Przeskocz do treści

3

ostatnio cały czas przypomina mi się Tato - jego spojrzenie, ręce, śmiech, szczegóły rozmów, gesty, głośne śpiewanie, jego twarz, to co lubił a najbardziej jego odchodzenie, żegnanie się...
tak bardzo za nim tęsknię...
bardzo...
i chyba ciągle się czuję zaskoczona jego nieobecnością..

 

Przez pierwsze pół roku po śmierci jak wracałam z pracy to całą drogę wyłam, modliłam się i powtarzałam "narobiłeś nam kłopociku Tatku". Teraz pustka jeszcze jakby większa...

 

 

18

Od jakiegoś czasu czułam potrzebę pisania listów, takich w kopercie i ze znaczkiem, ale brakowało mi na to czasu. Może po prostu czułam pewną nieśmiałość i było to niezłą wymówką, bo odwykłam od pisania i jakoś nie widziałam jak się do tego zabrać. Kiedyś nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, pisałam sporo i często. Do dziś mam całą korespondencję zachowaną w kartonach w piwnicy, a jak się przeprowadzałam do męża to chciał je wyrzucić, bo niby zbyt dużo tego było do noszenia 😉 Te cenniejsze mam na regale i czasem do nich wracam.
Teraz o dziwo stanowi to dla mnie problem, kilka mam nawet zaczętych i nigdy nie wysłanych. Listy jednak pisze się inaczej niż email i czułam jak narasta we mnie chęć. Przedwczoraj usiadłam z dobrą herbatą w dłoni, wieczór skłonił ku refleksji i popełniłam list! Poczułam się jakbym nowe skrzydła otrzymała, jakbym wolność odzyskała 😉
Dziś idzie do Adresatki 🙂
Piszecie listy?
pomidory na balkonie oszalały 😉

 

3

Pogoda piękna u nas, słońce świeci, niebo błękitne, temperatura znośna i nadzieja we mnie jest, że utrzyma się ten stan do jutra co najmniej 🙂
Ambitnie podchodzę do tego weekendu i mam niezłą listę do wykonania.
Zatem jutro od rana rządzimy w ogródku, przebieram nogami jak małe dziecko, nie potrafię wnet usiedzieć w pracy. Gdyby nie fakt, że Ony dziś popołudniem pracuje to jechalibyśmy już na wieś dziś [Po wcześniejszych próbach nadal marzy nam się coś swojego. Fajne jest to, że wiemy coraz więcej czego chcemy i gdzie, teraz chyba tylko pozostaje nam czekać na okazje :-)].
W międzyczasie jutro zamierzam zostać fryzjerką, kucharką, cukiernikiem, sprzątaczką, a na deser duszą towarzystwa 😉

Wymyśliłam sobie bowiem, że będę co miesiąc organizować spotkania babskie, które rozpoczniemy Różańcem, a potem będą pogaduchy i ciacho. Na razie u mnie w domu, a potem się zobaczy. W każdym razie Ony na ten czas ma złożone wypowiedzenie z domu 😉
Zdam relację po weekendzie, bo mamy teraz w sobotę pierwsze spotkanie. Jeśli ma kto chęć to zapraszam 🙂

PS.1.  Proszę o modlitwę za mego brata, o zdrowie dla niego, bo choroba wróciła.

PS.2. Czy u Was też tak jest, że blogi na liście czasem się nie aktualizują?

Przymierzam się do zrobienia takiej tablicy do kuchni, tylko w jaśniejszym kolorze 🙂 Źródło

7

Normalnie Elphame zmobilizowała mnie dziś do napisania posta, znaczy dała znak życia po 2 latach posłuchy blogowej i to mnie wielce ucieszyło 🙂
Zakręcona czasowo jestem jak zwykle, bo wiele się dzieje.
Kot już niby doszedł do siebie po operacji (nawet nie wiem czy o tym pisałam), ale wylizał się w nieodpowiednim miejscu i szwów wszystkich nie zdjęto. Dziś idziemy na ciąg dalszy.
Jutro zakończenie seminarium, więc teoretycznie będę mieć więcej czasu 🙂
Zaliczyłam (dosłownie!) endokrynologa i jestem rozżalona 🙁
Cały tydzień miałam popołudniowe wizyty i cierpię na nadmiar, ale lepsze jest to, że jednocześnie mam wielką ochotę na spotkanie z jedną taką 😉
Za to nasionka już mam i wreszcie je dziś wysieję 🙂
I zakupy wreszcie muszę dziś zrobić, bo światło, ketchup, musztarda i sałata w lodówce 🙂

dobrego weekendu!