Przeskocz do treści

10

Generalnie to prowadzimy letnie życie w pełni, mamy sporo różnych spotkań, wizyt, małych wycieczek. Jak jeszcze dorzucimy dary z ogrodu, słońce, ciepło, lemoniadę i arbuzy to mamy pełnię letniego życia 😉 Z pewnym jednak rozrzewnieniem pomyślałam, że dziś ostania niedziela sierpnia! Zmobilizowana się dziś poczułam, by napisać ku pamięci o Marcelinie 😉 Zaskoczyła nas dziś ogromnie i tak bardzo, że do teraz co chwilę o tym myślę.

Zaskoczyła nas dziś swą odwagą. Była u nas zaprzyjaźniona rodzina i pod koniec ich wizyty Marcysia woła mnie na słówko, bym zaprosiła wszystkich do jej pokoju na jej występ. I zaprosiłam. Goście przyszli, kto mógł to usiadł (o krzesłach też M. pomyślała) i po krótkim kłopocie z cd zaczęła tańczyć. Na początku z lekką tremą a później na luzie po prostu tańczyła. Było to dla nas całkowite zaskoczenie, bardzo przyjemne i radosne. Zupełnie się tego po niej nie spodziewałam i tak bardzo się cieszę, że ma w sobie tą wewnętrzną odwagę do realizacji swych pragnień 🙂

Letnie tempo...

Byliśmy w szkole Marcelinę zapisać do zerówki w edukacji domowej, decyzję pozytywną mamy dostać na początku września wraz z nowym rokiem szkolnym. W związku z tym myśli moje intensywniej, zwłaszcza w sierpniu, krążą wokół nauczania domowego. Pomysłów mam trochę i zastanawiam się jak inne mamy ogarniają kwestie organizacji nadmiaru pomysłów 😉 Zapytałam się nawet HSlinum i @Mama.mnie.uczy, ale pomysły organizacyjne mają podobne do moich 😉

W zeszłym tygodniu byliśmy u logopedy i od września będziemy chodzić na zajęcia, ponieważ musimy wyćwiczyć kilka rzeczy. Bardzo fajne było to pierwsze spotkanie, zobaczyłam jak ćwiczyć i jak współpracuje M. z innymi.

Nasze życie jest dość intensywne, ale 15 sierpnia to był dzień kombo 😉 W naszej parafii powstała od kilku lat tradycja pielgrzymowania od jednej z wsi należących do parafii (co roku z innej) na odpust do kościoła parafialnego. W tym roku wzięliśmy w tym udział, było do przejścia ok. 10 km i z dziećmi jak najbardziej się da 🙂 Później szybki obiad w domu, wyskoczyliśmy na festyn do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie z racji święta Wojska Polskiego, a na koniec spotkanie rodzinne na grillu.

W międzyczasie krążymy tu i tam, ostatnio dość intensywnie pieszo, a to na imieniny, urodziny, rocznice 😉 Nawet czasem mam poczucie, że zbyt intensywnie i zaczynam po cichu marzyć o długich wieczorach. Zabawne, że jesień wcale nie zapowiada się spokojniej 😉

wiecznie boso 😉
Dzień z Powstaniem Warszawskim

01 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego mieliśmy dzień tematyczny z Powstaniem Warszawskim. Dzień wcześniej wieczorem przed snem opowiedziałam im trochę o powstaniu i zapowiedziałam, że jutro w sposób szczególny będziemy się zaznajamiać z tematem.

Najpierw rano każdy z nas czyli Antek, Józek i Marcysia (ja nie, bo nie mam ;-)) ubrał się w narodowe koszulki, a do śniadania grały nam piosenki z Powstania Warszawskiego. Zaskoczyłam się, że wiele osób jeszcze nie pamięta o tym szczególnym dla Polaków dniu. Przekonałam się o tym, bo pomagaliśmy w przygotowaniu obiadu dla pielgrzymów, którzy akurat przechodzili przez naszą wieś i mało kto skojarzył czemu akurat dziś mamy te koszulki. Zrodziło to trochę fajnych rozmów 🙂

W ciągu dnia Marcelina zadawała wiele pytań, więc było sporo opowiadania. Nauczyliśmy się piosenki "Warszawskie dzieci" i poczytaliśmy jedną książkę w temacie (co uświadomiło mi, że mam jeszcze sporo braków w księgozbiorze ;-)), pomodliliśmy się o 15.00 koronką za Powstańców, staliśmy na baczność o 17.00 po uprzednim wyjaśnieniu sygnału, a wieczorem oglądaliśmy w tv Zakazane piosenki (i trochę jeszcze pośpiewaliśmy).

W ogrodzie i zagrodzie

W ogrodzie widać letnie życie, ale z dużą domieszką późnego lata by nie powiedzieć, że czuć jesienią. Wieczory już dłuższe, bociany odleciały, jaskółki gromadzą się na sejmikach i trajkoczą, kopciuszkowi wylęgły się młode, nasiona zbieramy, powoli porządkuję ogród, sezon główny pomidorowy uważam za zamknięty, choć jeszcze trochę będzie...... dużo by wymieniać 🙂

Nudy nie ma i jeszcze długo nie będzie 😉

Na pomidory w tym roku nie mogę powiedzieć złego słowa, są cudowne! Postawiłam na klasyczne, stare odmiany i to był strzał w dziesiątkę. Urosły znakomicie. W przyszłym roku powtórka 😉

Pomalowaliśmy kuchnię, spisałam wszelkie wymiary i będziemy mogli teraz obmyślać strategię kuchenną, bo następny większy wydatek to będą meble w kuchni! Mam wielką nadzieję, że nic innego nie wskoczy na listę pierwszeństwa.

Ponadto zainspirowałam się u @Tygrysimy na biblioteczkę, porozmawiałam z Onym i będziemy robić zimą swoją! Nie mieszczę się już książkami, zrobiłam im generalny przegląd i co mogłam to wydałam/sprzedałam (resztki mam do sprzedania/oddania na olxie). Reszty nie oddam 😉 Dziecięca biblioteka mieści się ledwo, ledwo.

I więcej już nie napiszę co wymyśliłam albo czym się zainspirowałam, bo mam ograniczony czas na realizację 😉

Mamy kolejny fragment działki zasiany trawą dzięki ogromnej pracy Onego, jeszcze dwa i będzie komplet! W tym zakresie wyprzedziliśmy plan o 2 lata 🙂

Pewnie zapomniałam o tysiącu spraw, o których chciałam napisać, ale Antek wzywa to lecę 😉 Takie to nasze letnie życie płynie 😉

Jest deszcz, jest radość 😉

8

Naprawdę nie wiem kiedy mi ta ciąża mija. Mam wrażenie, że niedawno był początek a to już 27/28 tydzień! Myśli moje krążą coraz częściej koło porodu i przygotowania domu. Jeszcze nie umiem się określić czy chce walczyć o poród siłami natury czy poddać się cesarskiemu cięciu. Jakaś spora część mnie chce walczyć, ale mam lęk, że skończy się jak zwykle. No nic, muszę jakąś strategię obrać, by nie stracić spokoju 🙂 Nasz Trzeciak to podobno chłopak i jak się potwierdzi przy porodzie to będzie Antoni 🙂

Sama mam się chyba dobrze, brzuch mi rośnie - muszę jakieś zdjęcie zrobić na pamiątkę, często już mi przeszkadza w wykonywaniu różnych czynności co mnie czasem śmieszy a czasem złości 😉 Ogromnie cieszę się z tego Życia, które noszę w sobie. To wielki zaszczyt i radość! Wielkie obdarowanie.

zacisze domowe

Pierwszy etap wakacji mamy za sobą. Byliśmy nad morzem w Niechorzu, skorzystaliśmy z pogody i trochę z naszych nóg. Było cudnie - kocham słońce, piasek, wiatr, spacery i fale! Mam duże poczucie niedosytu, ale w tym roku już chyba nie damy rady. Tym razem to Marcelina nie bała się wody, a Józek się bał, ale strach przełamany na falach 😉

zacisze domowe

http://www.kolej.rewal.pl/

Zrobiliśmy wycieczkę Kolejką Wąskotorową do Parku Wieloryba.  Generalnie pozytywnie się zaskoczyłam, bo fajnie został przygotowany/zaaranżowany, można się dowiedzieć sporo nie tylko o wielorybach - są makiety ryb, skorupiaków wraz z opisami i ciekawostkami. Niektóre makiety są ogromne, naturalnych rozmiarów, więc dzieciom łatwiej wyobrazić sobie wielkość ryb czy innych stworzeń morskich. Ciekawostką jest ptaszarnia z papugami, można wejść do środka, obserwować i karmić ptaki. Szkoda tylko, że nie są opisane.

zacisze domowe

Dziś zaczęłam listę zadaniową - przedporodową robić, bo to fajnie porządkuje różne zaległości. Lista jest dość szeroka, bo obejmuje swoim zakresem oprócz dzieciowych spraw, różne typowo domowe i ogrodowe zadania 🙂  Lubię ją! Noworodkowych rzeczy jeszcze nie mam żadnych poza wanienką... haha.. ale po niedzieli jadę odebrać wózek, bo nasz dokonał żywota 😉

zacisze domowe

Susza w ogrodzie daje się mocno we znaki, zwłaszcza moim kwiatom. Trudno mi to przeboleć, bo moje tegoroczne oczekiwania były o wiele większe, głównie na nowych rabatach... ahh... czuję się mocno ograniczona. Sezon ogórkowy właśnie rozpoczynamy i po niedzieli ruszam z akcją "Ogórki w słoiki". Przetworów trochę już zrobiłam, najbardziej jestem uradowana wiśniami w syropie i dżemem truskawkowym 🙂

zacisze domowe

zacisze domowe

zacisze domowe

Marcelinka miała 5 - te urodziny, zrobiłyśmy tort, więc się pochwalę 😉

zacisze domowe

Kot się w międzyczasie narodził i poszedł już w dobre ręce 🙂

zacisze domowe