10

Tydzień minął nie wiem kiedy, towarzystwo nie pozwala mi zapomnieć o sobie, więc teraz mam prawie awersję do wszelkich towarzyskich spotkań, a tu święta idą. A w zasadzie prawie już są, bo jutro rano wyjeżdżamy. Wczoraj po raz pierwszy chyba od trzech tygodni miałam energie do działania, dla mnie to tak odmienny stan, że nie mogę się nadziwić, że wiele rzeczy muszę wręcz robić wolniej, bo się tak męczę. Wcześniej tak nie miałam.

Dziś miałam kuchenny dzień, zrobiłam pierników sztuk dwie, rybkę po japońsku i paszteciki z farszem grzybowo - kapuścianym. Właśnie ostatnia partia w piecu. I choinkę ubraliśmy, ale ogólnie moje siły są ograniczone i nawet za bardzo dekoracji nie ma, bo dopiero dziś powyciągałam z poprzednich lat a nowych nie miałam siły i weny robić, więc będziemy się zadowalać tymi 😉

Piernik 2012

 

* * *

 

Życzymy Wam błogosławionego, radosnego, spokojnego czasu świętowania narodzin Jezusa. 
By narodził się w Waszych sercach, domach i w nich pozostał.
 
Basia &  Ony

 

8

Tydzień minął nie wiem kiedy, jakoś tak tydzień uciekł z kolejnymi atrakcjami 😉
Od początku września zapisuję w kalendarzu pod każdym dniem choć kilka słów o tym co się działo danego dnia, bo nie ogarniałam czasoprzestrzeni i w sumie na koniec tygodnia nie wiedziałam co robiłam w poniedziałek czy wtorek. Fajnie się to sprawdza, bo dzięki temu mam chwilę by zatrzymać się nad codziennością. Plusem jest też fakt, że nie mogę sobie wyrzucać, że nic nie robiłam 😉

W międzyczasie mieliśmy gościa na pół dnia, fajnie było, nawet pozwolił mi chłopak farbami pomalować 🙂

Kto zgadnie co to niebieski jest? 😉

W drugim międzyczasie oczyściłam i pomalowałam wreszcie półeczkę. Mam wizję gdzie będzie wisiała, ale muszę zmobilizować Onego do wiertarki. Tego jeszcze urządzenia przy wierceniu się boję 😉

Dziś robiłam Pani Emkowej pyszne ciasteczka z pestkami dyni i słonecznika [KLIK], następnym razem dodam chyba jeszcze kawałeczki czekolady. Jutro zrobię zdjęcia (jak ostaną jeszcze) i się pochwalę 😉
Na koniec ostatnią partię spaliłam i mamy uroczy smrodek unoszący się po domu 😉

ostatnia lawenda 🙂

 

Jutro czas ogródkowy! Dobrej soboty! 🙂

 

20

Od piątku do poniedziałku balowaliśmy na północy Polski poznając Onego rodzinę, było fajnie. Nasłuchałam się historii rodzinnych, z zapałem oczywiście zaczęłam spisywać, drzewo znów się rozrasta. Myślę, że dość lekką ręką dobiję do 1400 osób 😉
Program mi tylko się zdeaktualizował, muszę wykupić coś tam - coś tam, no i się zastanawiam czy warto czy może trochę to inaczej zrobić. Na szczęście dane są 🙂
Wtorek był dniem emocjonującego spotkania z ojcem Onego, którego wreszcie poznałam. Dobrze było, choć wszyscy się tym mocno stresowali 🙂
Wynik mam z rezonansu - nie mam guza, ale mam 5 mm torbiel. To podobno lepiej. Nic teraz czekam na początek cyklu, by zacząć brać nowe leki i podjąć nowe starania 🙂
W sobotę będę robić buraczki wg TEGO przepisu i jeszcze ogórki jak znajdę w przyzwoitej cenie. Popołudniem pójdziemy na szukanie czarnego bzu, bo już u nas w pełni dojrzały jest - SOKI będą!
Niby czasu jak zwykle mi brak, ale jakoś wszystko posuwa się do przodu 😉