7

Falstart nastąpił, tego domu nie będzie, kobieta zaczęła zbyt kręcić, więc się wycofaliśmy. Ciekawe ile takich falstartów nas czeka jeszcze 😉
Bonusem całej sytuacji jest fakt, że z Onym zbliżamy się do siebie coraz bardziej, rozumiemy się lepiej, mam poczucie jakby uczestniczenia w przygodzie, której akcja dopiero się rozwija, to takie rozwijające dla nas jest.
Na pocieszenie dla nas będziemy malować  sypialnię, dziś postaram się powynosić książki - znaczy akcję MALOWANIE  zaczniemy 😉

moje balkonowe pomidorki 🙂
A tak w ogóle to pomidory mi na balkonie rosną, kwiaty kwitną, koperek na zimę już zamroziłam, dziś to samo uczynię z natką pietruszki.
Czy ktoś ma pomysł co można zrobić z czerwonych i białych porzeczek? Na ten rok brak mi koncepcji.

 

piwonie kwitną...
Miałam wczoraj cudne spotkanie z moja siostrą, do dziś jestem pod wrażeniem! Taki dobry, owocny czas dla nas. Miałam natchnienie, zebrałam się, zapakowałam po pracy w samochód i zawitałam do niej popołudniem. Wiecie to jest jakby odkrywanie jej na nowo, poznawanie, zbliżanie się do siebie, jakbym dostała nową siostrę 🙂
Wiem, ze niektórzy mogą się dziwić, ale nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dzieli nas spora różnica wieku i tak naprawdę dopiero od kilku lat nawiązujemy bliższą, dorosłą relację. A to jest takie fajne!
nagietki rozpanoszyły się w ogrodzie i wyglądają cuuudnie 🙂
 Mam awersję do pracy, nie mam do niej serca, żadnej przyjemności, satysfakcji. Trudne to dla mnie, nie pamiętam, żebym miała taką sytuację. Wychodząc z domu rano mam wrażenie jakbym robiła to za karę, wbrew sobie. Malkontenctwo jakieś mi się włączyło - no tyle moich żali.

14

Znaleźliśmy dom i zdecydowani jesteśmy! 🙂
Lokalizacja doskonała, dom do gruntownego remontu, ani mały ani duży, z sąsiadami w odpowiedniej odległości, z miejscem na ogród  -  no idealny wręcz dla nas!
Jutro dogadujemy cenę i resztę.
Szczęśliwi jesteśmy na maksa 🙂
No a tak w ogóle  to słońce wreszcie wyszło, wprawdzie szału temperaturowego nie ma, ale jest już zdecydowanie lepiej. Czereśnie rządzą, a my z nimi 😉

 

 

Zeszły tydzień był trudny, co dzień lepszy zając z kapelusza wychodził, aż bałam się owego kapelusza ruszyć 😉
Pytanie jedno ciśnie mi się na usta ostatnio: jak się nie stresować, nie denerwować?  No bo muszę dla zdrowia, tylko nie wiem jak.

Chyba w zeszłym roku za słabo się uczyłam bycia egoistką albo może tego trzeba się uczyć ciągle na nowo?

edit:

Zostałam zaproszona przez Kamę do zabawy, za co serdecznie dziękuję 🙂

 


O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
W ciągu roku zazwyczaj wieczorami, ale czasem jak książka mnie wciągnie to i całą noc lubię 🙂

W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Zaczynam na siedząco, a kończę w pozycji leżącej 😉

Jaki rodzaj książek najchętniej czytasz?
o duchowości chrześcijańskiej, bo lubię zgłębiać wiedzę o Bogu,
biograficzne, bo lubię poznawać ścieżki życia ludzi,
historyczne, bo lubię poznawać fakty o Polsce zwłaszcza międzywojennej, sienkiewiczowskie, bo moja miłość do Sienkiewicza zaczęła się od Trylogii,
obyczajowe, podróżnicze, dobre kryminały...
Jaką książkę ostatnio kupiłaś- otrzymałaś?
Dużo kupuję książek, moja ostatnia zdobycz to "Korespondencja rodzinna Zelli i Ludwika Martin" oraz z 1925 roku kilka książek Żeromskiego (ale to bardziej ze względu na rok wydania)

Co czytasz obecnie?
"Korespondencja rodzinna Zelli i Ludwika Martin" i po raz drugi sagę Baxterów

Używasz zakładek czy zaginasz rogi?
Zakładki! Mam kartonik z zakładkami i co książka to inna zakładka 😉

E-book czy audiobook?
U mnie króluje tradycyjna książka, nie ma innej opcji.

Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Moja miłość do książek bezsprzecznie zaczęła się od "Psa, który jeździł koleją", przeczytałam ją wtedy chyba z 10 razy. A poza tym: baśnie, "Bajarka opowiada", seria Ani z Zielonego Wzgórza...
 Do zabawy zapraszam: Polly, Elphame, Agnieszkę, Jaszkę, Diuk, M. z Blog o poranku oraz każdego kto ma ochotę 🙂
dobrego tygodnia!

10

To było nasze i moje osobiście najpiękniejsze Triduum Paschalne jak żyję! Ogólnie ujmując od Liturgii Wielkoczwartkowej przez cały Wielki Piątek był czas Adoracji, modlitwy, wyciszenia i na dodatek mogliśmy go razem przeżyć z Onym (bo miał iść do pracy).

W dużej mierze myślę, że po pierwsze uświadomiłam sobie, że liturgia rozpoczyna się w Wielki Czwartek i jest to jeden ciąg, nie ma błogosławieństwa, wejścia, tylko to jedna liturgia do Wielkiej Soboty. To dało zupełnie inną perspektywę, bo do tej pory jakoś to dzieliłam na poszczególne dni.
Po drugie czas gotowania zostawiłam na sobotę, miałam pomocników, więc poszło nam gładko, a jeszcze starczyło czasu by każdy kto chce mógł pójść na Adorację do Bożego Grobu.

 Niedziela/Poniedziałek Wielkanocny to czas radości, bardzo rodzinny...
 Dla mnie ciekawym doświadczeniem było w tym roku obserwowanie jak nasza rodzina się zmienia, dorasta, rozrasta, przekształca. Bardzo się cieszę, że biorę w tym udział 🙂
***
Dziś przymierzam się popołudniem do 'zajęć artystycznych' czyli malowania koszyków, doniczek itd. Zamierzam odnowić co nieco, to tak w ramach rozruchu [chyba przesilenie wiosennie mi mija ;-)]. Mam bowiem plan do przemalowania dwóch regałów, ale nie wiem jak na to zareaguje Ony, więc na razie obmyślam strategię jak go przekonać do tego i by obyło się bez wielkiego halo 😉
Plany wiosenne do końca miesiąca mam rozpisane, pozostaje mi tylko działać, o ile naprawdę minęło mi zniechęcenie, które od jakiegoś czasu mnie gnębi.
A i chciałam się pochwalić, że papryczka nam wzeszła, która miała małe szanse by urosnąć. Normalnie balkonu nam braknie 😉

7

No i mamy Święta, Jezus się narodził po raz kolejny i możemy poświętować, cieszyć się Jego narodzinami i dziękować Bogu za Niego. Jakoś tak w mojej głowie się przyjęło, że świętować winniśmy do Trzech Króli i staram się ten zwyczaj domowy wprowadzić, więc święta u nas trwają 🙂
Te święta można określić w kilku słowach: radośnie, bardzo rodzinnie, głośno, śpiewająco, tłoczno... ale łyżka dziegciu też była, ale chyba po to by docenić piękno, którego doświadczaliśmy 🙂
Cóż zatem robiliśmy w te święta? Spotkaliśmy się rodzinnie prawie wszyscy w jednym czasie, jedliśmy - ale tradycyjnie karp i barszcz z uszkami królował, pokolędowaliśmy cały wieczór i jedno popołudnie (Ony się głosem w tym roku wykazał ;-), graliśmy w Carcassonne - to gra, która opanowała nasz czas popasterkowy, rozmawialiśmy, wspominaliśmy. Ja osobiście nawet pomocnikiem mikołajowym byłam i zarezerwowałam sobie rolę na rok przyszły, bo baaardzo ta rola mi odpowiadała. Nie pamiętam kiedy tak dobrze się bawiłam, ze śmiechu to prawie pod choinką wylądowałam 😉
Po raz pierwszy od dwóch lat czyli odkąd mieszkam z Onym na tym mieszkaniu poczułam u nas Święta. Zawsze miałam rozdwojenie jaźni, bo przygotowywałam święta u Rodziców i u siebie, a  u nas zawsze lądowaliśmy już po. W tym roku schemat się nie zmienił, ale coś we mnie chyba się zmieniło.
Parę dzieciatych 'proroctw' usłyszeliśmy, że niby 2012 to będzie nasz rok. Zatem Moi Drodzy prosimy o modlitwę w intencji poczęcia się naszego dzieciątka/ dzieciątek 🙂