Przeskocz do treści

Letnia niedziela, prawdziwie letnia niedziela nam się dziś trafiła, a na dodatek tak jak od dawna marzyliśmy czyli we własnym gronie, bez wyjazdów i bez wizyt. Pogoda idealna i czas zabukowany dla nas 😉

Zatem świętowaliśmy niedzielę leniwym śniadaniem, udziałem we Mszy św., łapaniem motyli, długim spacerem, zrywaniem pierwszego ogórka, kawą na tarasie, starą książką odkrytą na półce, bieganiem za piłką, rozmowami niezbyt nawet przerywanymi, modlitwą, pysznym ogródkowym obiadem, wąchaniem kwiatów i podziwianiem przyrody, patrzeniem z Marcysią w niebo i podglądaniem ptaszków..... dużo dziś dobrego, naszego czasu było!

Czyli dobrze nam się marzyło 🙂

czarna porzeczkahortensjamaklawendawerbena

11

tak wyglądał nasz lipiec 2012 😉
Podsumowanie lipca jest na zdjęciu powyżej. Dalej już będzie sierpniowo 😉
Zeszły tydzień był trudny organizacyjnie, bo sporo spotkań miałam, ale obyło się bez większych wpadek. Gościliśmy u nas Jinię, która zatrzymała się u nas na noc. Wieczór okazał się zbyt krótki i miałam wyrzuty sumienia, że zbyt gadatliwa byłam 😉
Domowo leżę i kwiczę, nawet ogórków nie mam! Co niektórzy straszą mnie, że już dawno po sezonie ogórkowym. Nie dam się i dziś idę na rynek to się okaże czy to prawda, obym przeżyła cenę ogórków.
Na rekolekcje pojechałam, do ostatniej chwili się wahałam i walczyłam, ale nie żałuję!
Nie znałam wcześniej ani Niepokalanek (które prowadziły rekolekcje) ani bł. m. Marceliny Darowskiej. Jej spojrzenie na kobietę, kobiecość, małżeństwo, wychowanie jest bardzo bliskie mym przemyśleniom. To jakby stworzenie mi możliwości zgłębienia tego i niedryfowania. Najbardziej się jednak zdziwiłam, że dostałam odpowiedzi na moje pytania, wątpliwości, które od jakiegoś czasu mnie męczyły, na które nie potrafiłam sobie odpowiedzieć ani odpowiedzi znaleźć.
Jedna z konferencji była prowadzona przez małżeństwo, które dało świadectwo, bardzo pozytywne, o życiu małżeńskim. Bynajmniej nie było to przedstawione słodko i różowo, ale  bardzo realistycznie, że wymaga sporo pracy, wysiłku, ale za to daje to radość, poczucie szczęścia.Niby człowiek to wie, ale fajnie tak zobaczyć na innym, żywym, prawdziwym przykładzie.
Dużym plusem były rozmowy z innymi dziewczynami, które przyjechały przynajmniej z połowy Polski, człowiekowi od razu się oczy otwierają oczy na pewne rzeczy, życie 🙂
Wczoraj uświadomiłam sobie jaką otrzymałam łaskę po rekolekcjach - głęboką wdzięczność Bogu za mego męża. Nie umiem ująć tego w słowach, wcześniej już byłam wdzięczna, ale teraz jakby dostałam pełną świadomość i robię to pełnym sercem.
W październiku są kolejne i z bardzo dużym prawdopodobieństwem też się wybiorę. Klasztor w Obrze piękny, warunki fajne. Polecam!

 

4

Tego lata brakuje mi właśnie takich wieczorów jak dziś: ciepłych, ze śpiewem świerszczy, zapachem skoszonej trawy i lawendy... jest cudnie i spać się nie chce! 🙂
Zaczęłam chodzić na nowo pieszo do pracy, by nałapać więcej słońca, nacieszyć się póki jest, wszak trzeba naładować akumulatory. Brakuje mi przyrody, ogrodu na co dzień. A na ogrodzie dyniowate rosną, mieczyki szaleją, bo rozkwitły się pięknie i co przyjeżdżam to nowe kolory się  pojawiają.
Przedpokój skończony - uff, teraz ta przyjemniejsza część czyli wystrój, mam nawet plan do realizacji i oby się udał. Został na pokój do pomalowania, a teraz już musimy go zrobić, bo dziurki pozaklejaliśmy i wzorki na ścianie zostały 😉 Zadziwiona w sumie jestem tym malowaniem, po cichu coś tam myślałam, ale lenistwo mnie ogarnęło i nie chęci opuściły, ale spontanicznie zaczęliśmy i niedługo koniec 😉 Biało teraz będzie prawie wszędzie i choć nigdy tak nie myślałam to podoba mi się i bardzo jestem zadowolona z efektu. Biały nam wyszedł dość niespodziewanie, bo miała być złamana biel, ale umęczyliśmy się bardzo przy malowaniu zamalowywaniem kolorów i powiedzieliśmy sobie nigdy więcej 😉

2- 5.08. wybieram się na rekolekcje dla kobiet o kobiecym geniuszu do Obry, gdyby ktoś miał chęć to zapraszam 🙂