Przeskocz do treści

12

Nerwowo od kilku dni mamy, bo znaleźliśmy klienta na nasze mieszkanie, ale on nie mógł znaleźć na swoje. I znalazł! I do końca tygodnia się okaże czy dostanie kredyt, a na 90% otrzyma. A nerwowo jest, bo jakoś tak przeprowadzka staje się realna i niby człowiek o tym wiedział, ale i tak jest zaskoczony 😉 hehe coś się kończy, coś zaczyna. A my z remontem w lekkim polu, a przynajmniej takie mamy poczucie. Teraz jednak nie za wiele zależy od nas tylko kolegi naszego czy uwinie się szybko z instalacjami.
Ja pewnie zaniknę z netu na jakiś czas, bo z komórki pisać nie umiem, ale za to pewnie Was odwiedzać częściej będę, bo to umiem 😉

W moim przypadku rezygnacja (lenistwo!!!) z planowania obiadów negatywnie się na nas odbija, bo mam poczucie pustki w głowie i nigdy nie wiem co mam gotować, że nie wspomnę o zakupach. To jakiś koszmar od jakiegoś czasu. A było już dobrze! Nawyk chyba za słabo wykształciłam w sobie 😉
Przemyślałam temat, poszukałam fajne blogi kucharskie i.... zdecydowałam się, że stworzę własną szkołę gotowania swego hehe... Będę się uczyć się zdrowe i smaczne obiady gotować, a wcześniej je planować, co jednocześnie ułatwi mi robienie zakupów 🙂
Na pierwszy rzut w sobotę zrobiłam TE kotlety. Mniam!

pyszne!

Święto mam swe osobiste, bo Marcelina od dwóch dni nie jest ubrana na różowo znaczy do właściwych ubranek urosła 😉
I wrześniowy Mikołaj ją nawiedził w niedzielę - nadmiar zabawkowy powstał.
I głośno krzyczy "aaaaaaaaaaaa" i "eeeeeeeeeeee".
I rozmawia ze słoniem Stefanem długo i namiętnie podgryzając mu trąbę przy okazji 😉
I siedzi mi na kolanach już.
I przestała być malutką dziewczynką, taką tyci - tyci. Duża się zrobiła 😉
I 3 miesiące już skończyła.

 

PS. Postępy blogowe zrobiłam, bo jednak COŚ działam 😉

25

Dziewczę nasze już ma 5 tygodni, gdzie większość swego czasu spędziła chyba na świeżym powietrzu. Jak widać powyżej zadowolona raczej z tego jest 😉
Wczoraj i dziś spędzamy w domu, bo nadrabiamy domowe zaległości, przyjmujemy położną na kolejną wizytę, chłoniemy miejski klimat póki możemy i siedzimy na komputerku 😉
Na dzień dzisiejszy pazurki rosną, więc piłujemy, waga wynosi 4710g, co świadczy o tym, że mamusia ma dobre mleczko i fryzjer chyba by się niedługo przydał 🙂
W nocy budzi się na zmianę pieluchy i karmienie 2- 3 razy, a czasem zdarza się jeden raz. W dzień jest coraz bardziej aktywna, bo i częstsze karmienie i bawić się chce, ale śpi też, co mama sobie bardzo chwali 😉 Nasz dzień w sumie ma uporządkowany tylko ranek i wieczór, reszta dnia przebiega w zależności od okoliczności, nastroju Marceliny, spraw do załatwienia itd.
Bardzo lubię na nią patrzeć, na jej grymasy, minki, zabawne ruchy, uśmieszki, wytykanie języka.... normalny, prawdziwy cud. Równie urocze jest słuchanie i patrzenie za jej relację z tatą, a tata jej się już nie boi i jest coraz pewniejszy w kontaktach z Marcelą 🙂

Ja w sumie zapomniałam już, że rodziłam. Na wsi muszę sobie stale o tym przypominać, żeby się nie przeciążyć i sobie nie zaszkodzić.

11 sierpnia odbędzie się Chrzest Święty. W piątek sprawę załatwiłam formalnie, chrzestnych mamy wybranych i poproszonych, teraz pozostaje sprawa zaproszenia gości i organizacji obiadu 🙂

 

PS. Pamiętam, że obiecałam napisać o "Odpoczynku wieczoru". Napiszę!
PS.2. Ciacho pysznie wyszło w międzyczasie wg tego przepisu 🙂

 

10

Pączki hiszpańskie popełniłam dziś według TEGO przepisu. Wyglądają i smakują bosko! Szybciutko się robią i mało zabawy z nimi. Zastanawiam się jeszcze nad chrustami wg Kamy, ale o ile już to dopiero jutro 😉

2013
Baśkowy pączek 2013

Maluch wczoraj kręcił się po całym brzuchu, nawet nie wpadłabym na to, że to możliwe.. hehe.. bardzo to było zabawne. Dziś byłam krew oddać, a w piątek do lekarza się udaję, więc będzie okazja być może dowiedzieć jakiej płci ów Maluch jest 😉
Dorobiłam się wreszcie spodni ciążowych i byłam bardzo zaskoczona różnicą, jest mi teraz o niebo wiele lepiej, nawet nie myślałam, że było już mi tak ciasno 😉

A domowo dziś naszło mnie natchnienie do przeorganizowania swej osobistej i domowej organizacji. Nie wiem czy pamiętacie, ale w 2011 roku wymyśliłam swój własny Projekt 2011 [klik]na zorganizowanie siebie i domu, ponieważ uwielbiam wszelkie plany, listy itd. Do tej pory on jakoś funkcjonował, lepiej lub gorzej, ale jednak. Teraz jak zmienił mi się tryb funkcjonowania to przestał on być realny. Zatem dziś na nowo go poprzestawiałam i dostosowałam do moich możliwości dnia dzisiejszego.
Dodatkowym bonusem było wyciągnięcie dziś moich notatek i pomysłów na prowadzenie finansów domowych, co nieco już zmieniłam, ale nimi się dopiero zajmę, może jutro póki mam wenę twórczą 😉

 

15

Dziś spałam snem sprawiedliwego do 10.20! Jak się obudziłam to w szoku byłam 🙂
U nas dziś na obiad robię zapiekankę ziemniaczaną [KLIK] jakoś poczułam wenę twórczą i chęci ziemniaczane, ale zachcianek ciążowych nadal nie mam, no może poza korniszonami. Ony się śmieje, że wyjem nasz cały zapas z piwnicy nim wiosna nastanie 😉

 

W ramach przywoływania wiosny i wszelkich jej przebłysków zasiałam kiełki i co drugi dzień dosiewam nowe, cudnie smakują. I rzeżuchę zasiałam 🙂
Poza tym mam mega lenia, jakaś bliżej nieokreślona ociężałość mnie dopadła. Zatem korzystając z niej udaję się pod kocyk z książką 🙂

 

A jeszcze chciałam się pochwalić, bo nabyłam śpiewnik ks. Siedleckiego z 1928 roku. Pośpiewałam sobie z Onym i pośpiewam jeszcze 🙂