Przeskocz do treści

19

Ten weekend był zaplanowany w inny sposób, bo miał się odbyć Kurs Filip, który się nie odbył i dzięki temu został nam darowany weekend do zagospodarowania na nowo.
Budząc się w sobotę rano, miałam cudne uczucie, że mamy sporo czasu, nic nas nie goni, do niczego nie jesteśmy zobowiązani. Po niespiesznym śniadania i kawie wyruszyliśmy na poszukiwania łóżka oraz stołu z krzesłami. No, niekoniecznie wszystko na raz 😉 Dzięki temu dojechaliśmy w końcu na Bazar Staroci, moje zafascynowanie starymi meblami wzrosło, Onemu się spodobało (a to było ważne dla mnie), znaleźliśmy tyle cudnych rzeczy i potwierdziło się, że podobają nam się te same. Łóżka wprawdzie nie kupiliśmy, ale od soboty jesteśmy szczęśliwymi właścicielami pięknego stołu z rzeźbionymi nogami, sześciu krzeseł oraz nadprogramowo kredens (?) na pięknych rzeźbionych nóżkach z witryną :-)))) Dziś przyjeżdża towar do domu i będziemy z Onym świętować nasze zakupy 🙂
Chcielibyśmy się tez skusić na kilka rzeczy jeszcze, może nam się uda dziś przy odbiorze i Wam zaprezentuję.
Zakończyliśmy sobotę na koncercie Anny Marii Jopek  i było czarownie. Czarownie to ostatnio moje ulubione słowo. Ania jest urzekająca swoją osobowością, sposobem bycia, bawi się głosem, muzyką.. czuć sprawiającą całemu zespołowi ogromną radość z grania, bycia na scenie...
na nowo JĄ odkryłam i czuję się zaczarowana 🙂
Źródło: AMJ - oficjalna strona
niedzielnie byliśmy w lesie i chadzaliśmy mniej więcej takimi ścieżkami....
PS. Zapomniałam się jeszcze podzielić, że byłam w kinie na filmie z Julią Roberts "Jedz, módl się i kochaj" - poza widokami, muzyką - film raczej nudny i za bardzo nie polecam 🙂
dobrego tygodnia

11

w ostatnim czasie udaje nam się z Onym wygospodarować sporo wolnego czasu na różne drobne przyjemności, na spacer wieczorową porą, obejrzenie filmu, długie pogaduszki, wędrówki po różnych leśnych zakamarkach.. może to skutek przebytego urlopu, chorowania Onego? nie wiem, ale to taki fajny czas, zupełnie tak jak pisała w komentarzu Kantadeska to jest NASZ czas i bardzo dobrze nam z tym 🙂
 
Ony już w zasadzie wrócił do siebie, choć zdarza mu się narzekać, że on jeszcze chory i niby taryfę ulgową chce w domu, ale nici z tego.. wredna żona po prostu jestem hehe 😉
Zdecydowałam, że jednak na studia teraz nie idę, ale od marca. Myślę, że tak będzie dla mnie lepiej, poza tym będę mieć wyjaśnioną sprawę pracy, bo mam umowę do końca roku, a co tu dużo mówić kwestia finansowa była dość istotnym argumentem.
Po podjęciu tej decyzji od razu lepiej mi się zrobiło na duszy, oddam się moim różnym zamiłowaniom domowym, które od jakiegoś czasu żywo we istnieją.. moja E. śmieje się ze mnie, że to instynkt rodzinny się we mnie odezwał  i świadczy o rychłych zmianach..  oby tak było 😉 
O moich przetworach co nieco wiecie, ale zabrałam się też za przemalowanie na jeden kolor - złamanej bieli - ramek i koszyków, a w tym tygodniu będę szlifować i malować krzesła. Nie mam jeszcze pomysłu na umieszczenia miejsca do pracy, tak aby nas oboje zadowoliło. Dziś  po pracy się wybieramy do sklepu z używanymi rzeczami, braciszek mój zareklamował, że dobre rzeczy można znaleźć za przyzwoitą cenę i w dodatku 200 m od domu 🙂
 
Polecam Wam film do obejrzenia - miłego oglądania 🙂
 
 
 
dobrego, słonecznego tygodnia  🙂

1

dawno mnie nie było... bardzo dawno... wpadłam w jakąś dziurę czasoprzestrzeni, bardzo chciałabym się z niej wydostać, a nie umiem, nie mogę znaleźć wyjścia... budzę się w poniedziałek i za chwilę już jest piątek, weekend nie podchodzę do komputera, bo mam przesilenie tygodniowe 😉

ostatnio byłam na szkoleniu trzydniowym w Warszawie i na nowo odżyły we różne pragnienia, które głęboko pochowałam w sobie.. nie wiem dlaczego ale Warszawa zawsze na mnie tak działa, że pragnienia które uśpiłam, na które nigdy nie miałam odwagi albo możliwości tam budzą się, nabieram pomysłów na ich realizację... przeważnie dla mnie dobrze się to kończy, bo wzmaga to moją energię do działania i realizowania marzeń, nawet tych głęboko ukrytych...

w sobotę wieczorem pojechaliśmy do Poznania na Misterium Męki Pańskiej, coś pięknego! Wielki szacunek dla realizatorów, aktorów... piękna gra świateł, muzyki i przede wszystkich aktorów.. Misterium jest zrobione z dużym rozmachem, podzielone sceny, czasem miałam wrażenie jakbym obrazy oglądała, sceneria piękna.. Polecam wszystkim na przyszły rok, naprawdę warto zobaczyć. Tu podaję link, można podejrzeć filmik Misterium - strona

od jutra rozpoczynam zaległy urlop, bo zostało mi jeszcze 5 dni.... tego się trzymam, bo jestem bardzo przemęczona i czasem po prostu padam na pyszczek, co mnie bardzo martwi, ale co tam... wiosna przyszła 🙂

z życzeniami aby Wielki Tydzień przyniósł jak najwięcej przeżyć i zrozumienia...

1

nic tak mnie nie denerwuje jak ludzka głupota i wścibstwo... właśnie ostatnio mam z tym styczność, zwłaszcza ze wścibstwem.. wróciła koleżanka po 1,5 rocznym niebycie w pracy... wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że wszędzie się wciska, bardzo przy tym krzycząc.. wyczerpujące to...

tydzień zakończyliśmy z Onym balem karnawałowym w przebraniu, Ony się przebrał za człowieka, a ja hmmm.. jakby to określić chyba za Panią Wiosnę :-D wczoraj jeszcze nie odczuwałam skutków naszego szaleństwa, ale dziś rano nie mogłam ruszyć nogą, przejście do łazienki było wyczynem, ale dałam radę nawet dojść do pracy;-)muzyka była świetna, nawet jak człowiek usiadł na chwilę to rytmy same rwały do tańca:-)

Z nowości w Baśkowie.
Pierwsza mało przyjemna, bo Ony stracił pracę... Prawie dostał nową, by po kilku etapach rekrutacji na końcu stwierdzono, że jednak się im nie odpowiada, mimo iż agencja stwierdziła że był najlepszym kandydatem... zobaczymy jak sytuacja dalej się rozwinie, oby nie trwała zbyt długo bo Onego chyba rozniesielimo
Druga jest bardzo przyjemna, bo na wrzesień mamy zaplanowany wyjazd do Toskanii (dla mnie to czarowne miejsce już od dłuższego czasu ale do tej pory tylko bardzo książkowo i wirtualnie), znaleźliśmy dość tanie noclegi, dodatkowe osoby.. teraz zapanować urlop, z moim raczej nie będzie problemu,  a Onego trudno zaplanować, bo nie ma na razie pracy ;-)

Trzecia jest równie wielce radosna, bo w końcu nadszedł czas wykorzystania mojego zaległego urlopu, od czwartku do wtorku mam wolne, po drodze jeszcze kilka dni pojedyńczych by zakończyć marzec tygodniowym wolnym :-D

życzę Wam równie krótkiego i radosnego tygodnia  ;-)