Przeskocz do treści

6

U progu lata... by nie rzec, że w środku lata, bo pogoda w tym roku jakby zwariowała 😉 Dzięki temu moja wdzięczność Panu Bogu, że jestem w domu z każdym dniem rośnie. Jesteśmy na etapie podglądania motyli, ptaków, wszelkich robaczków, owadów i każdego żywego stworzenia. Sama zazdroszczę swoim dzieciom dzieciństwa - beztroski, radości z odkrywania świata, zabawy, wolności.. Niezwykle twórcze i cenne jest to nasze wspólne przebywanie, rozwijanie - moje i ich, poznawanie świata 🙂

Jestem aktualnie na etapie poszukiwania lornetki i dobrego atlasu ptaków oraz owadów. Motyle mamy i są w ciągłym użyciu. Internet jest fajny (polecam stronę Oczami makro), ale wersje książkowe lepsze. Propozycje mile widziane 🙂

zacisze domowe

Dla zainteresowanych edukacją domową - co to jest, jak wygląda, kto może zacząć itd. zapraszam na stronę Ani i Agnieszki - Więcej niż edukacja, gdzie można się zapisać też na cykl webinarów. Były już dwa - jest możliwość ich odsłuchania, ale będą następne - naprawdę polecam! Dużo rzetelnej i konkretnej wiedzy podanej w przystępny sposób. Jest też możliwość zadawania pytań. Sama strona jest ciekawa i bardzo inspirująca.

zacisze domowe

Mi osobiście prowadzenie edukacji domowej wreszcie krystalizuje się i układa w całość. Przy całej mojej sympatyzacji ED od kilku lat, dopiero teraz nabieram pewności, że jest możliwe w naszym wykonaniu, że trzeba spróbować, że to może być nasza droga rozwoju nie tylko dzieci, ale całej rodziny. Trochę chyba to też jest tak, że zaczynamy się czuć pewniej w rodzicielstwie, zaczynamy wiedzieć co ważne i co ważniejsze w wychowaniu, na nowo określamy czy konkretyzujemy jak chcemy by nasze dzieci się kształtowały, czy chcemy by rozwijały się harmonijnie czy tylko jakimiś obszarami w oddzieleniu od siebie.

Ja w sposób szczególny widzę jak Pan Bóg mnie/nas prowadzi, rozwija, oczyszcza. Najbardziej jestem wdzięczna za postawione jakiś czas temu pytanie: co jest moim/naszym pragnieniem a co jest chceniem innych w naszym życiu? I czy mamy odwagę żyć w pełni po swojemu wbrew zrozumieniu innych? To pytanie sprawiło, że otworzyły mi się oczy i stanęłam w prawdzie.

zacisze domowe

 

Ps.

U progu lata rosnę, imię dla Trzeciaka chyba już mamy, ogród szalej i nawet nie mam większych zaległości.... ale o codzienności to zrobię kolejny wpis 😉

Mam w kolejce 3 wpisy o książkach, bo czytam nadal namiętnie i muszę je wreszcie skończyć.

 

4

Wczoraj popołudniem zapaliliśmy po raz pierwszy w tym sezonie piec, od razu wieczór stał się przyjemniejszy. Wyjątkowo szybko w tym roku (nie zapominając, że sezon trwał do początków maja!), ale 18 stopni przy wyjściu spod prysznica to mała przyjemność 😉

dalia15 minut temu wróciliśmy z ogrodu, pozbieraliśmy pomidory, paprykę, maliny, marchewkę, buraki i owoce czarnego bzu. Kiepsko w tym roku z owocami, nawet czarny bez szybko w tym roku jest. Czekam jeszcze na Onego by wrócił z pracy, wszedł na drabinę i pozbierał na górze. Będą soki, nasze ulubione.

Piękny ogród jest o tej porze roku, kolory mają inne odcienie, kwiaty - cynie, dalie, astry i inniejsze - kwitną pełną parą, ale można zbierać nasiona już. Zresztą nasion też już nazbierałam, muszę je uporządkować, bo bałagan się zrobi.

Marcelina wybyła właśnie z domu na noc do swojej ulubionej koleżanki, Józek śpi, robota czeka, a ja piszę... haha.. dawno już tak nie miałam... nawet wyrzutów sumienia nie mam, jak dobrze pójdzie to może następną książkę zacznę, bo wczoraj skończyłam następną. Zaparłam się jakiś czas temu i czytam zaległości z mojej biblioteczki, muszę zrobić wpis o tych przeczytanych książkach, może wieczorem się uda 🙂

No i przyznam się do czegoś.... odchudzam się na poważnie, ale jestem pod ścianą - moje minimum to 25 kg. Do marca muszę się zmieścić, przed następną wizytą lekarską. Pierwszy tydzień za mną i -5kg mam. Niby mnie motywuje, ale początek trudny. Jestem na poście Daniela czy inaczej mówiąc diecie dr Dąbrowskiej.Czy warto napiszę jak skończę, pierwsze efekty zachęcają 😉

Dobrze to zachęciłam się do pracy - idę pomalować przedpokój 😉

Letnia niedziela, prawdziwie letnia niedziela nam się dziś trafiła, a na dodatek tak jak od dawna marzyliśmy czyli we własnym gronie, bez wyjazdów i bez wizyt. Pogoda idealna i czas zabukowany dla nas 😉

Zatem świętowaliśmy niedzielę leniwym śniadaniem, udziałem we Mszy św., łapaniem motyli, długim spacerem, zrywaniem pierwszego ogórka, kawą na tarasie, starą książką odkrytą na półce, bieganiem za piłką, rozmowami niezbyt nawet przerywanymi, modlitwą, pysznym ogródkowym obiadem, wąchaniem kwiatów i podziwianiem przyrody, patrzeniem z Marcysią w niebo i podglądaniem ptaszków..... dużo dziś dobrego, naszego czasu było!

Czyli dobrze nam się marzyło 🙂

czarna porzeczkahortensjamaklawendawerbena