Przeskocz do treści

1

nie mogłam ominąć dziś koncertu Cesarii Evory - skoro był w Zielonej Górze - i udało mi się być w doborowym towarzystwie:)

nie powiem słyszałam o niej wcześniej, ale nie na tyle by się nią zainteresować:) śpiewa bosko, jakoś tak nostalgicznie ale z rytmem... zafascynowała mnie... i tyłeczkiem przy tym chciało się kręcić;)
jak mnie zechcą to od września idę na taniec brzucha:)) chodzi ktoś? od roku męczę co niektórych [a raczej niektóre] i w końcu chyba się uda :)))) dobra i pełna pozytywnych myśli idę chlupu, chlupu, poczytać i lulanko:)

dobrych snów:)

Tu można poczytać więcej o Cesarii i koncercie :
http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35160,4149120.html

2

to dziś się podzielę mym WIELKIM szczęściem
słucham od 2 lat płyty, którą dostałam w prezencie od siostrzeńca z Chicago z poleceniem: posłuchaj to świetna, rewelacyjna, po prostu zniewalająca płyta... płyta była przegrana i nie było ani jej nazwy ani kto śpiewa, gra...
a więc jak zaczęłam słuchać to do dziś nie mogę skończyć:)))))) urzekła mnie całkiem, zakochałam się na amen:))) szukałam swego czasu kto to mógłby być, ale słabo mi poszło;)

dziś odkryłam dzięki Trójce:)))))) słucham sobie w pracy Trójki, a tu leci moja pioseneczka, zamarłam, nawet koleżance nie pozwoliłam oddychać;) no i usłyszałam tylko że śpiewa Gąsiennica.... hehe myślę: już ja Cię dziś znajdę, nie uciekniesz mi, nawet chciałam zadzwonić do Trójki :)).... ale oto niech żyją Google i moja skromna inteligencja:))) ZNALAZŁAM!!!!:)))))) to płyta Andrzeja Brandstattera "Moje pocieszenie"... nie mogę dalej uwierzyć swemu szczęściu, że ją dziś znalazłam:))))))))))))))))))

tu można posłuchać na jego stronie fragmentów:)
http://www.brandstatter.pl/mp3_mov.html
od razu dostałam nowej fazy w słuchaniu:))))))

1

zrobiłam ostatnio dwa odkrycia muzyczne: Geppert i Zucchero..:-D niezmiernie mi się podoba jak śpiewa Edyta G., nigdy wcześniej jakoś nie wsłuchiwałam się w Jej śpiew.. po prostu miodzio0:-). Cóż, a Zucchero...powalił mnie na kolana  hehe.. naprawdę słucham non top, przypadkiem odkryty i ciekawe jak długo będzie u mnie na mojej top liście:-D.. no tyle z moich nowości muzycznych:-]..

*
piękny dziś dzień był... byłam na dłuuuugim spacerze w lesie i równie dłuuuugiej rozmowie z przyjacielem płci żeńskiej, powróciłam bogata w:
róznokolorowe liście!!,
piękny uśmiech od ucha do ucha:-D,
ciekawą rozmowęwiadomość,
wypoczęte oczy(o_o),
radę od szczerego sercaobcy,
pomysł na aranżację pokojulimo,zmęczone nogi;-),
najświeższe ploteczkio:-),
...,
radośc w sercuserce.
I to tylko jeden spacer, a jak wiele dał...

*
szczęśliwa jestem......bardzo.....aż tak bardzo, że trudno mi uwierzyć.. i chcę tylko wierzyć, że można byc tak bardzo szczęśliwym...

hmm...nie wiem od czego zacząć...hehe:-D.. dawno tu mnie nie było, ale już jestem, więc zabieram się do pisania, bo wiele mam do napisanialimo... zacznę od zaprezentowania moich nowych Top One muzycznych, no może nie nowych, ale ostatnio mnie na nowo wciągnęły..czyli Trzecia Godzina Dnia!!POLECAM!! jak ktoś lubi muzyke gospelową.... a druga to muzyka z filmu "czasem słońce czasem deszcz" - !!REWELACJA!! - i film dobry i muzyka...teraz chodze i tylko tyłeczkiem kręcę hihi:-D

...i zdążyłam wrócić dziś w nocy o 2.30 z Krakowa, ze spotkania z Benedyktem XVI.. zamiast jechać 6-7 godzin jechałam 12... nie powiem żebym siedziała w pierwszym rządku:-), ale nie po to jechałam.... najważniejsze, że tam byłam, w miejscu i w tym czasie... cieszę się z tego ogromnie...

wiecie powiem Wam jedną scenkę....mokre, lepiace błoto, zapadające się po kostki w nim nogi, skarpetki mokre,zmęczenie długą jazdą albo czuwaniem na Błoniach, 20 metrowe kolejki do toi-toi itd..... ktosik idzie (przede mną) i mówi do kolegi:

  • Ale inni mają gorzej.

- A to czemu? -pyta drugi

  • Bo ich tu nie ma.

Szukając odpowiedzi na pytanie po co ta "impreza" cała, można w tym krótkim dialogu ja znaleźć...niech żałują Ci wszyscy których tam nie było:-D.. tak myslę, że z tego spotkania, z tej Eucharystii bardzo wyniosłam... byłam pełna podziwu (i lekkiej zazdrości) dla tych młodych którzy czuwali na Błoniach...umocniłam się tym wysiłkiem, który musiał każdy ponieść by na te Błonia pzryjść, być i odejść... umocniłam się tą radością i miłością wzajemna, którą można było wyczuć mimo zmęczenia...ale też i tą jednośćią ludzką, przecież normalnie jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi, pewnie nigdy już się nie spotkamy, ale tam stanowiliśmy jedność, stanowiliśmy jeden Kościół i w dodatku cały, bo z Następcą Piotra.. cieszę się, że należę do tego Kościoła, który jest stale żywy i daje możliwośc rozwoju, bo Kościół to nikt inny jak my wierzący, kazdy człowiek z osobna, tylko my tego nie czujemy na codzień.... a Benedykt tak jakoś przypadł mi do serca:).. i muszę chyba sprawdzić moje fundamenty, by były zbudowane na skale:-]... ehh to na teraz tyle..

pozdrawiam cieplutko