Przeskocz do treści

6

Mój pierwszy wpis na nowym miejscu i mam nadzieję, że dobrze nam tu będzie. Wprawdzie jeszcze sporo tu do uzupełnienia i do zmiany, ale pierwszy krok uczyniony do przodu, a teraz tylko czas na pracę i udoskonalanie 🙂 Chyba najważniejszym powodem zmiany miejsca mojego blogowania jest fakt, że można notki hasłować. Drugim, który wszystko zaczął, to otrzymany, darmowy adres Zacisza Domowego 🙂  Jeszcze bardzo wielu rzeczy tutaj nie znam, się uczę i zmieniam, więc cierpliwości sobie i Wam życzę. Jesień idzie zatem szanse na realizację mego zamysłu Zacisza mam szansę zrealizować 😉

Co jakiś czas pojawia się w mojej głowie myśl o tym, by napisać na blogu ku pamięci dla nas albo podzielić się czymś ciekawym, ale jeszcze nie mam nawyku zapisywania tego. Odwykłam. A nie napisałam o ostatniej, przepięknie głośnej i radosnej zbiórce jaskółek przed odlotem, o moim planie codziennym i jego realizacji, o wyborach tego co ważne na dany moment, o kotach i kociętach czy o tym co dzieje się w ogrodzie itd. Dużo tego, aż czasem jestem zadziwiona, że życie takie bogate 😉

Józef, mający troszeczkę ponad 5 miesięcy, wczoraj zdobył 8 (słownie: ÓSMY!) ząb! Ponadto lotem błyskawicy przewraca się na brzuch i powoli czołga, śmieje głośno, czym mnie bardzo rozśmiesza, generalnie jest spokojny i radosny, zasypia ok. godziny 20 i śpi do rana z krótkim przerywnikiem na jedzenie. Podobny jest do siebie 😉 Marcelina od kilku tygodni zaczyna się go zabawiać i o dziwo chyba się nieźle razem bawią, przynajmniej głośny śmiech na to wskazuje 🙂

Marcelina wkroczyła w nowy etap rozwojowy, maluje coraz piękniej, interesuje się zabawami z innymi dziećmi, nadal poza podwórkiem królują u niej zwierzęta, klocki i książki 🙂 Obala też mity, że wychowywana w domu jest aspołeczna.

zabawy domowe

Polecam Wam książkę "Małe kroki. Codzienne inspiracje dla mam". Na dzień dzisiejszy jest idealna dla mnie - na każdy dzień przeznaczone są 3 punkty: Przemyśl, Módl się i Działaj. A dlaczego? Bo zaniedbałam codzienną modlitwę osobistą, a ta książka na nowo wyrabia u mnie ten nawyk. Może komuś też się przyda 🙂

Osobiście zaś przypomniałam sobie swoje najważniejsze priorytety oraz to o czymś kiedyś bardzo marzyłam, a teraz  właśnie się realizuje! Ciągle mnie to zachwyca i budzi wdzięczność Bogu, że tyle daje. Ósmy albo dziewiąty dzień czuję jak wróciły mi siły życiowe tzn. mam MOC do działania! Nie wiem czy to chwilowe czy na dłużej, ale korzystam i nadrabiam sprzątanie, ogród, malowanie u Mamy i 100 innych spraw... Zupełnie jakby ktoś oddał mi mózg, siły i zdjął mgłę z oczu. Teraz na bezglutenową dietę powoli przechodzę - podobno przy Hashimoto owa dieta pomaga, a nie chcę gwałtownie przechodzić, bo karmię piersią. W każdym razie zamierzam przepisać z mego "tajnego" tarczycowego zeszytu do strony Zeszyt Hashimoto, może komuś to pomoże tak jak mi pomogły wpisy na innych blogach.

A ta Pani wciąż mnie zachwyca 🙂

 

8

Szalenie cudne jest uczucie bycia w domu, czucia się bezpiecznie i we właściwym miejscu. Dziś chodzę i nie mogę się temu nadziwić i nacieszyć 🙂 

Z Marceliną uskuteczniałyśmy dziś całe popołudnie patriotyczne wychowanie śpiewając na cale gardło piosenki powstańczej Warszawy. Uwierzcie, że Marcela potrafi śpiewać 😉 a nawet marsz imitować 😉 

Powstanie Warszawskie zawsze czułe nuty w moim sercu wzbudza i zawsze dziękuję Powstańcom, że walczyli. Teraz będę czytać książkę Barbary Wachowicz "Bohaterki Powstańczej Warszawy". 

A śpiewając, tańcząc i podskakując zrobiłyśmy majonez z kaszy jaglanej, jak ochłonie w lodówce to będę próbować, wygląda znakomicie! 

 Czując coraz bardziej się oswojona z miejscem, nową organizacją naszego czasu wpadłam w szał organizacyjny 😉 

Od razu zaczęłam pełną piersią oddychać, nowe projekty uruchamiać, spisywać, tworzyć plany prac i ogrodu, pomysły mnie zalewają 😉 wreszcie mam poczucie odzyskiwania władzy nad swoim życiem. 

18

Już ostatnio sobie obiecywałam, że częściej pisać będę, ale jakoś mi nie wychodzi. Życie płynie zbyt wartkim strumieniem, za dużo się dzieje.

Wprowadziłam kilka udoskonaleń organizacyjnych w domu [przyznałam się wreszcie sama przed sobą, że uwielbiam wszelkie planowania, organizacje, innowacje w prowadzeniu domu, bo do tej pory jakoś kryłam się z tym] i dla samej siebie. Najbardziej jestem zadowolona z codziennej samoprzylepnej karteczki z wyznaczonymi 6 zadaniami (sprawami) na dzień. Spisuję je wieczorem dzień wcześniej albo rano przy kawie. Ta metoda u mnie spisuje się znakomicie, wreszcie wychodzę z zaległości drobnych spraw, które do tej pory czekały na "kiedyś-tam", bo były rzeczy ważniejsze, a w sumie narastały i denerwowały mnie. Polecam! 🙂

W międzyczasie zaczęłam tworzyć naszą Księgę Rodzinną. Świetna zabawa, a ile się człowiek naśmieje z własnych przygód i nawzrusza wspomnieniami to jego 😉
Zrobiłam już stronę tytułową + strony poszczególnych etapów naszych dziejów, napisałam wstęp oraz uporządkowałam rocznikowo nagromadzone "skarby". Teraz trzeba wybrać zdjęcia, puste strony wypełnić treścią i okładkę zrobić. Mam już nawet pomysł jak to później w całość spiąć 🙂

Czytam ostatnio książkę "Tysiąc darów" o odkrywaniu wdzięczności za codzienność, o otwieraniu oczu na codzienne dary, które otrzymujemy.
Początek książki jednak mnie jakoś odrzucał i wcale nie miałam ochoty na więcej, ale po kilku dniach wróciłam do niej i przeczytałam fragment ze środka na chybił - trafił. I trafiło  mnie, wciągnęła. Nie jest jednak książką, którą czyta się hurtem [przynajmniej dla mnie], raczej należy czytać powoli i odkrywać, artykułować dary, które się otrzymuje...  taki dobry czas dla mnie samej.. mam poczucie, że moje oczy dostrzegają więcej i chyba więcej mam radości 🙂

 

Znalezione obrazy dla zapytania tysiac darow
polecam!

W kolejnym międzyczasie nawiedziłam dwóch lekarzy. Jeden podał mi dobrą wiadomość, bo potwierdził, że nie muszę się przejmować moją przysadką, a drugi okazał się przyjaznym człowiekiem z wiedzą! 🙂 Znaczy leczę się wreszcie :-))))

 

6

Żeby nudno nie było, żeby kolejny post nie był o braku czasu i tym podobnych historiach to się podzielę weekendem 🙂
Piątkowe popołudnio - wieczór był  bardzo domowy czyli taki jak ostatnio nam się często zdarza i dzięki temu stał się naszym ulubionym czasem całego tygodnia. Nigdzie nie trzeba jechać, brak dodatkowych zajęć i obowiązków, można być w domu, muzykę włączyć, dobrej herbaty w spokoju się napić, ciasto (tudzież ciasteczka) upiec, spokojniej porozmawiać, książkę poczytać - no wiecie pełna, prawdziwa, niczym nieskrępowana wolność 🙂
Sobota zaczęła się u nas wcześnie, bo w sobotę to ja mam zawsze wrażenie, że im szybciej wstanę tym więcej soboty mam. Korzystam zatem z tego dobrodziejstwa i to jedyny poranek w tygodniu, kiedy lubię rano wcześnie wstać 🙂 Tym razem rankiem po śniadanku zaliczyliśmy okoliczny targ celem zaopatrzenia się przedzimowego. Naszą największą zdobyczą była poszatkowana kapusta, którą późnym wieczorem ukisiliśmy z kminkiem i nasionami kopru nieźle się przy tym bawiąc (wczoraj do obiadu już była super!) 🙂 W planie było zakupić 10 kg kapusty, a Ony na targu się rozochocił i kupiliśmy 30 kg 😉 W międzyczasie byliśmy u moich Rodziców, doprowadzając nieco ogródek do stanu zimowego, i na imieninach, których miało nie być (to taki myk rodzinny, niby nie ma a są) 😉
Niedziela. Hmmm... wyspałam się nareszcie i taki niespieszny czas był, do Teściowej poszliśmy na obiadek i do kościoła na 16.30 dopiero (nasza rocznicowa Msza św. była :-)). A tych którzy przyszli zaprosiliśmy do siebie na jabłecznik, fajnie było, pośmialiśmy się, z dzieciakami poganialiśmy i był koniec dnia 😉
Poniedziałek - pracujący był, ale popołudnie niczym piątkowe 😉
Wtorek - wyjazdowo - rodzinny, a o 19.30 padłam wykąpana do łóżka z książkami dr Dąbrowskiej i już nie wstałam 🙂
I tu proszę Państwa szykuje się u nas w domu rewolucja kuchenna, bo po przeczytaniu tych książek nabrałam ochoty na zmiany w naszym żywieniu - zamarzyły mi się na co dzień kasze, kiełki, więcej warzyw, mniej mięsa. Zamarzyły mi się - zobaczymy jak z realizacją pójdzie 🙂

[z netu] - w takim garnku kisiliśmy 🙂

 

dobrego ultra krótkiego tygodnia  😉