyszczenie politury moich mebli.
Jak widać poniżej w końcu dotarłam do zdjęć zakupionego kredensu oraz stołu z krzesłami. Wprawdzie jakoś mało wyraźne są, ale lepszy rydz jak nic. Nie wiem tylko czemu nie ma zdjęcia stołu, jakiś taki chochlik 😉
dobrego i radosnego weekendu 🙂

 

 

 

PS.
Mamy od soboty nowego lokatora - kotkę 2,5 miesięczną - znajdę, ale okazała się być chora na 'kocią grypę' i zaraziła nam starą kotkę. Młoda jest skacząca, biegająca i w ogóle życie z niej tryska, wraca do zdrowia, ale stara kocica kiepsko się ma, nie może coś się wykaraskać. Trzeci dzień karmię i poję ją na siłę, antybiotyki coś nie pomagają, chyba dziś znowu czeka nas wizyta u weterynarza :/ Tylko nie wiem jak to zrobić, bo dwie konferencje mam i muszę się dobrze przygotować, jak zwykle grafik się sypie...wrrrr... :/

7

mam dylemat czy powinnam tu pisać na temat naszego oczekiwania na dziecko, a raczej starania się o nie... czasem myślę, że to zbyt intymne, że się nie da... dalej nie wiem czy się da, ale od czasu do czasu będę coś skrobać w tym temacie, aż ogłoszę radosna nowinę 😉
więc 'ze starającego się' tematu..
zrobiłam badania p/różyczce i toxoplazmozie, wyniki ok, ale dostałam jeszcze skierowanie na awidność co pozwoli ustalić czy chorowałam niedawno czy dawno... oby dawno 🙂
dodatkowo prowadzimy czasem z Onym ciekawe rozmowy, choć Ony częściej uważa że nie ma dziecka nie ma tematu... osobiście się nie nakręcam i wychodzę z założenia co ma być to będzie, a jak nie ma być to też tak będzie...
kot nasz już prawie nie wytrzymuje upałów... leży plackiem, dycha, nie chce jeść i zrzuca sierść, a raczej dużo sierści.. nawet miauczeć nie chce za bardzo... wygląda przy tym bardzo śmiesznie, a reakcję odruchową jedynie można u niego uzyskać psikając go wodą, wtedy bym powiedziała, że speeda dostaje 🙂
w kalendarzu pomimo niby-wakacji zatrzymałam się na dniu 14 lipca i dziś cięzko się zdziwiłam stwierdzając że jest 23! czyli prawie koniec miesiąca... pracy mam taki ogrom, jak chyba na początku jak do niej przyszłam i sierpień nie zapowiada się pod tym względem lepiej... czasem mózgiem nie ogarniam, więc zabieram się za mniejsze rzeczy, aby chociaż 'coś' zeszło z biurka...

dobrego i radosnego weekendu 😀

PS. Zapomniałam zaprosić za Kantadeską do Zielonej Góry na Festiwal Piosenki Rosyjskiej, ja wprawdzie się nie wybieram, ale innych zapraszam 😉

1

wczoraj poległa u nas w domu choinka i wszystkie ozdoby świąteczne, pozostały jeszcze na placu boju dwie świąteczne świeczniki ;-)
Od czwartku wreszcie będe mieć na stałe internet w domu czyli będzie koniec "męki", bardzo mi go brakuje i wiele rzeczy mam do tylu, łącznie z opłatami, przedłużaniem prenumerat itd... może  uda mi się też wygospodarować więcej czasu na bloga.. choć tu mam wątpliwość, życie małżeńskie jest bardzo zajmujące, tak na dobrą sprawę dopiero się poznajemy, odkrywamy siebie nawzajem, swoje wady też - to wszystko jest bardzo fascynujące, bywa też bardzo zaskakujące:-D

Szukamy teraz chętnych na wynajem mojego starego mieszkania, bo wreszcie po choróbskach, świętach i innych pożeraczach czasu udało się nam posprzątać i wywieźć resztę rzeczy z niego. Jesteśmy już po pierwszych oglądających i wszystkich przeraża moja maciupeńka kuchnia, która liczy ok. 1,8 m2.  Wprawdzie wszystko co potrzebne się mieści, ale co by nie powiedzieć jest mała.:-D

Ostatnio mamy przednią zabawę z naszą kotką, bo kupiliśmy jej zabawkę z dzwonkiem na kijku i Ony macha, biega z nim a za nim kot. Wyobraźcie sobie to: dorosłego faceta ganiającego z kijkiem a za nim szalejący kot, ja pękam ze śmiechu, wygląda to szalenie komicznie limo

dalej nie podsumowałam roku 2009, ale za to odzyskałam w większości dane ze skasowanych partycji mego komputera i wielce z tego powodu szczęśliwa !!

byle do wiosny!